Przystąpienie Polski do skargi katyńskiej podnosi jej rangę
Z mecenasem Ireneuszem Kamińskim reprezentującym rodziny katyńskie
przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu rozmawia Marta
Ziarnik
Polski rząd przyłączył się do skargi w sprawie zbrodni katyńskiej,
która znajduje się w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Jakie
konsekwencje może mieć ta decyzja?
– Przede wszystkim trzeba
podkreślić, że władze polskie miały takie uprawnienia – podobnie jak inne
państwa, gdy ich obywatele skarżą jakieś państwo trzecie przed Europejskim
Trybunałem Praw Człowieka, a jednak rzadko z tego uprawnienia korzystają. Jeśli
zatem rząd polski skorzystał z przysługującego mu uprawienia, to może to
oznaczać, iż traktuje tę sprawę niezwykle poważnie. Z panią Witomiłą
Wołk-Jezierską miałem okazję porozmawiać już po decyzji władz o przystąpieniu do
skargi i zarówno pani Witomiła, jak i pozostali skarżący z ogromną satysfakcją
tę decyzję władz polskich odbierają. Uważają ją za niezwykle istotną także dla
całego problemu zbrodni katyńskiej.
Jeśli rząd do tej skargi przystępuje, to
z pewnością zwiększa się ranga skargi osób prywatnych – bo pierwotnie skargę
przeciwko Federacji Rosyjskiej wniosła grupa osób. Tak już było w przeszłości,
gdy pewne państwa przystępowały do skarg, m.in. w przypadku Greków cypryjskich –
obywateli, którzy skarżyli Turcję w związku z wydarzeniami związanymi z aneksją
północnej części cypryjskiego terytorium – Cypr w 1996 roku przystąpił do
skargi. I miało to potężne znaczenie dla zwiększenia rangi skargi. Tak samo było
na przykład w roku 2004, gdy Rumunia przystąpiła do skargi Ilascu przeciwko
Federacji Rosyjskiej dotyczącej zatrzymania i skazania obywateli Mołdowy na
terenie Naddniestrza. Przystąpienie Polski do skargi katyńskiej będzie zatem
miało duże znaczenie dla tego postępowania przed Trybunałem.
Jakie zarzuty stawiane są w skardze pani Witomiły Wołk-Jezierskiej i
dwunastu innych krewnych ofiar mordu katyńskiego?
– Skarżący
stawiają szereg zarzutów związanych zasadniczo z dwiema sprawami. Mianowicie, z
utajnieniem dokumentacji z rosyjskiego postępowania katyńskiego – mniej więcej
trzy czwarte wszystkich dokumentów z tego postępowania ma charakter tajny. Tajny
jest także kluczowy dokument zamykający to postępowanie. Dlatego też do tej pory
nie wiemy, co było powodem zamknięcia tego rosyjskiego postępowania. Druga
sprawa to kwestionowanie przez skarżących braku rehabilitacji ofiar zbrodni
katyńskiej, o co zwrócili się w odpowiednich postępowaniach rosyjskich. Te wady
rosyjskich postępowań przekładają się na zarzuty w oparciu o Europejską
Konwencję Praw Człowieka. To po pierwsze naruszenie prawa do życia, czyli
nieprzeprowadzenie skutecznego postępowania związanego z wyjaśnieniem wszystkich
okoliczności zbrodni katyńskiej. Skarżący zarzucają również to, iż byli
poniżająco traktowani – a mianowicie oni jako najbliżsi ofiar zbrodni katyńskiej
nie mogli uzyskać satysfakcji, rehabilitacji swoich bliskich i dostępu do
rosyjskich akt postępowania. Ponadto w czasie jednego z postępowań rosyjskich
reprezentant Naczelnej Prokuratury Wojskowej oznajmił, że zamordowanie polskich
oficerów było uzasadnione, ponieważ wśród nich znajdowali się sabotażyści,
terroryści i szpiedzy. Stąd również bardzo istotny zarzut dotyczący poniżającego
traktowania krewnych ofiar zbrodni katyńskiej. Stawiamy również zarzut braku
rzetelnego postępowania sądowego w sprawie okoliczności zbrodni katyńskiej oraz
kilka innych zarzutów. Te jednak, o których wspomniałem, są kluczowe dla
sprawy.
Dlaczego rząd wybrał właśnie ten moment na przystąpienie do skargi,
która została złożona do Strasburga już w sierpniu ubiegłego roku?
–
Władze polskie nie mogły tego kroku zrobić wcześniej, czyli przed
zakomunikowaniem skargi władzom rosyjskim. Polska strona rządowa mogła
przystąpić do niej dopiero po 24 listopada, gdy skarga została zakomunikowana
rządowi Federacji Rosyjskiej. Zwróciłbym także uwagę na fakt, że władze polskie
miały czas na podjęcie decyzji w sprawie przystąpienia do 19 marca bieżącego
roku, natomiast zrobiły to pod koniec stycznia. To z kolei świadczy, że miały
duże przekonanie, iż należy do tej skargi przystąpić.
