fot. PAP/EPA

Na Ukrainie niezbędne są reformy

Ukraina potrzebuje kolejnych reform. Tempo wprowadzania zmian w tym kraju powinno znacznie wzrosnąć – takie wnioski płyną z rozmowy telefonicznej prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Francois Hollande’em.

Prezydent Francji i kanclerz Niemiec w rozmowie z Poroszenką podkreślili, że nowe władze Ukrainy powinny jak najszybciej rozpocząć proces reform. Jak twierdzą, tylko wtedy sytuacja ekonomiczna kraju może ulec poprawie. Mimo nacisków ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego i innych instytucji finansowych, Kijów nadal ociąga się z koniecznymi reformami. Przywódcy Francji i Niemiec rozmawiali także z Poroszenką o konflikcie na wschodzie Ukrainy, a przede wszystkim o doprowadzeniu do pełnej realizacji porozumienia z Mińska, przewidującego m.in. zawieszenie broni i wymianę jeńców.

Tymczasem trzy godziny trwało wczorajsze spotkanie szefów dyplomacji Rosji i Stanów Zjednoczonych. W lakonicznym komunikacie rosyjska strona podkreśliła, że głównym tematem rozmów była sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Bliski Wschód to bardzo istotne kwestie. Chcę się upewnić, że nie pozwalamy na wzrost napięcia w tej części świata. Jestem bardzo zainteresowany dalszą dyskusją w związku z tym, co możemy wspólnie zrobić, aby tego uniknąć – twierdzi Sergiej Ławrow.

Słowa wdzięczności pod adresem rosyjskiego dyplomaty wypowiedział John Kerry.

Doceniam to, że minister spraw zagranicznych pan Ławrow zmienił harmonogram podróży, aby być tutaj. Z przyjemnością witam go w amerykańskiej ambasadzie w Rzymie. Dziękuję Ci, Siergiej – dodał sekretarz stanu USA.

Rozmowy w rezydencji amerykańskiego ambasadora w Wiecznym Mieście to kolejna próba mediacji, mająca doprowadzić do rozwiązania trzech najpoważniejszych konfliktów: izraelsko-palestyńskiego, syryjskiego i ukraińskiego. Jak zauważa prof. Mieczysław Ryba, destabilizacja Bliskiego Wschodu miała osłabić lokalne podmioty państwowe.

– Celem destabilizacji Bliskiego Wschodu, tych różnych lokalnych wojen, które Amerykanie podejmowali, było osłabienie lokalnych podmiotów państwowych. Jeśli tutaj państwo islamskie rozrosłoby się, nabrałoby finansowej siły. Jeśli uzyskałoby broń, która była by bronią odstraszania, to automatycznie cały plan destabilizacji Bliskiego Wschodu spaliłby na panewce, a Amerykanie mogliby odchodzić z obszaru, będącego dla nich – ze względu na ropę i gaz – obszarem strategicznym – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Szef dyplomacji Stanów Zjednoczonych będzie dziś kontynuował rozmowy z oczekiwanym w Rzymie premierem Izraela Benjaminem Netanjahu.

RIRM/TV Trwam News

drukuj