Santo subitoMój ulubiony święty

Z ks. prof. dr. hab. Henrykiem Misztalem, specjalistą prawa
kanonizacyjnego i prawa wyznaniowego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim im.
Jana Pawła II, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Proszę powiedzieć, czy i na ile Jan Paweł II zmienił postrzeganie świętości?
– Koncepcja świętości Ojca Świętego była przepiękna, nowatorska, a zarazem
zgodna z nauczaniem Soboru Watykańskiego II. W liście apostolskim "Novo
millennio ineunte" Jan Paweł II napisał, że "świętość jest to wysoka miara
zwyczajnego życia chrześcijańskiego". Tym samym wezwał do wyzbycia się
przeciętności, minimalizmu w życiu duchowym. Jednocześnie w tym samym dokumencie
dodał, że zadać katechumenowi pytanie: czy chce przyjąć chrzest, znaczy zapytać
go zarazem: czy chcesz zostać świętym. Zatem można powiedzieć, że Jan Paweł II
jako wyznawca ukazał nam świętość od nieco innej strony. Nie tyle od strony
praktyki cnót, co oczywiście jest tożsame, ile właśnie od strony nieustannego i
bardzo dokładnego wypełniania obowiązków swojego stanu. Była to niejako
kontynuacja koncepcji świętości zapoczątkowana jeszcze przez Benedykta XV w 1916
r., kiedy beatyfikował on furtiana z pewnego zakonu, który poprzez swoją
dokładność i miłość, z jaką traktował swoje proste obowiązki, zasłużył na
świętość. Wówczas Papież w homilii podczas beatyfikacji powiedział, że świętość
polega jedynie na zgadzaniu się z wolą Bożą wyrażaną przez nieustanne i bardzo
dokładne wypełnianie obowiązków swojego stanu. Inni Papieże także podkreślali tę
koncepcję.

Jak możemy się przygotować do czekającej nas beatyfikacji?
– Wydaje mi się, że jest to dzisiaj pytanie kluczowe. Ponieważ to, co obecnie
robią niektóre media, doszukując się sensacji w wyniesieniu Jana Pawła II na
ołtarze, nie ma nic wspólnego z tym, czego nauczał. Może zatem warto zastanowić
się nad głębią przesłania papieskiego. Uważam, że ten okres oczekiwania każdy z
nas powinien wykorzystać na refleksję nad sobą samym, bez względu na wiek,
wykształcenie czy stan. Spróbujmy się zastanowić nad tym, czego możemy się
nauczyć od Jana Pawła II i co możemy zastosować w swoim życiu. Wystarczy krótka
refleksja, by ujrzeć swoje błędy i spróbować je naprawić. Warto też zastanowić
się nad wypełnianiem obowiązków swojego stanu, jak być w tym dobrym, ale z
motywacji wiary, z miłości do Boga i bliźniego. Piękno tej postaci daje szerokie
możliwości zaaplikowania jej przykładu do naszego życia indywidualnego i
wspólnotowego oraz zachęca do zmiany naszych postaw.

Był Ksiądz Profesor blisko związany z Ojcem Świętym. Co uderzało w Jego
postaci?

– Przede wszystkim był to człowiek modlitwy bezgranicznie oddany Chrystusowi.
Wielokrotnie miałem okazję widzieć się z Nim. Nawet gdy był już ciężko chory,
pół godziny modlił się przed Mszą Świętą. Nie ustrzegł się przelania krwi 13
maja 1981 r., ponadto posiadał umiejętność przebaczania, nawet swojemu
niedoszłemu zabójcy. Doświadczony chorobą nie wstydził się swego cierpienia, a
jednocześnie nie eksponował tego stanu, ucząc nas dostrzegać w cierpieniu sens.
To sprawia, że świętość Jana Pawła II jest ciągle aktualna.

Kim dla Księdza pozostaje Papież Wojtyła?
– Jan Paweł II to dla mnie największy i najbliższy święty od momentu Jego
odejścia z tej ziemi. Codziennie prywatnie modlę się do Niego. Pamiętam, jak
pewnego razu w Watykanie zapytał mnie, z czym przyszedłem. Odpowiedziałem:
"Widzę, że Ojciec Święty jest chyba schorowany". "Tak, ale to nic nie szkodzi" –
odparł, po czym dodał: "A jak Ty mógłbyś mi w tym pomóc? Modlisz się za mnie?" –
zapytał. "Tak, modlę się, ale czy Ojciec Święty czegoś więcej potrzebuje?". "A
co mógłbyś mi dać" – ciągnął dalej Papież. "Jestem schorowany, mam podejrzenie
choroby nowotworowej, więc może bym ofiarował Ojcu Świętemu moje cierpienie" –
oznajmiłem. Wtedy Papież mnie przygarnął, przytulił do siebie, ucałował i
powiedział: "Przyjmuję Twój dar". Teraz ten mój dar cierpienia jest Mu już
niepotrzebny. Dlatego modlę się, by przed tronem Pana Boga wypraszał łaski nie
tylko dla mnie, ale dla całego naszego pogubionego i uśpionego w letargu Narodu.
Kilka lat temu zapytano mnie, jaki jest mój ulubiony święty. Bez wahania
odpowiedziałem: Jan Paweł II.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj