Prezydent godnie reprezentuje Polskę
W naszej powojennej historii mieliśmy dotychczas czterech prezydentów.
Bolesław Bierut, agent NKWD, który przyczynił się do wymordowania, a w najlepszym wypadku wywózki na Sybir najlepszych synów naszej Ojczyzny. Przypomnę niektórych z nich: gen. Leopolda Okulickiego – ostatniego dowódcę AK, gen. Emila Fieldorfa – dowódcę Kedywu AK, rtm. Witolda Pileckiego, mjr. Zygmunta Szendzielarza i setki ich podwładnych – bohaterów narodowych.
Generał Wojciech Jaruzelski – ten, który wypowiedział wojnę własnemu Narodowi, przyczyniając się do śmierci wielu Polaków. Przypomnę: górnicy z kopalni „Wujek”, stoczniowcy Gdyni, Gdańska i Szczecina. Z jego rozkazu internowano tysiące Polaków. Wyrzucił z kraju najlepszych obywateli na emigracyjną poniewierkę.
Lech Wałęsa – elektryk, który usilnie wraz ze swoim przyjacielem Wachowskim umacniał lewą nogę. Który zawsze mówił „JA”.
Aleksander Kwaśniewski – niedorobiony magister, który opuszczał Sejm RP za pomocą drabiny. W Charkowie, w miejscu martyrologii Narodu Polskiego, zataczał się pijany nad grobami pomordowanych oficerów. Wsiadał do swojej limuzyny przez bagażnik. Swemu przyjacielowi, ministrowi Siwcowi, nakazał parodiować Ojca Świętego Jana Pawła II. Wetował prawie wszystkie ustawy dobre dla kraju. Kłaniał się wszystkim obcym.
Jakże inny jest aktualny prezydent prof. Lech Kaczyński, który już przed prezydenturą pełnił odpowiedzialne państwowe funkcje. Był szefem NIK, ministrem sprawiedliwości, a ostatnio sprawował urząd prezydenta Warszawy. Za swej prezydentury doprowadził do otwarcia ważnego dla wszystkich polskich pokoleń Muzeum Powstania Warszawskiego. To dopiero on, jak zauważył Rafał Matyja, redaktor naczelny kwartalnika „Praktyka Polityczna”: „naprawił wielki wstyd III RP – zmienił stosunek władz do ludzi, którym zawdzięczamy wolność, takich jak Anna Walentynowicz czy Andrzej Gwiazda”. Za jego prezydentury poznajemy ludzi, dzięki którym Ojczyzna wyzwoliła się z pęt sowieckich. Ten prezydent, dzięki nadawanym państwowym odznaczeniom i awansom, przypomina nam zapomnianych bohaterów z czasów II wojny i powojennych, już za okupacji sowieckiej. Ten prezydent swoją obecnością na wszystkich ważnych patriotycznych uroczystościach przypomina, co oznacza miłość i poświęcenie dla „rodzinnego domu, któremu na imię Najjaśniejsza Rzeczpospolita”. Ten prezydent przywraca należytą wartość słowom wyhaftowanym na sztandarach przez nasze babki i matki: „Bóg – Honor – Ojczyzna”. Dzięki niemu możemy powiedzieć naszym przodkom, że ich krew i poświęcenie nie poszły na marne. Dopiero ten prezydent nie kłania się w pas wszystkim „wielkim” tego świata, a niezłomnie swoją postawą uświadamia im, że Polska nie jest i nie będzie już wasalem. Bo jest to 40-milionowy kraj zasłużony dla Europy i świata, który trzeba poważnie traktować jako równoważnego i odpowiedzialnego partnera. Jak zauważa Piotr Gabryel, redaktor naczelny „Wprost”: „(…) dobrą stroną prezydentury jest polityka zagraniczna. Choćby twarda i rozważna polityka wobec Rosji w sprawie embarga na polską żywność, dzięki której przypominamy reszcie Europy, czym jest wspólnota europejska. Polityka wobec Niemiec jest jasna i konsekwentna, zarówno w sprawie rewizji historii w Niemczech, jak i gazociągu północnego”.
