Prawda życia
Jan Paweł II powiedział, że "Życie nosi w sobie niezatarty zapis swojej
prawdy. Człowiek, przyjmując dar Boży, powinien dążyć do zachowania życia w tej
prawdzie, która należy do samej istoty życia" (Evangelium vitae 48). To jedno z
wielu wspaniałych twierdzeń, w które obfituje ta głęboka encyklika. Jest to
twierdzenie trafiające równocześnie w poważną chorobę naszych czasów, która
według Papieża Benedykta XVI polega na niezdolności do widzenia istoty rzeczy
(przemówienie Benedykta XVI do Kurii Rzymskiej w dniu 20 grudnia 2010 r.). Nic
tak nie jest narażone na zniszczenie w wyniku pominięcia jego istoty, a zarazem
nic nie jest tak trudne do zrozumienia w aspekcie istoty, jak właśnie życie,
które wskutek nawyków "naukowych" z uporem traktuje się wyłącznie od strony
objawów, wtórnych szczegółów czy drugorzędnych symptomów lub subiektywnych
odczuć. Tymczasem Jan Paweł II każe nam widzieć i rozumieć istotę życia, uznawać
jego ściśle wewnętrzną prawdę, z którą rozminąć się nie wolno.
Życie jako prawda
Trudność, przed jaką stoi przeciętny człowiek, wynika już choćby stąd, że życie
posiada swoją głębię, swoją wielowarstwową strukturę. Prawda życia może być
widziana na wielu poziomach. Trzeba jednak zaznaczyć, że mówiąc (czy myśląc)
"życie", dotykamy całej jego rzeczywistości, jakkolwiek w konkretnym przypadku
zatrzymujemy naszą uwagę na jednym z jego aspektów. Oczywiście mówimy tu o życiu
ludzkim, o życiu człowieka, pomijając wszelkie inne formy życia, których jest
tak wiele, że uczeni nigdy ich do końca nie policzą. Umysł analityczny
(racjonalny), charakteryzuje się tym, że potrafi zastanawiać się nad jednym
aspektem życia, wyłączając jakby poza nawias inne. Na przykład jakiś biolog,
fizjolog czy w ogóle medyk wpatruje się w fizyczną, ontologiczną, empiryczną
prawdę życia i normalnie nie ma obowiązku brać pod uwagę tego, że to życie,
którego dotyka, zawiera w swojej integralności nieskończenie bogatą warstwę
umysłową, duchową, a nawet mistyczną. Byłoby jednak czymś tragicznym, gdyby taki
specjalista od jednego aspektu medycyny jako nauki o człowieku (!) uważał, że
inne aspekty, poza tymi, które go interesują, po prostu nie istnieją. Byłoby
czymś tragicznym, gdyby uczony, będący specjalistą od aspektu rozwojowego natury
ludzkiej nie zauważył, że to, "co się rozwija", to nie jest "proces", tylko
człowiek: człowiek par excellence.
Życie ludzkie na podstawowym poziomie, nazwijmy go umownie – ontologicznym,
trzeba widzieć w jego prawdzie, która jest prawdą ludzką, prawdą człowieka,
który jest, żyje, ma swoją tożsamość antropologiczną, swoją genealogię, o której
Jan Paweł II mówi, że zaczyna się w Niebie i ma swój cel, który nie może być
przez nikogo przekreślony. Krócej mówiąc, prawda życia widziana na tym poziomie
znaczy: to jest człowiek. I to jest prawda, nad którą nie ma władzy żaden inny
człowiek, parlament krajowy czy europejski, czy nawet Organizacja Narodów
Zjednoczonych, razem ze światowym rządem kierującym globalnie finansami świata.
Prawda jest żywa, prawda jest niezmienna.
A dlaczego nieraz tyle krzyku przeciwko prawdzie? Bo prawda jest wymagająca,
prawda jest trudna, a przede wszystkim jest niesłychanie piękna i fascynująca,
co ogromnie nie podoba się "władcy tego świata", który od początku jest kłamcą
(walczącym z prawdą) i mordercą (walczącym przeciw życiu). Świat nie jest
przyjazny dla życia z winy szatana, który zapanował nad światem – nie własną
siłą – lecz siłą grzechu, przez który (zgodnie z logiką grzechu) człowiek
poddaje się szatanowi w tym samym momencie, w którym odrzuca Boga i Jego prawo
Miłości (por. 1 J 5, 19).
Życie w wymiarze dobra
Życie, któremu na imię człowiek, nie jest tylko prawdą w sensie ontologicznym;
jest tajemniczą rzeczywistością, której na imię Miłość. Jest darem i
posłannictwem, które spełnia się przez miłość. Prawda życia jest powołaniem,
które jest nowym imieniem osoby: osoba to powołanie. Istotnym wymiarem życia
osoby, nieoddzielnym od prawdy (która jest transcendencją bytu), jest miłość,
czyli powołanie do miłości. Cały rozwój osoby ludzkiej, sterowany Boskim "stań
się", które wyposaża nową osobę (od momentu poczęcia) w dar istnienia, kieruje
się ku poznaniu miłości i ku jej spełnieniu, które ostatecznie nastąpi w Nowym
Życiu, czyli w Chrystusie. Na razie o tym jeszcze nie mówimy, zatrzymując się na
doczesnej fazie życia, które jest nieustannym doświadczeniem prawdy daru. Jest
to najpierw dar Boga – Stwórcy: dar istnienia jest darem dla człowieka, który
zaczął istnieć, ale jest równocześnie dla tych, którzy zgodnie z planem Bożym są
jego rodzicami. Cała rodzina czuje się obdarowana obecnością nowego dziecka, z
którego całej postaci przebija niezwykłe promieniowanie miłości. Przyjście
człowieka na świat, czyli do rodziny, która jest "sanktuarium życia" (jak mówi
Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus nr 39), jest wzbogaceniem "komunii
miłości", do której jest powołana rodzina. Więź z rodziną, wynikająca z głębi
Bożego daru, należy do istoty życia ludzkiego. Rodzina nie jest tylko
"środowiskiem" czy tłem socjologicznym życia jednostki, która marzy tylko o tym,
by wyrwać się z tych więzów i zanurzyć się w "świecie". Pomiędzy rodziną a
tajemniczym darem istnienia, który pochodzi od Stwórcy, zachodzi więź, która
jest zapowiedzią pełnej prawdy zrodzenia, która objawiła się w Chrystusie. W
planie Bożym wszyscy ludzie powinni się na nowo narodzić, i to ma być
"narodzenie z Boga", o którym pisał św. Jan Ewangelista, odróżniając radykalnie
to narodzenie z Boga od tego, które w sytuacji grzechu pierworodnego dzieje się
"z mocy krwi, z żądzy ciała lub z woli męża" (por. E, J 1, 12-13).
