Santo subito Świadek Chrystusa cierpiącego
Z JE ks. bp. Jerzym Mazurem SVD, ordynariuszem ełckim, rozmawia Mariusz
Kamieniecki
Księże Biskupie, jak diecezja ełcka, o której Jan Paweł II mówił, że wiele
jej zawdzięcza, przygotowuje się do beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego?
– Podobnie jak cały Kościół rozpoczęliśmy przygotowania do beatyfikacji już w
dniu pogrzebu Jana Pawła II, kiedy z przekonaniem mówiliśmy: odszedł od nas
święty człowiek, święty Papież. Temu pragnieniu towarzyszyła modlitwa. Z chwilą
ogłoszenia daty beatyfikacji to bezpośrednie przygotowanie staje się jeszcze
intensywniejsze. Jednym z etapów, które poprowadzą nas do dnia beatyfikacji,
jest rozpoczęta wczoraj Nowenna Tygodni. W ramach tego przygotowania w
parafiach, rodzinach i szkołach chcemy rozważać różne aspekty, wymiary
pontyfikatu Ojca Świętego: eucharystyczny, Bożego Miłosierdzia i Maryjny.
Przygotowaniu temu towarzyszyć będzie modlitwa, zagłębianie się w treść
nauczania papieskiego, a także przygotowanie darów duchowych.
Jak wspomina Ksiądz Biskup swoje spotkania z Ojcem Świętym?
– Tych spotkań było kilka. Pierwsze natąpiło jeszcze przed wyjazdem na misje do
Ghany, na placu św. Piotra. Spotkałem się także z Janem Pawłem II w Togo, w
czasie Jego pielgrzymki do tego kraju. Błogosławił naszej pracy misyjnej i
czuliśmy Jego wsparcie modlitewne. Później były spotkania już kiedy byłem
biskupem wschodniej Syberii, kiedy widać było wielkie zainteresowanie Papieża
odradzającym się Kościołem katolickim w Rosji, dialogiem z Cerkwią prawosławną i
życiem tamtejszych ludzi. Pamiętam też moment, kiedy podarowałem Papieżowi
różaniec z kamieni syberyjskich, mówiąc, że jest to katechizm czasów łagrów i
prześladowań. I faktycznie tak było, bo kiedy świątynie były pozamykane, jedyną
formą modlitwy był Różaniec. Wtedy Ojciec Święty obdarował mnie wieloma
różańcami, abym je rozdawał na Syberii. Z wielkim zainteresowaniem Papież
słuchał wszystkich informacji, oglądał zdjęcia, szczególnie te dokumentujące
budowę katedry. Czułem to wielkie pragnienie Ojca Świętego, by odwiedzić te
rejony i postawić swoje stopy na rosyjskiej i syberyjskiej ziemi. Wtedy
powiedziałem: Ojcze Święty, zapraszam także do Domu Rekolekcyjnego nad Bajkałem
nazwanym imieniem Waszej Świątobliwości "Jednoczenie". Papież zapytał: "A można
popływać w Bajkale?"… Były to spotkania, podczas których czerpałem nadzieję i
siłę dla siebie i dla odradzającego się Kościoła na Syberii. Szczególne były
spotkania z Papieżem, kiedy jako biskupa Syberii nie wpuszczono mnie do Rosji 19
kwietnia 2002 roku. Czułem wielką troskę Papieża, który powtarzał: "Nie trać
nadziei". To spojrzenie, te słowa, błogosławieństwo dodawały mi nadziei w
pełnieniu posługi biskupiej. Ojciec Święty pobłogosławił też koronę dla Matki
Bożej do katedry w Irkucku. Dodał: "Tylko sam zawieź ją do Irkucka". I uczyniłem
to.
Co najbardziej podziwiał Ksiądz Biskup u Jana Pawła II?
– Jego zatroskanie o Kościół, o drugiego człowieka, co wypływało ze świętości
życia, z zawierzenia siebie Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu i Maryi. To pozwalało
Mu poznawać wolę Bożą i ją wypełniać. Podziwiałem Jego troskę o ludzi młodych, o
małżeństwa, rodziny, dzieci, o cierpiących i chorych. Wszystkim pomagał spotkać
się z Panem Bogiem. Kiedy był chory, zmęczony, kiedy nie mógł już chodzić, tym
bardziej przemawiał duch i przez tę moc ducha jeszcze bardziej stawał się
świadkiem Jezusa Chrystusa cierpiącego.
Jaką należy przyjąć miarę, żeby zrozumieć świętość Jana Pawła II?
– Myślę, że miarę modlitwy. Na pytanie, jak się modli, odpowiedział: "Wypraszam
Miłosierdzie Boże dla całego świata". Zapytany kiedyś o zdanie w Piśmie Świętym,
które jest dla Niego drogowskazem, nawiązał do Ewangelii św. Jana: "Jeżeli
będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami, poznacie
prawdę i prawda was wyzwoli". Myślę, że tu jest klucz świętości Papieża i to, co
wszyscy w Nim podziwialiśmy. Chciał być i był prawdziwym uczniem Chrystusa,
dlatego trwał i poznawał prawdę, która wyzwala.
Dziękuję za rozmowę.
