Wygrał „kandydat marzeń całej Unii Europejskiej”
Zagraniczna prasa bez zaskoczenia przyjęła zwycięstwo Bronisława
Komorowskiego w drugiej turze wyborów prezydenckich w Polsce. Część lewicowych
mediów jednak z lekkim przerażeniem odnotowała doniesienia o cząstkowych
wynikach głosowań, które dawały zwycięstwo Jarosławowi Kaczyńskiemu. Z drugiej
strony, gazety zaznaczają, że z obietnic przedwyborczych Komorowskiego
najprawdopodobniej pozostanie niewiele. Podkreślają, że ekipa rządząca pomimo
przejęcia władzy nie zdecyduje się na przeprowadzenie żadnych ryzykownych reform
ze względu na zbliżające się wybory samorządowe.
Brytyjski "The Economist" pisze, że w związku z wyborczym zwycięstwem kandydata
PO rząd będzie musiał przystąpić do przeprowadzenia tyleż trudnych, co
koniecznych reform. Jak podkreśla gazeta, rządzący tracą obecnie wymówkę, że
powodem dotychczasowego zaniechania działań jest groźba prezydenckiego weta.
"Wymówki się skończyły" – podkreśla tygodnik. Jak twierdzi komentator gazety,
wygrana Bronisława Komorowskiego oznacza, że usunięta została ostatnia
przeszkoda wprowadzenia koniecznych, lecz bolesnych reform.
Do takich reform jednak nie dojdzie, o czym przekonana jest inna wyspiarska
gazeta – "Financial Times". "Zwycięstwo w wyborach prezydenckich kandydata PO
Bronisława Komorowskiego będzie ulgą dla finansowych rynków, które na to
zwycięstwo liczyły, ale jego niewielka przewaga nad kontrkandydatem sugeruje, że
rząd Donalda Tuska powstrzyma się od śmielszych reform" – czytamy. "Komorowski
przystąpił do kampanii wyborczej, dysponując dużą przewagą w sondażach opinii,
ale jego bezbarwna kampania i skuteczne zabiegi Jarosława Kaczyńskiego
spowodowały, że wygrał nieznaczną różnicą głosów, co oznacza, że PO jest partią
słabszą niż była przed wyborami" – pisze "FT".
Także inny dziennik z Wielkiej Brytanii "Daily Mail" obwieszcza, że wygrana
marszałka Sejmu jest dobrym znakiem dla rynku. Nie dojdzie jednak do
zapowiadanych reform. Brak działań w tej kwestii autorzy tekstów zamieszczonych
w tym dzienniku upatrują w trudnej koalicji, w której znajduje się obecnie
partia rządząca. "Mimo że wyeliminowano ryzyko prezydenckiego weta, PO stoi
obecnie przed dużymi przeszkodami na drodze do reform. Tworzy bowiem koalicję z
małą partią ludową, która będzie przeciwna wszelkim atakom na przywileje płacowe
dla rolników, a także innych grup zawodowych" – czytamy w gazecie.
W podobnym tonie swój artykuł formułuje amerykański "Wall Street Journal".
Autorzy jednak twierdzą, że w obecnej sytuacji rząd nie będzie mógł stosować
żadnych wykrętów, jeśli nie przeprowadzi zapowiadanych reform. "Zwycięstwo
marszałka Komorowskiego oznacza, że obecnie prezydent Polski będzie należał do
tej samej partii co premier. To otwiera drogę Donaldowi Tuskowi i jego
gabinetowi do popchnięcia do przodu machiny legislacyjnej, która uporządkuje
wydatki publiczne i doprowadzi do prywatyzacji pozostałego sektora państwowego.
Pan Tusk nie będzie więc miał żadnych wymówek w przypadku braku reform, ale z
drugiej strony, nie podejmie żadnych ryzykownych reform, ze względu na
tegoroczne wybory lokalne, a także parlamentarne w przyszłym roku" – pisze
amerykańska gazeta.
Jak czytamy w innych europejskich tytułach, nie tylko finansiści oczekiwali
zwycięstwa kandydata PO. Portal internetowy EUobserver.com konstatuje, że w
Polsce wygrał "kandydat marzeń całej Unii Europejskiej". Szczególnie przypadły
do gustu brukselskim komentatorom obietnice kandydata PO na temat szybkiego
wejścia Polski do strefy euro, dalszej prywatyzacji polskich przedsiębiorstw
oraz kontynuowania polityki zagranicznej Donalda Tuska, czyli bezrefleksyjnej
pogłębionej integracji ze strukturami unijnymi. Portal nazywa zwycięstwo
Komorowskiego "zwycięstwem młodszego pokolenia Polaków z miast w północnej i
zachodniej Polsce, którzy skorzystali na ostatnich 20 latach i którzy widzą
przyszłość kraju w ramach integracji UE, gospodarki liberalnej i pojednania z
Niemcami oraz Rosją" – stwierdza brukselski portal.
Część mediów jednak w trakcie ogłaszania cząstkowych wyników wyborów z
niekłamanym strachem wyrażała opinię, że może nie wygrać "kandydat marzeń". Tak
było w przypadku dziennika "National Post", który na swojej stronie internetowej
śledził na bieżąco napływające z Polski informacje. "Zwycięzca nieznany w
trzymających w napięciu w wyborach w Polsce" – pisała gazeta. Ostatecznie jednak
z tryumfem ogłosiła, że po przeliczeniu 80 proc. głosów, to Bronisław
Komorowski, kandydat rządzącej Polską Platformy Obywatelskiej, zwyciężył w
wyborach prezydenckich. "Wcześniej jednak jego rywal, lider prawicowej opozycji
Jarosław Kaczyński, niespodziewanie wysunął się na prowadzenie, w kilka godzin
po tym, jak uznał swoją porażkę i pogratulował Komorowskiemu zwycięstwa" –
przedstawiała niepokojące doniesienia gazeta.
Identyczna ulga wybrzmiewa z komentarzy belgijskiego "Le Soir". Według tej
lewicowej gazety, po wyborze Komorowskiego na prezydenta, Polska stała się
"znormalizowana politycznie, silna wzrostem gospodarczym i gotowa do
przewodnictwa w UE w 2011 roku". Już na pierwszej stronie sygnalizuje to zdjęcie
Jarosława Kaczyńskiego podpisane: "Nie zastąpi brata", oraz artykuł o
zwycięstwie Komorowskiego. Zdaniem "Le Soir", po ostatnim głosowaniu Polska
odrzuciła ultrakonserwatyzm i od tej pory nie będzie tam dochodziło do kolejnych
blokad na szczytach władzy państwa, zwłaszcza w sprawach europejskich.
oprac. ŁS, PAP
