Refundacja w stanie krytycznym
Nadal nie ma porozumienia w sprawie ustawy refundacyjnej. Wczorajsze rozmowy zakończyły się jedynie podpisaniem komunikatu Tzw. protest „pieczątkowy” nadal trwa.
Wciąż nie ma porozumienia w sprawie ustawy refundacyjnej – powiedział prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz. Wczorajsze ponad siedmiogodzinne rozmowy lekarzy i aptekarzy z Ministerstwem Zdrowia zakończyły się jedynie podpisaniem komunikatu.
Komunikat stwierdza, że zespól NRL zarekomenduje Radzie, aby wezwała lekarzy do „zawieszenia protestu pieczątkowego”. „Naczelna Rada nie organizowała protestu, więc nie może go odwoływać, nie są to także uprawnienia NRL, tylko są to indywidualne decyzje wszystkich lekarzy, których rada w pełni rozumie” – wskazuje Maciej Hamankiewicz. Prezes NRL zapewnił także, że na chwilę obecną lekarze nie przewidują zaostrzenia protestu. Na dziś zaplanowano posiedzenie prezydium NRL, które zapozna się z ustaleniami wczorajszych negocjacji.
Tymczasem medycy zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy poinformowali, że tzw. protest „pieczątkowy” trwa nadal, a wczorajszy komunikat nie oznacza zawieszenia protestu.
***
Spotkanie Donalda Tuska z przedstawicielami Ogólnopolskiego Związku
Zawodowego Lekarzy Porozumienia Zielonogórskiego nie przyniosło efektów.
Lekarze przedstawili premierowi zastrzeżenia związane z nową ustawą
refundacyjną. Nie przekonało to jednak szefa rządu na tyle, by można było mówić
o konkretnych obietnicach czy zmianach zapisów ustawy. Lekarze nie otrzymali też
gwarancji, że nie będą karani. – Forma tego protestu jest nie do zaakceptowania
ze względu na bezpieczeństwo pacjentów, dlatego nie mogę jej uznać za dialog.
Nie może być tak, że ustawa, która nie odpowiada pewnej grupie zawodowej, jest
łamana – powiedział podczas konferencji prasowej Donald Tusk. Tymczasem setki
tysięcy chorych, którzy jeszcze wczoraj liczyli, że dzięki spotkaniu lekarzy z
premierem tzw. protest pieczątkowy zostanie zakończony, może być rozczarowanych.
Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego, który przed spotkaniem
mówił, że zawieszenie protestu będzie możliwe pod warunkiem pisemnej deklaracji
premiera dotyczącej zmiany w ustawie refundacyjnej, po rozmowach z Donaldem
Tuskiem nie zdecydował się jednoznacznie powiedzieć, czy bliżej jest do
zakończenia protestu. Jego zdaniem, premier, który wyraził determinację co do
uporządkowania rynku leków, nie wypowiedział się wprost na temat nowelizacji
ustawy refundacyjnej. – Myślę, że jest przestrzeń do porozumienia, ale nie
oznacza, że ono już jest. Premier, uznając część naszych racji dotyczących
względów medycznych, nie złożył jednak żadnych obietnic – zaznaczył prezes
Krajewski.
Mimo złych doświadczeń związanych chociażby z ostatnimi w tonie gróźb
wypowiedziami premiera lekarze szli na spotkanie z nadzieją, że uda im się
zapoznać szefa rządu z ich punktem widzenia. Jak powiedział "Naszemu
Dziennikowi" Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego
Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, chodzi o konkretne zmiany zapisów w
ustawie refundacyjnej, które nakładają na nich biurokratyczne obowiązki
weryfikacji, czy dany pacjent jest ubezpieczony, a także decydowania o tym, z
jaką refundacją ma być dany lek. Jego zdaniem, konieczne jest przedłużenie
terminu wejścia ustawy w życie, a co za tym idzie – lepsze przygotowanie
poszczególnych przepisów, tak aby nie godziły w interesy pacjentów i lekarzy.
