fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Trump jest tym, który wydał wojnę międzynarodowym, wielkim koncernom, które jedyne, czym się kierowały, to prostym zyskiem dla siebie

Kampania będzie brutalna. To, co dzieje się u nas, jest lustrzanym odbiciem tego co w Stanach. Lewica posługuje się tymi samymi metodami, odnosi się do tych samych kwestii ideologicznych. To, co się dzieje i działo na ulicach Ameryki, pokazuje tam stan napięcia rewolucyjnego. Kiedy to wszystko weźmiemy pod uwagę, należy spodziewać się zaostrzonej kampanii – mówił prof. Mieczysław Ryba z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu we wtorkowej audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Obecny prezydent USA – Donald Trump – stara się o reelekcję i dostał rekomendację Partii Republikańskiej.

– Dziś sytuacja wyboru Donalda Trumpa na reprezentanta republikanów jest trochę inna niż kiedyś. W poprzednich wyborach nie miał aż tak wielkiego poparcia wśród republikanów. Dzisiaj sytuacja jest inna. W czasie kryzysu pandemii, dla republikanów mobilizacja jest niezwykle istotna, bo poparcie dla Trumpa spadło w czasie lockdownu. Po drugie, w Stanach po przeciwnej stronie zmobilizowała się radykalna lewica. Myślę, że tak republikanie, jak i obywatele widzą, co się dzieje na ulicach w związku z antyrasistowskimi, czy w istocie marksistowskimi demonstracjami, które są groźne nie tylko dla państwa, ale i dla zwykłych obywateli. To wszystko jednak mobilizuje republikanów. Bo jeśli nie Trump, to co, lub kto? – pytał gość „Aktualności dnia”.

Prof. Mieczysław Ryba odniósł się również do szybko zmieniających się sondaży.

– Sondaże skakały, bo Trump miał wysokie poparcie. Idzie po prezydenturę po raz drugi. Natomiast koronawirus doprowadził do potężnych wstrząsów gospodarczych, zastopowania gospodarki i to spowodowało reakcję społeczeństwa. To, co się stało w kontekście – demonstracje, rozbijanie sklepów, grabieże – to wszystko przeraża zwykłych obywateli. Wpompowanie w gospodarkę ogromnej ilości pieniędzy w tej chwili powoduje, że bezrobocie maleje. Strach związany z tą nową rewolucją, trochę przypominającą w niektórych momentach rewolucję z 1968 roku, z drugiej strony polepszająca się sytuacja gospodarcza zmienia niekorzystne sondaże dla Trumpa. Pamiętajmy też, że Trump jest tym, który wydał wojnę międzynarodowym, wielkim koncernom, które jedyne czym się kierowały, to prostym zyskiem dla siebie. Wyprowadziły ze Stanów ogrom produkcji do Azji, w szczególności do Chin. Spowodowało to proces osłabiania Ameryki, który – jak wielu ocenia – mógłby doprowadzić do zmiany konfiguracji sił, a więc sprowadzenie Stanów do drugoplanowej roli. W tym właśnie sensie jest to wszystko dziś czytane przynajmniej przez kręgi elitarne, biznesowe i przez zwykłych ludzi. Dlatego sondaże tak się zbliżyły. Myślę, że będzie podobna sytuacja jak 4 lata temu, czy też podobna jak u nas w wyborach prezydenckich. To wszystko może się ostatecznie ocierać o bardzo niewielką różnicę – ocenił politolog.

Jak wybór Joe Bidena  na prezydenta USA wpłynąłby na relacje z Polską?

– W pewnym sensie geopolitycznym aż tak by się to nie zmieniło, bo np. Nord Stream jest dla Amerykanów obiektywnie niekorzystny. Więc ze względu na administrację podobne rzeczy mogłyby się dziać. Pamiętajmy, że my również byliśmy obiektem ataków ideologicznych ze strony Unii Europejskiej za kwestie podejścia do homoseksualizmu i nieprzestrzeganie rewolucyjnych zasad obyczajowych. Myślę, że zwycięstwo lewicy w Stanach Zjednoczonych spotęgowałoby tę presję nie tylko idącą z Brukseli, ale również z Waszyngtonu. Z tej perspektywy byłoby to niekorzystne dla nas. Tym bardziej, że Polacy czy Polska w ogromnej mierze postawiła na Amerykę w układankach geopolitycznych. Zmiana kierunku mogłaby być dla nas bolesna – akcentował historyk.  

Wszystko wskazuje na to, że kampania w USA będzie pełna emocji.

– Kampania będzie brutalna. To, co dzieje się u nas, jest lustrzanym odbiciem tego, co w Stanach. Lewica posługuje się tymi samymi metodami, odnosi się do tych samych kwestii ideologicznych. To co się dzieje i działo na ulicach Ameryki, pokazuje tam stan napięcia rewolucyjnego. Kiedy to wszystko weźmiemy pod uwagę, należy spodziewać się zaostrzonej kampanii. Nie tyle ze strony Trumpa – bo trzeba pamiętać, że ma on większość mediów głównego nurtu przeciwko sobie i one używają mniej więcej takiej retoryki jak TVN w stosunku do PiS-u. To wiele się nie różni jeśli mówimy o stosowaniu pewnych metod. To jest gra o dużą stawkę zarówno w sensie finansowym, jak i ideologicznym. Należy się spodziewać intensyfikacji. Trump dobrze czuje się w mediach społecznościowych. Jest ekscentryczny, stara się swoim zachowaniem pokazać główne zagrożenia. Są one dwojakie. Z jednej strony kulturowe, a z drugiej twierdzi on jasno, że koronawirus i wszystko, co się w związku z nim działo, to jest inwazja chińska, powiedzielibyśmy wręcz przypominająca użycie broni biologicznej i Chiny muszą się absolutnie z tego rozliczyć. Przypomnijmy, że Amerykanie przestali finansować Światową Organizację Zdrowia oskarżając ją o manipulacje w tym względzie. To jest szereg działań z dziedziny retoryki wojennej i mają pokazać, że może nie wojna militarna, ale wojna typu „zimnej wojny” się toczy. Trump twierdzi, że jest jedynym gwarantem bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Chociażby to będzie ogromnie podgrzewać atmosferę, nie mówiąc o wszystkich innych okolicznościach, o których wspomnieliśmy – podsumował prof. Mieczysław Ryba.

Całą rozmowę z prof. Mieczysławem Rybą można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj