Represje NKWD wobec mieszkańców strefy przygranicznej 1939-1941

Przełom 1989 r. przyniósł szanse likwidacji „białych plam” w
najnowszej historii Polski. W centrum zainteresowania historyków
znalazły się m.in. stosunki polsko-sowieckie w latach 1939-1989.
Szczególną wagę przywiązywano do badań nad represjami wobec obywateli
polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod okupacją sowiecką.

Sprawa
Katynia, masowe deportacje w głąb ZSRS i działalność organów NKWD
doczekały się licznych publikacji. Istnieją wszakże problemy badawcze,
bądź to podjęte w stopniu marginalnym, bądź przemilczane z uwagi na brak
dostępu do źródeł. W niewielkim zakresie zbadano zagadnienia związane z
represjami wobec mieszkańców strefy przygranicznej, przesiedleniami i
niszczeniem dobytku osób oraz zaostrzonym reżimem policyjnym.
Pierwsze
kroki zmierzające do zabezpieczenia nowej granicy ZSRS podjęto już w
trakcie prac związanych z delimitacją. Impulsem do takich działań były
wytyczne szefa Głównego Zarządu Politycznego Armii Czerwonej (ACz) Lwa
Mechlisa, który w rozkazie z 2 października 1939 r. przestrzegał
politruków frontu białoruskiego i ukraińskiego przed samozadowoleniem,
nakazywał czujność w warunkach kapitalistycznego okrążenia oraz wzywał
do budowy umocnień granicznych.
Działania aparatu wojskowego bardziej
świadczyły o nieufności względem nowych obywateli aniżeli nowych
sąsiadów. Bronowany przez rolników w ramach szarwarków pas graniczny
oraz gniazda karabinów maszynowych na przyczółkach mostowych miały
raczej utrudnić ucieczkę do niemieckiej strefy okupacyjnej, niż
zabezpieczyć granice przed agresją. Prace nad kompleksowym umocnieniem
granicy Zachodniej Ukrainy zapoczątkował rozkaz szefa sztabu frontu
ukraińskiego, komdiwa Nikołaja Watutina, z 15 października 1939 roku. Na
wszystkie odcinki granicy ruszyły oddziały „płotników” (cieśli), którzy
budowali zasieki i drewniano-ziemne schrony oraz stawiali „widety”
(wieże obserwacyjne).

„Wyzwolenie”
Powyższe decyzje
podjęto jeszcze przed oficjalnym włączeniem Zachodniej Ukrainy do USRR. 6
października dowództwo frontu ukraińskiego ogłosiło zasady oraz termin
wyborów do Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy, które miało
„zadecydować” o dalszym losie „wyzwolonych” przez Armię Czerwoną ziem.
Pod obwieszczeniem o wyborach podpisali się Siemion Timoszenko oraz
Nikita Chruszczow. Po krótkiej kampanii wyborczej 22 października odbyło
się głosowanie, które według oficjalnych danych przyniosło sukces i
uwiarygodniło społeczny mandat zaufania dla decyzji Zgromadzenia
Ludowego. Frekwencja w wyborach miała wynieść 92,8 proc., a poparcie dla
kandydatów 90,9 proc. ogółu oddanych głosów. W rzeczywistości wybory
były wielką farsą: Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Ukrainy na swoim
pierwszym i jedynym posiedzeniu zebrało się we Lwowie w dniach 26-28
października. Wśród podjętych wówczas decyzji politycznych i
gospodarczych znalazła się skierowana do Rady Najwyższej (RN) ZSRS
prośba o przyjęcie Zachodniej Ukrainy w skład USRR. Obradując w dniach
1-2 listopada 1939 r., RN ZSRS oczywiście przychyliła się do prośby
„reprezentantów mas pracujących miast i wsi”; dwa tygodnie później, 15
listopada, Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła Zachodnią Ukrainę w skład
republiki. Fakt ten miał istotne znaczenie, zapowiadał bowiem
wprowadzenie sowieckich struktur administracyjnych oraz norm prawnych. W
wyniku dwóch reform administracyjnych (4 grudnia 1939 r., 17 stycznia
1940 r.) zlikwidowano województwa i powiaty, tworząc w ich miejsce
obwody i rejony. Tereny dawnych powiatów: jarosławskiego i
lubaczowskiego znalazły się w obwodzie lwowskim.