– Niestety, wciąż żyjemy w kraju, gdzie bardziej liczy się argument siły, a nie
siła argumentu. To może niepokoić. Dla bezpieczeństwa pacjentów i pracy lekarzy
ta ustawa musi być jak najszybciej zawieszona. W takich warunkach dłużej
pracować się nie da – ocenia nasz rozmówca. Lekarze czekają jednak na konkrety,
a to oznacza kontynuację protestu i problemy pacjentów. – Ustawa działa,
sprowadzając zagrożenie, i dopóki jest to akt prawny obowiązujący, to musimy się
przed tym bronić. Trudno leczyć pacjentów, a jednocześnie narażać samych siebie.
Protest to nie jest coś, co można uciąć jak kawałek sznurka. Nie jest też czymś,
co ma komukolwiek szkodzić. Ma on ustrzec lekarzy od szkody. W tym wypadku
protest jest aktem ich samoobrony. Dopóki działa ustawa refundacyjna i póki
lekarze są wystawieni na strzał, protest ma sens – dodaje Szramik.
W przekonaniu lekarzy, nowa ustawa refundacyjna i rozporządzenie w sprawie
recept godzą w interesy środowiska medycznego, nie chronią też pacjenta. Za
wpisanie niewłaściwego stopnia refundacji lekarzom grożą poważne konsekwencje.
Za błędnie wypisaną receptę są zobowiązani do zwrotu kwoty nienależnej
refundacji wraz z odsetkami. Podobnie jest w przypadku wypisania recepty
nieuzasadnionej względami medycznymi bądź niezgodnej z listą leków
refundowanych. Lekarze zapowiadają, że będą protestować dalej. To z kolei może
doprowadzić do reakcji pacjentów, a wtedy rząd może mieć problem. Prawo i
Sprawiedliwość złożyło wniosek o wotum nieufności, domagając się ustąpienia
ministra Bartosza Arłukowicza. Według opozycji, szef Ministerstwa Zdrowia, który
zapewniał, że przygotowania do wprowadzenia w życie nowej ustawy refundacyjnej
idą pełną parą, a pacjentom od Nowego Roku nie będzie groził bałagan, stracił
wiarygodność. Wniosek popierają Solidarna Polska oraz Ruch Palikota, z kolei SLD
zaapelował do premiera o odwołanie ze stanowiska szefa NFZ Jacka Paszkiewicza.
Tymczasem koalicja staje murem za ministrem Arłukowiczem. Szef Klubu
Parlamentarnego PSL Jan Bury powiedział, że to lekarze są głównymi
odpowiedzialnymi za to, co się dzieje, a minister zdrowia ma rację w sporze z
lekarzami. Arytmetyka sejmowa nie pozostawia złudzeń – Arłukowicz pozostanie na
stanowisku, ale to sygnał, aby szybko zmienić ustawę, która w obecnej formie
wyrządza tak wiele zła.
Tymczasem coraz więcej pacjentów ma problemy z wykupieniem leków. Wojewódzkie
oddziały NFZ podkreślają, że ta niedogodność nie jest winą Funduszu, lecz
Ministerstwa Zdrowia. – Pacjent, który ma problemy z wykupieniem leku, powinien
do nas zadzwonić. My natomiast będziemy się starali wpłynąć na właściciela
apteki i na lekarza, który wystawił receptę, by potraktować pacjenta w sposób
indywidualny – deklaruje Grażyna Hejda, dyrektor Podkarpackiego Oddziału NFZ.
Jednocześnie zapewnia, że wszystkie recepty z pieczątką "Refundacja leku do
decyzji NFZ" będą refundowane przez podkarpacki oddział. Lekarze w ten sposób
protestują przeciwko nałożeniu na nich obowiązku określania, jaka ulga na lek
przysługuje pacjentowi. Choć część aptek realizuje tak wystawione recepty, to
zasadniczo chorzy mają problemy z otrzymaniem leków. Brak porozumienia z
premierem może oznaczać, że lekarze zaostrzą protest. I nie będą jak do tej pory
stawiać pieczątek z napisem "Refundacja leku do decyzji NFZ", lecz zaczną
wystawiać recepty ze stuprocentową odpłatnością za leki.
Mariusz Kamieniecki