Polityka zagraniczna prowadzona dotąd przez starą gwardię i nowy tzw. geremkowski narybek w stosunku do Niemiec była polityką podwładnego, wręcz służącego, wobec niemieckiego pana. Skutki tego widzimy na każdym kroku. Przykładem jest Wojciech Pomorski, Polak od wielu lat mieszkający w Niemczech. Przed kilku laty rozwiódł się z żoną Niemką. Opiekę nad dwiema córkami: Justyną (9 lat) i Iwoną (6 lat), sąd przyznał byłej żonie. Ojcu pozwolono spotykać się z dziećmi, ale zabroniono mu… rozmawiać z nimi w języku polskim! Mieszkając w Niemczech, dzieci właściwe kontakty społeczne mają tylko z Niemcami, powinny więc rozmawiać po niemiecku – tłumaczyli Pomorskiemu hamburscy urzędnicy. Cóż z tego, że prawo do swobodnego posługiwania się językiem ojczystym w życiu prywatnym i publicznym zapisane jest w traktacie polsko-niemieckim z 1991 roku. Po tej wyjątkowej dyskryminacji, jakiej doznał od hamburskiego urzędu, Pomorski postanowił skierować sprawę do sądu. – Nie sądzę, aby niemiecki sąd ugiął się w takiej sprawie i przyznał mi rację, dlatego pewnie przegram we wszystkich instancjach w Niemczech, ale wygram w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu – twierdzi pokrzywdzony ojciec.
Dzięki dotychczasowej polityce poprzedników prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego w Niemczech ojciec Polak nie może rozmawiać z własnymi córkami w języku ojczystym. Natomiast doprowadzono do tego, że mniejszość niemiecka w Polsce ma swych przedstawicieli w Sejmie RP, w niektórych miasteczkach, np. na Opolszczyźnie, w państwowych urzędach rozmawia się po niemiecku. Dopuszczono do tego, że mamy dwujęzyczne nazwy miejscowości itp.
Prezydent prof. Lech Kaczyński mówi jednoznacznie, iż tak dalej być nie może i nie będzie!
Dodajmy do jego sukcesów bardzo ważne dla bezpieczeństwa naszego kraju ustawy, jak np. o rozwiązaniu WSI.
W czasie pierwszego roku prezydentury prof. Lech Kaczyński przywrócił dumę z faktu bycia Polakiem, spadkobiercą wspaniałych polskich pokoleń. Uświadomił światu, że Polska to duży i zasobny kraj, z którym trzeba się liczyć i nie wolno go lekceważyć. Jałta już się nie powtórzy! Uświadomił obywateli, że w Polsce nie będzie się robiło lewych interesów. Na takiego prezydenta czekali Polacy w kraju i na całym świecie.
Z wielkim zdziwieniem i niedowierzaniem czytałem i wysłuchiwałem w niektórych środkach masowego przekazu przede wszystkim niesprawiedliwych, a nawet złośliwych i zjadliwych opinii podsumowujących pierwszy rok prezydentury prof. Lecha Kaczyńskiego. Nie byłem w stanie pojąć, skąd wzięły się sondaże sugerujące zły pierwszy rok tej prezydentury. Dlaczego? Kto stoi za tym, by podważać wspaniały dorobek prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego?! W czyim to jest interesie?!
Przytoczmy niektóre z tych sondaży.
Pierwsza, już 22 grudnia br., rusza do ataku „Rzeczpospolita” – własność koncernu Mecom Group. Na pierwszej stronie zamieszcza artykuł Małgorzaty Subotić pod znamiennym tytułem: „Polacy surowo o prezydencie”. „Malowniczo” przedstawiono w nim wyniki sondażu zleconego przez tę gazetę firmie GfK Polonia. Przeprowadzono go na 979-osobowej grupie dorosłych Polaków między 8 a 10 grudnia br. Na pytanie: „Jak sprawuje urząd Lech Kaczyński?”, odpowiedzieli: bardzo źle – 14 proc., raczej źle – 21 proc., przeciętnie – 37 proc., bardzo dobrze – 3 proc., raczej dobrze – 16 proc., trudno powiedzieć – 9 proc.
W artykule czytamy m.in.: „Z sondażu GfK Polonia dla „Rzeczpospolitej” wynika, że po roku rządów Lecha Kaczyńskiego jedna trzecia z nas uważa, że jego prezydentura jest przeciętna – ani zła, ani dobra. Tyle samo osób ocenia ją źle. Jedynie 3 proc. odpowiada, że Kaczyński jest prezydentem bardzo dobrym”.
