fot. flickr.com

Sześciu europejskich premierów zwróciło się do instytucji unijnych o modyfikację tzw. pakietu mobilności

Sześciu europejskich premierów zwróciło się do instytucji unijnych o modyfikację tak zwanego pakietu mobilności. Dotychczas zaproponowane przepisy mogą negatywnie wpłynąć na branżę transportową w niektórych państwach. Pod listem w tej sprawie podpisał się m.in. premier Polski Mateusz Morawiecki.

Obecnie proponowane regulacje pakietu mobilności zakładają, że przewoźnicy drogowi zostaną objęci przepisami o delegowaniu pracowników.

– Ostatnia dyrektywa o pracownikach delegowanych nałożyła na polskie firmy nie tylko nowe obciążenia finansowe, ale także obciążenia biurokratyczne, ponieważ sprawiła konieczność wypełnienia o wiele większej liczby dokumentów – zaznaczył ekonomista dr Marcin Kędzierski.

A to oznacza konieczność zwiększenia personelu administracji – mówił dr Marcin Kędzierski. Pakiet mobilności zakłada także skrócenie czasu przewozu kabotażowego z siedmiu do trzech dni oraz sześćdziesięciogodzinną przerwę między jednym a drugim takim przejazdem.

To uderzy w polskie firmy – zaznaczyła europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jadwiga Wiśniewska.

– Te regulacje ograniczą możliwości rozwojowe tych firm i spowodują, że koszty ich funkcjonowania w wielu przypadkach będą nie do udźwignięcia przez przedsiębiorców. Konsekwencją tego może być upadek wielu firm transportowych w Polsce – zauważyła Jadwiga Wiśniewska.

A to one wiodą dzisiaj prym na europejskim rynku. Prawdopodobnie właśnie dlatego, by osłabić polski transport, proponowane przepisy forsują przede wszystkim Francja i Niemcy.

– Nie uznają polskiej konkurencji, a także konkurencji innych krajów Europy Środkowej w transporcie międzynarodowym. Uważają one, że przez to, że nasi pracownicy dostają po prostu mniejsze pensje, czyli jest to biznes bardziej opłacalny, zdominowali ich przewozy międzynarodowe. Oczywiście chcą ten status zmienić – wyjaśniła politolog dr Lucyna Kulińska.

Na to nie godzą się Polska, Bułgaria, Rumunia, Łotwa, Litwa i Węgry. Premierzy tych państw zwrócili się do unijnych instytucji z prośbą o negocjowanie i zmianę proponowanych przepisów.

„Jesteśmy przekonani, że nowe przepisy powinny być realistyczne, proporcjonalne i niedyskryminacyjne. Muszą chronić konkurencyjność unijnego sektora transportu drogowego poprzez to, że nie będą stawiały naszych firm w gorszej pozycji względem przedsiębiorstw z krajów trzecich” – piszą w liście premierzy sześciu europejskich państw.

Taki apel w momencie tworzenia się nowej Komisji Europejskiej to właściwy ruch – mówiła europoseł Jadwiga Wiśniewska.

– To jest dobry czas, żeby jednak zewrzeć szyki, żeby pokazać, że jeśli chcemy Europy równych szans i takiego samego traktowania – bo o taką Europę zabiegamy – to głos właśnie sześciu państw Europy Środkowo-Wschodniej musi bardzo mocno wybrzmieć – podkreśliła Jadwiga Wiśniewska.  

List trafił na biurko szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera, jego następczyni Ursuli von der Leyen, szefa europarlamentu, Rady Europejskiej oraz do fińskiej prezydencji Unii.

TV Trwam News

drukuj