Walczył o polską pamięć

Ksiądz biskup Tadeusz Płoski chciał, aby Polska była Polską w imię
Pana – wierną tradycjom ojczystym, wierze przodków, wartościom, które tworzą jej
historyczną tożsamość. Podkreślił to w czasie wczorajszej uroczystości
pogrzebowej w Warszawie ks. abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański.
Rodzina, wojsko, kapelani, Episkopat Polski i rzesze wiernych zgromadzonych
przed katedrą polową pożegnali ordynariusza polowego WP i jego sekretarza ks.
Jana Osińskiego, którzy zginęli w tragicznym wypadku pod Katyniem. Spoczęli w
kaplicy Lotników w katedrze polowej.

Eucharystii sprawowanej przez Episkopat Polski i kilkudziesięciu kapłanów
przewodniczył ks. abp Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski. Homilię wygłosił ks.
abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański, poprzednik ks. bp. Płoskiego na
stanowisku ordynariusza polowego WP.
Przed ołtarzem polowym ustawionym na
płycie pomnika Powstańców Warszawy został umieszczony obraz Matki Bożej Hetmanki
Żołnierza Polskiego. Na początku uroczystości rodzinom zmarłych przekazano akty
mianowania ks. bp. Płoskiego na stopień generała broni i ks. Jana Osińskiego na
stopień pułkownika. Odczytano także akty uhonorowania Krzyżem Komandorskim
Orderu Odrodzenia Polski księdza biskupa i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia
Polski jego sekretarza.
W homilii ks. abp Głódź przypomniał, że ks. bp
Tadeusz Płoski wielokrotnie jeździł do Katynia i innych miejsc, gdzie 70 lat
temu sowieckie NKWD dokonało mordu na polskich oficerach. Było oczywiste, że
biskup polowy będzie tam jechał także na uroczystości 10 kwietnia, bo – jak
przypomniał metropolita gdański – ks. bp Płoski był zaangażowany w zachowanie
pamięci o tych ofiarach.
Ksiądz arcybiskup zwrócił się także do matek
tragicznie zmarłych, dla których sobota, 10 kwietnia, stała się Golgotą ich
życia. – Nachylam się nad Waszymi matczynymi dłońmi, Pani Kazimiero, Pani
Stanisławo. Składam na nich pocałunek wdzięczności za Synów Waszych –
mówił.
Kaznodzieja przybliżył zgromadzonym posługę biskupią ordynariusza
polowego. Wskazał, że ks. bp Płoski przyczynił się do rozwoju Ordynariatu
Polowego Wojska Polskiego i umocnienia odrodzonych po latach struktur. Jak
wyznał, ks. bp Płoski dzielił się z nim trudnościami, jakie przeżywa wojskowa
diecezja, m.in. zamiarem ograniczania liczby kapelanów w wojsku, choć i tak nie
osiągnęła ona jeszcze pułapu.
Na zakończenie metropolita gdański przypomniał,
że ksiądz biskup klarownym i kompetentnym słowem wspierał walkę o polską pamięć,
o sprawiedliwość i uznanie dla zepchniętych na margines bohaterów, oraz
przypominał, iż trzeba stawiać tamy temu, co wartości polskie rozmywa,
deprecjonuje czy obraża. – Stawałeś także po stronie tych, których pogardliwie
nazywano „moherowymi beretami” – przypomniał metropolita gdański. – Dziś po Twej
tragicznej śmierci otaczają Cię żarliwą modlitwą i wdzięczną pamięcią –
dodał.
– Ksiądz biskup Płoski był bardzo otwarty na człowieka, na żołnierzy w
sposób szczególny, to była jego praca, to było spełnianie jego powołania –
wspomina w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” uczestniczący we wczorajszych
uroczystościach kapelan wojskowy ks. płk Adam Prus. – Uczył nas pełni
kapłaństwa, ludzkich postaw, ogólnie takiej przyjaźni kapelańskiej między
biskupem a kapłanem – dodaje. O wyjątkowej otwartości księdza biskupa na ludzi,
jego gotowości, aby każdemu w każdej sytuacji spieszyć z pomocą, mówi też
kapelan ks. Robert Mokrzycki. Jak podkreśla, każdy, kto zetknął się z księdzem
biskupem, od razu odnosił wrażenie, że spotkał przyjaciela. – Na pewno trudno go
będzie zastąpić, tym bardziej że był bardzo dobrze przygotowany do tej funkcji,
jako jedyny z księży kapelanów skończył studia na Akademii Obrony Narodowej –
zaznacza.
W czasie homilii ks. abp Sławoj Leszek Głódź przypomniał także
postać ks. Jana Osińskiego. Zwrócił uwagę, że był on jednym z pierwszych
seminarzystów Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego wyświęconych na kapłanów.
Jak podkreślił, ten młody kapłan miał zaledwie 35 lat, był bardzo oddany swojej
służbie. Choć był sekretarzem najpierw ks. bp. Głódzia, potem ks. bp. Płoskiego
przybywało mu nowych obowiązków, był wicekanclerzem Kurii Polowej, sekretarzem
Synodu Generalnego, duszpasterzem Wojskowego Wymiaru Sprawiedliwości i Straży
Ochrony Kolei. – Dziękuję Ci, Księże Janie, za Twoją kapłańską młodość w służbie
biskupów polowych i Ordynariatu Polowego – mówił ks. abp Głódź.
Po Mszy św.
ks. bp Włodzimierz Juszczak, ordynariusz diecezji wrocławsko-gdańskiej Kościoła
greckokatolickiego, wraz z grupą kapłanów odśpiewał żałobną modlitwę. Zmarłych
duszpasterzy Wojska Polskiego pożegnali także przedstawiciele Prawosławnego
Ordynariatu Wojska Polskiego i Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego. Ksiądz
arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski,
podziękował m.in. za dobro, jakie ksiądz biskup i jego sekretarz oraz wszyscy
kapłani, którzy polegli w katastrofie pod Katyniem, dawali swoją piękną i bogatą
posługą Kościołowi i Ojczyźnie. Słowo metropolity przemyskiego zostało przyjęte
gromkimi brawami zgromadzonych. Uroczystości pogrzebowe transmitowały Radio
Maryja i Telewizja Trwam.

