fot. https://twitter.com/PolskiSenat

21,3 tys. Polaków za granicą zapisało się do rejestru wyborców

21,3 tys. Polaków dotychczas zapisało się do rejestru wyborców za granicą – poinformował we wtorek wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk. Podkreślił, że konsulaty organizując wybory za granicą, kierują się aktualną sytuacją panującą w danym kraju oraz rejestrem wyborców.

Piotr Wawrzyk uczestniczył we wtorkowym posiedzeniu senackiej Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej, która zajmowała się skutkami rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych z dnia 20 kwietnia 2020 r. w sprawie utworzenia obwodów głosowania w wyborach prezydenckich w 2020 r. dla obywateli polskich przebywających za granicą.

Odpowiadając na pytania senatorów oraz przedstawicieli Polonii podkreślił, że pracownicy MSZ przygotowując wybory za granicą, biorą pod uwagę dwa czynniki: sytuację panującą w danym momencie w danym kraju oraz to, czy są osoby, które zapisały się do rejestru wyborców.

Jak dodał, należy pamiętać, iż wybory z udziałem Polonii muszą odbyć się z poszanowaniem prawa lokalnego danego państwa.

„Jako MSZ nie możemy zorganizować wyborów tam, gdzie naruszyłoby to prawo miejscowe” – podkreślił Piotr Wawrzyk.

Poinformował, że m.in. Niemcy i Wielka Brytania zabroniły organizacji głosowania osobistego, zgodziły się zaś na głosowanie korespondencyjne.

„Jeżeli ustawa, która jest w tej chwili procedowana w Senacie, o głosowaniu korespondencyjnym nie wejdzie w życie, to wybory się nie odbędą. Z powodu jej nieprzyjęcia Polacy w tych krajach będą pozbawieni możliwości udziału w wyborach w 2020 r., dlatego, że jedynym sposobem przeprowadzenia w części krajów wyborów, jest głosowanie korespondencyjne” – zaznaczył wiceszef MSZ.

Piotr Wawrzyk poinformował, że dotychczas do rejestru wyborców zapisało się za granicą 21,3 tys. osób. Przewodniczący komisji Bogdan Klich (KO) zwrócił uwagę, że przy organizacji ostatnich ogólnopolskich wyborów do rejestru zapisało się ponad 300 tysięcy Polaków.

Wiceminister zaznaczył, że dopisując się do rejestru wyborów podawany jest zwykle adres pobytu za granicą, nie zameldowania.

„To nie jest tak, że pakiety wyborcze dla osób przebywających za granicą, które zameldowane są w Polsce będą trafiały do kraju” – zauważył.

„Tak jak w głosowaniu korespondencyjnym w poprzednich wyborach, wyborcy deklarują adres przy rejestracji i na ten adres trafiają ewentualnie do nich pakiety wyborcze. My, weryfikując, czy dana osoba rzeczywiście jest wyborcą, czy nie jest pozbawiona praw publicznych, w porozumieniu z gminą, w której dana osoba jest zameldowana, dokonujemy wykreślenia jej ze spisu wyborców w tej gminie” – wyjaśnił wiceminister.

Zapewnił, że jeśli chodzi o kwestie usług pocztowych w poszczególnych krajach, to „konsulowie prowadzą obecnie rozpoznanie sytuacji w tym zakresie, sprawdzają jakie są możliwości”. Odnosząc się do kosztów, jakie mają ponieść wyborcy odsyłając pakiet z oddanym już głosem podkreślił, że pakiet będzie mógł być zwrócony „najtańszą przesyłką” do właściwej komisji wyborczej.

6 kwietnia Sejm uchwalił ustawę, autorstwa PiS, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. mają zostać przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Senat ma się nią zająć na posiedzeniu w dniach 5 i 6 maja.

PAP

drukuj