Co to w praktyce oznacza, że polski rząd będzie miał w tej sprawie
status tzw. strony trzeciej?
– Ta decyzja będzie bardzo istotnie
określała uprawnienia władz polskich. Mianowicie, że władze będą mogły
prześledzić pisma związane z toczącym się postępowaniem. Oczywiście decyzja
władz przede wszystkim oznacza wsparcie jednej ze stron postępowania, czyli
rodzin skarżących. Jest więc możliwe przedstawianie pism, memorandów,
uczestniczenie we wszystkich czynnościach, które Trybunał uzna za konieczne, a
więc np. w rozprawach. To status porównywalny ze statusem stron. Ta sprawa
nabiera zupełnie innego znaczenia – znacznie większego – po przystąpieniu władz
polskich.
Rosja będzie w większym niż dotychczas stopniu zobowiązana, by
współpracować z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i skarżącymi? A może
wzrasta szansa, że poznamy wreszcie materiały z umorzonego w 2004 r. rosyjskiego
śledztwa katyńskiego?
– Oczywiście nie ma obowiązku współpracy i
uległości wobec władz rosyjskich. Natomiast jeżeli do postępowania przystępuje
rząd Rzeczypospolitej Polskiej, to skarga jest zupełnie inna niż skarga osób
prywatnych. Nabiera ona bowiem – co już podkreślałem – większej rangi i w
kategoriach politycznych, i prawnych. Te zobowiązania, które na Federacji
Rosyjskiej spoczywają, a więc chociażby wspomniany przez Panią obowiązek
współpracy z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, nabiera zupełnie innego
znaczenia i jest obowiązkiem mocniejszym. Oczywiście w kategoriach prawnych
nadal pozostaje taki sam, natomiast cała otoczka, o której tutaj mówimy, ten
cały kontekst związany z przystąpieniem naszych władz, zmienia tę skargę w
sposób istotny.
Są kolejne osoby gotowe wystąpić ze skargą przeciwko Federacji
Rosyjskiej…
– Te osoby już nie będą musiały podejmować kroków w
Rosji, ponieważ dotychczasowe postępowania dotyczące rehabilitacji oraz dostępu
do akt okazały się nieskuteczne. W przypadku identycznych odpowiedzi w starych
postępowaniach nie trzeba więc podejmować postępowań rosyjskich, co oznacza, że
kolejna grupa krewnych ofiar zbrodni katyńskiej będzie mogła wystąpić ze skargą
przeciwko Federacji Rosyjskiej już niebawem. Osobiście, dosłownie na dniach,
wyślę do Trybunału w Strasburgu kolejną skargę obejmującą grupę dwudziestu kilku
krewnych ofiar zbrodni katyńskiej.
Skargi te zostaną złożone do końca stycznia tego roku. Z czego wynika
to opóźnienie?
– Kolejne osoby zwracały się do Naczelnej Prokuratury
Wojskowej Federacji Rosyjskiej z pewnymi wnioskami, dlatego staraliśmy się
wszystkie te skargi zebrać razem. Zależało nam w tym przypadku na tym, by
wytoczyć skargę w imieniu jak największej grupy, żebyśmy nie musieli co chwilę
pisać kolejnych skarg. Należało ją jak najbardziej rozbudować i uczynić ją jak
najbardziej pełną.
Jaki jest Pana zdaniem najbardziej optymistyczny termin zakończenia
postępowania w znajdującej się w Trybunale skargi 13 krewnych ofiar zbrodni
katyńskiej?
– Do 19 marca Federacja Rosyjska ma prawo ustosunkować
się do naszych zarzutów. Później my będziemy mieć swój termin – osiem tygodni.
Następnie Federacja Rosyjska będzie mogła również odpowiedzieć na nasze pismo –
w terminie ośmiu miesięcy. Jeżeli zatem postępowanie przebiegnie sprawnie, a
miejmy nadzieję, że tak właśnie będzie, to wyrok mógłby zapaść nawet już na
przełomie tego i przyszłego roku. Oczywiście będzie tu miało znaczenie, czy
Trybunał nie uzna przypadkiem, że sprawa jest na tyle istotna i skomplikowana,
iż należy ją rozstrzygnąć przed Wielką Izbą, czyli Trybunałem składającym się z
17 sędziów. Jeżeli taka decyzja by się pojawiła, to oczywiście miałaby ona,
ponownie wpływ na zwiększenie rangi sprawy. Wówczas Wielka Izba rozpatrywałaby
skargę nieco później niż skład siedmioosobowy. Natomiast my będziemy robić
wszystko, aby Trybunał mógł podjąć decyzję możliwie jak najszybciej. Tak, by
skarżący – którzy mają już swoje lata – mogli możliwie szybko poznać wyrok.
Dziękuję za rozmowę.
