Rymkiewicz ma przeprosić

"Hańba, wychodzimy z sali!" – tak publiczność zgromadzona na sali sądowej
skomentowała wyrok wobec Jarosława Rymkiewicza. Sąd uznał, że pisarz ma
przeprosić spółkę Agora wydającą "Gazetę Wyborczą", ponieważ naruszył jej dobre
imię. – To ograniczenie wolności słowa – stwierdził po wyjściu z sali
Rymkiewicz. Pozwany zapowiada apelację.

Ogłoszeniu wyroku w sprawie Rymkiewicza towarzyszyło ogromne wzburzenie
zgromadzonej na sali publiczności. – Co to za sądy, nielustrowane! – krzyczał
jeden ze zwolenników pisarza. – Ogromnym błędem prof. Strzembosza było to, że
nie zlustrował sędziów w tym kraju. To jest zamach na wolność słowa, najlepiej
nic nie mówić – dodał ktoś inny. Kilkudziesięciu zwolenników Rymkiewicza
skandowaniem słów: "Hańba, hańba!", przerwało ustne uzasadnianie wyroku przez
sąd.
– Pozwany powinien wiedzieć, że za słowa mogą być konsekwencje – stwierdziła
sędzia Małgorzata Sobkowicz-Suwińska. Dodała, że w swoim wywiadzie pisarz miał
skomentować "zajścia" pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, a tymczasem zaczął
mówić o "Gazecie Wyborczej". Dalsza część uzasadnienia była już niesłyszalna.

W ocenie sądu, doszło do bezprawnego i zawinionego naruszenia dóbr osobistych "GW"
i jej wydawcy. I dlatego nakazał Rymkiewiczowi przeproszenie Agory w "Gazecie
Polskiej", tam gdzie ukazał się jego wywiad, za "nieprawdziwe i obraźliwe
wypowiedzi", które "nie miały oparcia w faktach". Ponadto pisarz ma wpłacić 5
tys. zł na cel społeczny. Wyrok jest nieprawomocny i przysługuje od niego
apelacja. – Będę apelował – podkreślił Rymkiewicz po wyjściu z sali.
– Wolność słowa będzie teraz w Polsce ograniczana – skomentował zapadły wyrok.
"Ale wy, moi drodzy, nie zważajcie na to, mówcie dalej to, co chcecie.
Pamiętajcie, że jesteście wolnymi Polakami" – odczytywał swoje oświadczenie
twórca, podkreślając, że ""Gazeta Wyborcza" nie będzie nami rządzić".
Stwierdzenie to zostało przez jego zwolenników skwitowane oklaskami. – Zarządowi
spółki Agora i redaktorom "Gazety Wyborczej" chcę przypomnieć stare polskie
przysłowie: Musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce. Nie zmusicie nas do
milczenia, Rusi tu nie będzie! – zakończył.
Na ogłoszenie wyroku nie zgłosił się nikt z Agory. Spółka wydająca "Gazetę
Wyborczą" uznała, że jej dobra osobiste zostały naruszone po tym, jak pisarz
udzielił wywiadu w "GP" w 2010 roku. Komentując sprawę krzyża przed Pałacem
Prezydenckim, powiedział: "Polacy, stając przy nim, mówią, że chcą pozostać
Polakami. To właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść –
na przykład w redaktorach "Gazety Wyborczej", którzy pragną, żeby Polacy
wreszcie przestali być Polakami". Dalej dodał, że redaktorzy "GW" są "duchowymi
spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski". Według twórcy, "rodzice czy
dziadkowie wielu z nich byli członkami tej organizacji, która była skażona
duchem "luksemburgizmu", a więc ufundowana na nienawiści do Polski i Polaków.
Tych redaktorów wychowano tak, że muszą żyć w nienawiści do polskiego krzyża.
Uważam, że ludzie ci są godni współczucia – polscy katolicy powinni się za nich
modlić".
Adwokat poety mecenas Sławomir Sawicki argumentował, że Rymkiewicz przedstawiał
tylko dopuszczalne opinie w ramach debaty publicznej i nie przekroczył granic
dozwolonej krytyki.
– Pan Rymkiewicz jest patriotą i to jest przejaw jego patriotyzmu – skomentowała
jedna z jego zwolenniczek po rozprawie.

 

Zenon Baranowski

drukuj