A. Maciejewski o spotkaniu D. Trumpa z W. Zełenskim: Pan Zełenski dostał brutalną lekcję polityki zagranicznej wysokiego kalibru. Kiedy jesteśmy w gościnie – nie możemy meblować komuś mieszkania i obrażać gospodarza
Niestety, ale pan Zełenski dostał bardzo brutalną lekcję polityki zagranicznej wysokiego kalibru, gdzie – trzeba to powiedzieć jasno i wyraźnie – przez trzy lata świat Zachodu dał kredyt zaufania rządowi Ukrainy do tego, by walczył, bronił się i dążył do odparcia agresora (…). To Wołodymyr Zełenski popełnił ogromny błąd, bo to on był gościem. Niestety, ale kiedy jesteśmy w gościnie, to nie możemy meblować komuś mieszkania i obrażać gospodarza, a do tego doszło – powiedział Andrzej Maciejewski, politolog, w programie „Polski punkt widzenia” w Telewizji Trwam.
W miniony piątek cały świat był świadkiem [rozmowy Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim]. Choć prezydent Ukrainy przyjechał do Waszyngtonu, by podpisać umowę o minerałach, to bardzo szybko przeszedł do swojego tradycyjnego roszczeniowego tonu i próbował narzucić swoją retorykę prezydentowi i wiceprezydentowi USA. Ostatecznie – jak podali skrótowo amerykańscy oficjele – został wyproszony z Białego Domu. Ameryka podała, że umowa o złożach jest już nieaktualna, a Wołodymyr Zełenski stwierdził, iż jest gotów ją podpisać.
– Obawiam się, czy refleksja prezydenta Zełenskiego nie pojawiła się zbyt późno. Mam wrażenie, że herbatka w Londynie była zimna, a po spotkaniu wszyscy mówili: „No to teraz zrzucamy się na samolot do Waszyngtonu”. Niestety, ale pan Zełenski dostał bardzo brutalną lekcję polityki zagranicznej wysokiego kalibru, gdzie – trzeba to powiedzieć jasno i wyraźnie – przez trzy lata świat Zachodu dał kredyt zaufania rządowi Ukrainy do tego, by walczył, bronił się i dążył do odparcia agresora. Trzy lata to jest bardzo dużo czasu, który przyniósł wiele ofiar i zaangażowanych środków, ale rzeczywistość po trzech latach jest kompletnie inna. Teraz czas na wnioski, a mądrość polityka ocenia się po wnioskach, a wniosek na dzisiaj jest taki, iż czasem trzeba wykonać krok wstecz, aby za jakiś czas dokonać kolejnych kroków naprzód – mówił Andrzej Maciejewski, politolog.
Jak zwrócił uwagę gość TV Trwam, trzy lata wojny poskutkowały zmęczeniem zarówno ukraińskiego wojska, obywateli, jak i całego świata. Tymczasem obecny establishment próbuje winą za zło całego świata – także za piątkową rozmowę w Gabinecie Owalnym – obarczyć Donalda Trumpa.
– To Wołodymyr Zełenski popełnił ogromny błąd, bo to on był gościem. Niestety, ale kiedy jesteśmy w gościnie, to nie możemy meblować komuś mieszkania i obrażać gospodarza, a do tego doszło. Jak spojrzymy z innej strony, to zauważymy, iż Zełenski nie wytrzymuje już presji, co po ludzku można zrozumieć. Musimy też zrozumieć, że prezydent USA nie może pozwolić na to, by w Białym Domu przy kamerach Stany Zjednoczone były obrażane i znieważane. Osobiście pierwszy raz słyszałem o takim finale rozmów, bo przecież Wołodymyr Zełenski został wyrzucony z Białego Domu. To jest smutna porażka – powiedział gość „Polskiego punktu widzenia”.
Tymczasem polski premier, a także cała klasa rządząca, próbuje przekonywać Polaków, że jak ktoś krytykuje ukraińską butę i zarozumiałość, to od razu jest prorosyjski.
– Problem jest taki, że premier polskiego rządu co innego mówi rano, co innego w południe, a jeszcze co innego wieczorem. Donald Tusk co innego mówił przed spotkaniem w Londynie, a co innego mówił po tym spotkaniu, a więc raz lubi Trumpa, a raz go nie lubi. Powiem szczerze, że ja się już w tym pogubiłem (…). Pan premier Tusk ma bogaty dorobek twórczości, o której wypowiedział się w swojej książce z 1999 roku, a co sądzi o Donaldzie Trumpie, to już pokazał na fotografiach i w swoich wypowiedziach – oznajmił politolog.
W Polsce trwa kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi. Kandydaci prześcigają się w pomysłach i zapowiadają nawet te rzeczy, których jako prezydent RP nie będą mogli zrealizować. W czołówce sondaży cały czas znajdują się Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki, którego goni Sławomir Mentzen. Kilka dni temu społeczny kandydat na urząd prezydenta przedstawił swój plan wyborczy.
– Karol Nawrocki to już jest dzisiaj inny kandydat. To jest człowiek, który bardzo ciężko pracował w terenie (…) i jest zahartowany w boju, bo przez ostatnie trzy miesiące bardzo intensywnie pracował. Warto jednak zauważyć, że przed kandydatami jest jeszcze 70 dni, a to jest bardzo dużo – podsumował Andrzej Maciejewski.
radiomaryja.pl



