fot. solidarnosc.gov.pl

33. rocznica strajku w Stoczni Gdańskiej

Mijają 33 lata od rozpoczęcia strajku w Stoczni Gdańskiej. 14 sierpnia 1980 roku we wczesnych godzinach rannych kilku robotników rozpoczęło strajk, który następnie objął całą załogę zakładu.

Robotnicy domagali się m.in. przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz, postawienia pomnika ofiar Grudnia ‘70, zagwarantowania bezpieczeństwa strajkującym, podwyżki płac oraz lepszej pomocy socjalnej dla robotników.

Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący „Solidarności” Stoczni Gdańskiej podkreśla, że postulaty Solidarności sprzed ponad 30 lat są ponadczasowe.

Jesteśmy bardzo rozgoryczeni sytuacją stoczni. Nie o taką demokratyczną Polskę walczyliśmy. Polskę, która dzisiaj jest rozkradana. Polskę, która jest źle kierowana. W ‘80 roku ludzie protestowali przeciwko biedzie. Protestowali przeciwko nieuczciwości i arogancji władzy. Dzisiaj jest dokładnie tak samo. Tak naprawdę dzisiaj w Polsce postulaty sierpnia ‘80 roku, a później ‘88 roku – które doprowadziły do upadku komuny – są aktualne. Zwłaszcza te postulaty dotyczące człowieka – podkreślił wiceprzewodniczący „Solidarności” Stoczni Gdańskiej.

Karol Guzikiewicz dodał, że podobnie jak trzy dekady temu, dzisiaj także „Solidarność” jest zmuszona, by wyjść na ulicę.

W rocznicę strajku w Stoczni Gdańskiej ludzie pracy muszą wyjść na ulicę, żeby bronić swojej godności. Trzeba powiedzieć stanowczo: Nie! Trzeba powiedzieć, że nie o taką demokrację walczyliśmy. Przykład naszych podpisów dotyczących spraw związkowych, czyli czasu pracy, emerytur oraz miliona podpisów w sprawie Radia Maryja. Ponad 5 mln podpisów obywateli zostało przez Sejm wyrzuconych do kosza. Rząd musi wiedzieć, że władzy nie dostaje się nigdy na zawsze – powiedział Karol Guzikiewicz.

Z okazji 33. rocznicy strajku dziś w sali BHP odbędą się uroczystości.

Centralne obchody zaplanowano na 31 sierpnia w 33. rocznicę podpisania porozumienia między komisją rządową a komitetem strajkowym, które pozwoliły na powstanie „Solidarności”.

RIRM

drukuj