Paszportyzacja
29
listopada RN ZSRS wydała dekret „O nabyciu obywatelstwa ZSRS przez
mieszkańców zachodnich obwodów Ukraińskiej i Białoruskiej SRR”. Ludność
zamieszkującą anektowane tereny objęto sowiecką instrukcją paszportową z
27 grudnia 1932 r., zgodnie z którą prawo legitymowania się paszportem
miały osoby powyżej szesnastego roku życia, stale zamieszkujące w
miastach, osiedlach robotniczych i w pasie 7,5 km od granicy oraz
pracujące w sowchozach, transporcie i na nowych budowach. Przepisy
wykonawcze do tej tzw. paszportyzacji wydało NKWD ZSRS dopiero 5 lutego
1940 r., w obwodzie lwowskim rozpoczęto ją 1 marca, a zakończono w maju
1940 roku. Akcja paszportyzacji była doskonałym pretekstem do
drobiazgowego sprawdzania obywateli przez organy NKWD. Do 5 czerwca 1940
r. w pasie nadgranicznym Zachodniej Ukrainy wydano paszporty niemal 300
tys. osób. Odmowa przyjęcia paszportu (bądź jego wydania przez NKWD)
oznaczała wywózkę lub aresztowanie. Na nową granicę przeniesiono również
inne, obowiązujące w ZSRS, regulacje prawne. 29 stycznia 1940 r. KC
WKP(b) zatwierdził wprowadzenie trzech stref granicznych:
siedmioipółkilometrowej, osiemsetmetrowej i czterometrowej. Następstwem
tej decyzji była uchwała Rady Komisarzy Ludowych (RKL) ZSRS „O ochronie
granicy państwowej w zachodnich obwodach USRR” z 2 marca 1940 r.,
zgodnie z którą przystąpiono do przymusowego wysiedlania wszystkich
mieszkańców osiemsetmetrowej strefy przygranicznej.

Deportacja
Wyjątkiem
były miasta, m.in. Przemyśl, Uhnów i Sokal. Uchwała RKL jedynie
potwierdziła istniejący stan rzeczy, ponieważ deportacja całych
miejscowości z pasa granicznego odbyła się w lutym 1940 roku. Akcję
deportacyjno-przesiedleńczą zakończono ostatecznie zimą 1940/1941 roku. W
jej wyniku wywieziono mieszkańców z 13 wiosek i przysiółków powiatów
lubaczowskiego i jarosławskiego.
Ogółem z terenu zachodnich obwodów
USRR, na podstawie wspomnianej wyżej uchwały, przesiedlono ponad 100
tys. osób. Najwięcej „szczęścia” mieli ci, których przesiedlano do
Besarabii, bo wiadomość o wywózce otrzymywali z 24-godzinnym
wyprzedzeniem, a w punkcie docelowym zasiedlali gospodarstwa opuszczone
przez rumuńskich Niemców. Warto dodać, że część mieszkańców uniknęła
wywózki dzięki przeniesieniu domów i zabudowań gospodarczych poza
osiemsetmetrowy pas bezpieczeństwa.
Opuszczone zagrody, które
pozostały w strefie „800”, rozbierano, a uzyskany w ten sposób materiał
zazwyczaj wykorzystywano do budowy umocnień granicznych.

Ochrona
granicy

Wszelkie uregulowania prawne, o których była mowa wyżej,
można zaliczyć do „biernej” ochrony granicy, w odróżnieniu od ochrony
„czynnej”, tj. bezpośrednich działań wyznaczonych służb. Początkowo
zadanie ochrony granicy spoczywało na liniowych oddziałach ACz, które
rychło zastąpiono grupami operacyjnymi, a następnie oddziałami Wojsk
Ochrony Pogranicza NKWD Kijowskiego Okręgu Wojskowego. Dowódcą WOP NKWD w
okręgu kijowskim był komdiw Wasilij Osokin, a następnie gen. mjr
Władimir Chomienko. W związku z przesunięciem granic siedzibę dowództwa
okręgu przeniesiono z Kijowa do Lwowa. Warto dodać, że zmiany
terytorialne nie wpłynęły na zabezpieczenie dotychczasowej granicy
polsko-sowieckiej, na której nadal obowiązywał status strefy
przygranicznej i funkcjonowały oddziały pograniczne.
Pełna obsada
strażnicy wynosiła 50-80 osób; w tym oficer polityczny oraz, stanowiący
zazwyczaj 10 proc. załogi, podoficerowie. Sieć strażnic z
kilkudziesięcioosobową obsadą była gęsta; na kilometr granicy przypadało
15-25 żołnierzy WOP NKWD. Do liczby tej należałoby jeszcze dodać
członków tzw. brygad pomocniczych, których rekrutowano spośród
miejscowych komunistów, a ich szeregi na terenie Zachodniej Ukrainy i
Zachodniej Białorusi osiągnęły liczbę 25 tys. (stan na styczeń 1941 r.).
Na
opustoszałym pasie granicznym ustawiono zapory przeciwpiechotne oraz
urządzenia alarmowe, które utrudniały nielegalne przekroczenie granicy.
Proboszcz parafii w Oleszycach (powiat lubaczowski; w latach 1940-1941
rejon lubaczowski), ksiądz Józef Mroczkowski, tak opisywał strefę
graniczną: „Przestrzeń od drutów granicznych na 800 metrów była już
terenem karnym. Znaczyły go osobne zasieki, przeszkody naturalne
(pościnane drzewa), dzwonki i blaszki sygnalizacyjne oraz pułapki i
samopały rakietowe. Nawet pod te zasieki nie wolno było podchodzić. Przy
pracy polnej patrolowali strażnicy. Patrzenie w stronę granicy było
zabronione”.

