Rzeź Ormian i groźby Ankary

Wicepremier Turcji Ali Babacan oskarżył prezydenta Francji Nicolasa
Sarkozy´ego o złamanie obietnicy, którą miał złożyć. Chodzi o nieprzyjęcie
uchwalonej właśnie przez francuskie Zgromadzenie Narodowe ustawy o ludobójstwie
Ormian.

Sarkozy miał złożyć prezydentowi Turcji Abdullahowi Gulowi i premierowi Recepowi
Tayyipowi Erdoganowi obietnicę, że Francuzi nie uchwalą sankcji wobec osób
negujących ludobójstwo Ormian w imperium otomańskim w latach 1915-1917.
– Słyszałem osobiście takie zapewnienia złożone w czasie naszego wspólnego
spotkania. Co się stało w ubiegłym tygodniu? Gdzie podziała się ta obietnica? –
pytał Ali Babacan. – W polityce jest czymś bardzo ważnym spełnianie czynionych
obietnic. Kiedy jakaś obietnica jest złożona przez męża stanu, to wiąże ona
państwo i kraj – perorował.
W Boże Narodzenie hakerzy włamali się na stronę internetową Valérie Boyer,
deputowanej z Marsylii, która wysunęła pomysł przygotowania ustawy o
ludobójstwie Ormian. Na czarnym ekranie ukazała się flaga Turcji i napis po
turecku i angielsku, wrogi rządowi francuskiemu i Ormianom mieszkającym we
Francji. "Wy, diaspora ormiańska, jesteście tak nikczemni, że nie chcecie
uchylić rąbka waszych archiwów, by stanąć w obliczu prawdy" – napisali hakerzy,
dla których "prawda" to rzekomy brak podstaw do mówienia o ludobójstwie Ormian.
"Wy, Francuzi, jesteście tak żałośni i patetyczni, że gardzicie prawdą dla
otrzymania głosów wyborców" – dodali hakerzy, czyniąc aluzję do przyszłorocznych
wyborów prezydenckich.
Valérie Boyer w wywiadzie telefonicznym udzielonym telewizji BFMTV
poinformowała, że grożono jej już śmiercią, gwałtem i pobiciem. Obrzucano ją
wyzwiskami. – Jest to szokujące – stwierdziła.
Także ze strony niektórych francuskich polityków podnoszą się głosy przeciw
ustawie, która przewiduje kary dla osób negujących ludobójstwo Ormian. Dominique
Paillé, doradca polityczny Partii Radykalnej i były rzecznik prasowy rządu,
zaapelował o niekierowanie jej do senatu. Jego zdaniem, trzeba załagodzić
konflikt z Turcją. Uważa on, że Francja ma co innego do roboty niż zajmowanie
się sytuacją w zaprzyjaźnionych krajach, w stosunku do których ma pamięć
selektywną.
– Sytuacja jest żałosna, bo Republika Francuska ma potrzebę zrobienia porządku u
siebie. Jestem zagorzałym republikaninem, ale wiem jednocześnie, bo urodziłem
się w Wandei, że ludobójstwo jej mieszkańców, o którym zdecydował rewolucyjny
konwent, jest negowane w naszych podręcznikach historii – konkludował Dominique
Paillé. Przeciwni uchwalaniu ustawy są też niektórzy francuscy historycy, według
których nie dotyczy ona kwestii historii narodowej. – Czy powinno się uchwalać
ustawy w sprawie wszystkich ludobójstw na świecie? Tych dokonanych przez
komunistów w Rosji lub ludobójstwa Indian w Ameryce? – pytał historyk Gilles
Manceron. Jego zdaniem, ustawa o ludobójstwie Ormian ma przede wszystkim aspekt
polityczny. Jej celem jest zwiększenie poparcia wyborczego mieszkających we
Francji Ormian i ma to znaczenie zarówno dla socjalistycznego, jak i
centroprawicowego kandydata. Według niego, Pałac Elizejski może też używać
nowego prawa jako siły nacisku na Ankarę i usprawiedliwiać swoją niechęć do
przyjęcia Turcji do Unii Europejskiej.

 

Franciszek L. Ćwik, Caen

drukuj