PAP/Radek Pietruszka

Protest pod ministerstwem edukacji. Prof. M. Ryba: Świadczy on o braku odpowiedzialności i postawie lekceważącej państwo

Przed resortem edukacji trwa demonstracja pod hasłem „Wolna aborcja i wolna edukacja!”. Studentki zablokowały bramę wjazdową na teren ministerstwa, przykuwając się do niej. Organizatorzy protestu przekazali, że ma to być gest solidarności z nauczycielami oraz instytucjami naukowymi, którym minister Przemysław Czarnek „grozi represjami” za wsparcie Strajku Kobiet.

Przed resortem edukacji jest obecna policja, która próbuje usunąć protestujących. Z radiowozu emitowany jest komunikat z apelem o opuszczenie tego miejsca z uwagi na stan epidemii.

„Osoby, które podczas legitymowania odmówiły podania swoich danych, są przewożone do jednostek policji w celu weryfikacji ich tożsamości oraz wykonania niezbędnych czynności w związku z popełnionym wykroczeniem. Jedna osoba została zatrzymana za naruszenie nietykalności policjanta” – przekazała policja, odnosząc się do tych zatrzymań.

Historyk prof. Mieczysław Ryba zwraca uwagę, że organizowanie protestów w dobie pandemii koronawirusa pokazuje prawdziwe intencje manifestujących.

– Świadczy to o braku odpowiedzialności i postawie lekceważącej cały system prawny czy wręcz państwo. Wcześniej „Margot”, wojownik rewolucyjny, krzyczał, że chce zniszczyć państwo prawa. To pokazuje ich intencje, a zarazem daje nam odpowiedź, dlaczego liczebność tych protestów jest o wiele mniejsza niż w początkowej fazie. Wielu ludzi widzi szaleństwo w takim sposobie działania – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

Masowe protesty w całej Polsce trwają od 22 października br. Wywołało je orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który oświadczył, że przepisy zezwalające na zabicie dziecka poczętego ze względu na podejrzenie ciężkiej choroby jest niezgodny z Ustawa Zasadniczą.

RIRM/PAP

drukuj