Ucieczki
Zarówno wprowadzone obostrzenia
prawne, jak i fizyczne zabezpieczenie granicy nie odstraszały od prób
nielegalnego jej przekraczania. Przyczyny tego procederu były dwojakie: z
jednej strony braki towarowe i będąca ich następstwem kontrabanda; z
drugiej zaś ucieczki osób, którym „palił się grunt pod nogami” i musiały
uciekać z przyczyn politycznych („klasowych”). Przedmiotem kontrabandy
ze strony niemieckiej na sowiecką były m.in.: sacharyna, kamienie do
zapalniczek, proszki od bólu głowy, odzież, a nawet chleb; w drugą
stronę początkowo szmuglowano polskie złote, szczególnie srebrny bilon,
oraz naftę i sól. Do niemieckiej strefy okupacyjnej starały się dostać
te osoby, którym z racji pochodzenia bądź piastowanego przed 1939 r.
stanowiska groziło aresztowanie lub deportacja, urzędnicy i wojskowi
wraz z rodzinami, inteligencja oraz uchodźcy z zachodniej Polski, którzy
we wrześniu 1939 r. trafili pod okupację sowiecką. W przeciwną stronę
uciekali głównie Żydzi. Próby nielegalnego przekroczenia granicy często
kończyły się aresztowaniem lub śmiercią. Warto w tym miejscu podkreślić,
że sowieccy pogranicznicy o wiele bardziej rygorystycznie podchodzili
do swoich obowiązków aniżeli ich „koledzy” z Grenzschutzu. Ponadto na
rzecz NKWD pracowała rozbudowana siatka konfidentów. Legendą niemal
obrosła działalność niejakiego Spindela w Oleszycach. Spindel,
rywalizując z innymi agentami NKWD, zadenuncjował kilkadziesiąt osób, za
co otrzymał Order Lenina.
W walce z procederem nielegalnego
przekraczania granicy często posługiwano się metodą prowokacji.
Przykładem takich działań mogą być zdarzenia, jakie rozegrały się zimą
1940 r. w Mołodyczu (powiat jarosławski, w latach 1940-1941 rejon
sieniawski). Do miejscowości tej przybył od strony Lwowa mężczyzna
podający się za przewodnika przez „zieloną granicę”. W krótkim czasie
zebrał grupę chętnych, którzy chcieli się przedostać na teren okupacji
niemieckiej. Niedługo potem w Mołodyczu pojawiło się NKWD, które
aresztowało dziewięć osób, posługując się listą sporządzoną przez
prowokatora. Wszystkich ujętych prawdopodobnie zamordowano we lwowskich
„Brygidkach”.

Ofiary
Liczba ofiar w skali całej granicy
musiała być duża, skoro w pasie działania zaledwie czterech strażnic
92. Oddziału Pogranicznego WOP NKWD, na odcinku Szówsko-Sieniawa, autor
doliczył się ośmiu zabitych w trakcie przekraczania granicy oraz 12
aresztowanych (a następnie zaginionych osób) za samą próbę jej
przekroczenia. Powyższe dane są wielkościami minimalnymi, które zostały
zweryfikowane, a fakt zastosowania represji w tych przypadkach nie budzi
wątpliwości.
W odniesieniu do całej zachodniej granicy ZSRS z lat
1939-1941 liczba ofiar sięga co najmniej kilku tysięcy. Dane te wymagają
weryfikacji, ponieważ w oficjalnej historiografii sowieckiej
poszkodowanych kwalifikowano jako szpiegów (za szpiegostwo uznawano
nawet hodowlę gołębi w sąsiedztwie granicy). Nie wykluczając takiej
możliwości, szczególnie w okresie poprzedzającym wybuch wojny
niemiecko-sowieckiej (22 czerwca 1941 r.), zasadne wydaje się możliwie
najszybsze podjęcie badań nad bilansem ofiar „ostatecznej
sowiecko-niemieckiej granicy interesów”. Postulat ten podyktowany jest
okolicznościami: odchodzi pokolenie, które pamięta okres sowieckiej
okupacji, a niejednokrotnie jest jedynym źródłem informacji o tych
tragicznych wydarzeniach.
Przedruk z „Biuletynu IPN” 2001, nr 7.

Tomasz Bereza (IPN Rzeszów)

drukuj