Maria Popielewicz

 

Powierzaliśmy mu nasze problemy

Ks.
płk prałat January Wątroba, proboszcz parafii wojskowo-cywilnej pw. św. Elżbiety
we Wrocławiu:


Księdza Biskupa Tadeusza Płoskiego, mojego przełożonego i zarazem
serdecznego przyjaciela, poznałem w 1993 roku, kiedy rozpoczynałem kapłańską
posługę w Ordynariacie Polowym Wojska Polskiego. Już wtedy dał się poznać
jako osoba przyjazna, otwarta, niezwykle koleżeńska. On pierwszy wyciągnął
rękę do powitania, uśmiechał się, żartował. To niezwykle ciepłe przyjęcie
na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Kiedy nie znałem jeszcze nikogo w
Warszawie, właśnie on zachęcał mnie, abym odrzucił obawy związane z nową
drogą życia kapłańskiego i w pełni zaangażował się w sprawy
duszpasterstwa wojskowego.
Kiedy został podniesiony do godności biskupiej i powierzono mu kierowanie
Ordynariatem Polowym, w naszych serdecznych kontaktach nic się nie zmieniło.
Jako szef był człowiekiem niezwykle łagodnym, wyrozumiałym, życzliwym. Każdemu
chciał coś dać, czymś go nagrodzić. Stwarzał atmosferę otwartości, która
powodowała, że śmiało, bez żadnych obaw szliśmy do niego z różnymi
problemami, także osobistymi.

not. MZ

Był wspaniałym człowiekiem

Płk dr med. Grzegorz Stoiński,
komendant IV Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu:


Nie mogło zabraknąć mnie na uroczystościach pogrzebowych Pasterza
Ordynariatu Wojskowego, bo z Księdzem Biskupem łączyły mnie nie tylko
kontakty służbowe, ale po prostu serdeczna osobista przyjaźń. Nasze
wielokrotne spotkania odbywały się z reguły przy okazji uroczystości
religijnych zarówno w katedrze polowej w Warszawie, jak i w naszej wrocławskiej
bazylice garnizonowej. Najbardziej utkwiło mi w pamięci nasze – jak się
niestety okazało – ostatnie spotkanie. Biskup polowy przyjechał do szpitala 31
maja ubiegłego roku. Przewodniczył Mszy św., w czasie której poświęcił
naszą odnowioną kaplicę. Na zakończenie tej Eucharystii Ksiądz Biskup wręczył
mi medal Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego. Było to dla mnie wielkie
zaskoczenie! Ponieważ zawsze interesował się funkcjonowaniem szpitala, pokazałem
mu, jak obecnie wyglądają poszczególne kliniki i oddziały. Podczas wizyty
rozmawiał z pacjentami, co dla wielu było dużym wydarzeniem i ogromnym przeżyciem.
Był wspaniałym człowiekiem!

not. MZ

 

Jego śmierć to wielka strata

Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej:


Był to człowiek o bardzo głębokiej duchowości, świetnie rozumiejący
sprawy, które wykraczają poza nasze doczesne życie. I umiał to przekazać żołnierzom,
a to wyjątkowa zdolność. Życzyłbym, by biskupi ordynariusze Ordynariatu
Polowego taką zdolność zawsze mieli.
Dla mnie ks. bp Płoski był przede wszystkim przyjacielem, gdy byłem ministrem
obrony narodowej. Spotykaliśmy się na różnych uroczystościach o charakterze
patriotycznym. Ksiądz Biskup bardzo interesował się kondycją wojska, tym,
jak wojsko jest odbierane, wymienialiśmy się opiniami. Jego śmierć to poważna
strata.

not. MJ

 

 

 

drukuj