Dalej autorka zauważa: „Przez pierwsze miesiące kadencji trudno było znaleźć w kraju twarde dowody na istnienie prezydenta”. I dalej, jako specjalistka od dyplomacji, wydaje następującą cenzurkę: „Pierwsze podróże, które przebiegały bez spektakularnych wydarzeń, były tym, co zwykle nowy prezydent powinien robić, czyli zapoznaniem się z zagranicznymi partnerami i dyplomatyczną robotą”. Z widoczną złośliwością odnotowuje: „Objęcie przez nią [Annę Fotygę] stanowiska [ministra spraw zagranicznych] brat prezydenta skomentował krótko: – Odzyskaliśmy MSZ. Rozpoczął się nowy rozdział w polskiej dyplomacji. Jej kierownictwo przeniosło się z rządu do Pałacu Prezydenckiego. Fotyga to zaufany człowiek Kaczyńskiego. Opozycja przekonuje jednak, że to, co robi pani minister, kompromituje Polskę. Zarzuca jej przede wszystkim, że doprowadziła do galopującego pogorszenia stosunków z Niemcami”. Dalej już coraz ostrzej, czyli wytykanie tzw. gaf: „W połowie roku kontrowersyjnego Andrzeja Urbańskiego zastąpił Aleksander Szczygło, uczeń Lecha Kaczyńskiego. (…) Zmiana niewiele pomogła. Nadal prezydentowi przytrafiają się wpadki świadczące o złym przygotowaniu współpracowników. Nie ma już wprawdzie odwróconej polskiej flagi na prezydenckiej limuzynie ani Krzyża Sybiraków dla generała Jaruzelskiego. Jest jednak zadziwiająca nominacja dla Jana Sulmickiego jako kandydata na prezesa NBP. Kandydata, który natychmiast ogłosił swoją rezygnację”.
Z kolei Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika”, pisze: „Za największą porażkę uznałbym nieumiejętność ocieplania stosunków z Niemcami, także na poziomie zaufania i budowania osobistych kontaktów z niemieckimi decydentami”.
Nieoceniona w głoszeniu „prawdy” „Gazeta Wyborcza” publikuje w dniach 23-26 grudnia 2006 r. telefoniczny sondaż PBS przeprowadzony na jej zlecenie wśród 500 osób. Wynika z niego, że Aleksander Kwaśniewski najlepiej reprezentował Polską za granicą, był najbardziej skuteczny i bezstronny, a Lech Wałęsa był największym patriotą, najbardziej uczciwym i najbliższym zwykłym ludziom. To nie pijacki sen, drodzy Czytelnicy. To realia tworzone przez te środki masowej informacji. Takie mamy te „środki”.
Springerowski „Dziennik” w dniach 23-26 grudnia 2006 r. też nie chce być gorszy od „Gazety Wyborczej”… Szkoda powtarzać te dane. Nie przynoszą one chluby redakcjom i opracowującym je osobom, nie wspominając zamawiających je środowisk.
Nie sądzę, by rodacy nie pamiętali już PRL i takich symboli, jak: Rakowiecka, Wronki, Rawicz, Poznań, kopalnia „Wujek”, Stocznia Gdynia, Stocznia Gdańska czy Stocznia Szczecińska itp. Nie sądzę, by już zapomnieli puste półki w sklepach, pałowanie przez milicję i ZOMO, słynne „ścieżki zdrowia”. Pamiętają dobrze zamykanie czy sprzedawanie za grosze obcym państwom i koncernom zakładów pracy. Wiedzą, kto nam zostawił w spadku wielkie bezrobocie i grupę milionerów. Nie pytam, jakie były drogi zdobycia w krótkim czasie tak olbrzymich fortun. Polacy nauczyli się właściwie odczytywać spreparowane z prawdy sensacje. Dowodem jest inny sondaż, przeprowadzony przez CBOS, a upubliczniony przez TVP 2. Wynika z niego, że mijający rok był dla Polaków wyjątkowo dobry. Aż 48 proc. rodaków jest pewnych, że wszystko układa się dobrze. 40 proc. badanych jest dumnych z własnych osiągnięć. Natomiast zdecydowanie zmalał odsetek uczuć negatywnych: z 70 proc. do 45 proc.
Porównując już ponad 16 lat tzw. transformacji ustrojowej, widzimy, że przemiany w Polsce nareszcie idą we właściwym kierunku i towarzyszy im stopniowa poprawa samopoczucia Polaków.
Włączamy się w rzesze rodaków dziękujących prezydentowi Polski prof. Lechowi Kaczyńskiemu za rzeczywiste dokonania i godne reprezentowanie Polski w świecie. Życzymy, by nadchodzący nowy rok 2007 był rokiem podobnych sukcesów naszej Ojczyzny i naszego prezydenta.