W Evangelium vitae nr 34 napisano, że "życie zawsze jest dobrem". Nie znaczy to,
że zawsze jest dobre w odczuciu subiektywnym (zwłaszcza w porównaniu do naszych
pragnień i oczekiwań), ale że jest takim dobrem (jako dar Boga), że pozwala
człowiekowi wybrać dobro, czynić dobro, rozszerzać dobro. Wynika to stąd, że
człowiek jest stworzony "na podobieństwo Boga", więc powinien starać się, aby
być rzeczywiście źródłem dobra dla ludzkości. Bo tylko w tym możemy Boga
naśladować. Nie musimy stwarzać nowych galaktyk, uciszać burzy na morzu czy
wskrzeszać umarłych (to sobie Pan Bóg zarezerwował), natomiast możemy podać
chleb głodnemu, osuszyć łzy płaczącemu, pouczyć nieumiejętnych, a przede
wszystkim stworzyć dla dziecka przychodzącego na świat taki dom, w którym
mieszka miłość, czystość, dobro, cierpliwość, przebaczenie i wdzięczność dla
Stwórcy za każdy Jego dar, który zawsze świadczy o Jego Miłości. Możemy więc
stworzyć cywilizację miłości i życia, zamiast cywilizacji śmierci. Ze
wspomnianych słów Evangelium vitae wynika, że Bóg jest tak blisko człowieka, że
dobro świadczone przez kogokolwiek mówi o tym, że to sam Bóg obdarza dobrem
człowieka przez człowieka. Nie można bez zachwytu czytać takich słów: "życie
ofiarowane przez Boga człowiekowi jest darem, dzięki któremu Bóg udziela coś z
Siebie stworzeniu".
Życie jako znak. Wymiar świętości
Od początku (o tym "początku" mówi Jan Paweł II w swoich katechezach "Mężczyzną
i niewiastą stworzył ich") człowiek był tak pomyślany przez Stwórcę, aby jego
życie, przeżywane jako czynienie dobra, było znakiem Boga Stwórcy. Osoba ludzka
przez swoją tajemnicę istnienia zanurzona w Bogu, a przez swoją widzialność
obecna w stworzonym świecie jako pielgrzym, miała stać się "znakiem widzialnym
uobecniającym w świecie widzialnym niewidzialną tajemnicę Boga". Jest to bodaj
najgłębsza definicja osoby ludzkiej, a zarazem uprzytomnienie nam prawdy, że
stworzenie człowieka było znakiem profetycznym zapowiadającym Wcielenie Syna
Bożego: w Nim urzeczywistnia się pełna prawda Obrazu Bożego, według którego i
dla którego został stworzony człowiek, każdy człowiek. W Chrystusie została
objawiona nie tylko pełna prawda istnienia osoby ludzkiej, ale także pełnia
Miłości, do której człowiek został powołany "od początku", a realnie może w niej
uczestniczyć dopiero po spełnieniu dzieła Odkupienia. Osobą, która w pełni
przyjęła dar Odkupienia, jest Najświętsza Maryja Niepokalana, w której jaśnieje
blask świętości przewyższający całe Niebo, z wyjątkiem samej Trójcy
Przenajświętszej. Maryja jest doskonałym modelem człowieczeństwa odpowiadającym
Bożej myśli i całkowicie zgodnym z wolą Najświętszego Boga. W Niej i przez Nią
spełniło się największe Dobro, jakie mogło być zadane człowiekowi, które
wypełniło Jej Serce Niepokalane, a przez Jej miłość i pokorną służbę Bogu
zostało przekazane ludzkości. Przez Nią Bóg przyszedł na świat i stał się Darem
dla ludzkości, w taki sposób, że już nigdy tym Darem być nie przestanie,
ponieważ ten Dar Paschalny utrwalił się w misterium Kościoła i Eucharystii.
Prawda życia jest prawdą normatywną i otwarcie mówi o tym wspomniany paragraf
Evangelium vitae 48. Czytamy tu: "Prawda życia zostaje objawiona przez Boże
przykazanie. Słowo Boże wskazuje konkretny kierunek, w którym powinno zmierzać
życie, aby uszanować swoją prawdę i zachować godność". Innymi słowy, człowiek
nie może zdradzić prawdy, którą jest on sam. To wynika z wewnętrznego
przenikania się prawdy i bytu, co pochodzi z samego aktu stworzenia. Jest to
wielka tajemnica. Bóg wszczepił w istotę człowieka treść swego słowa stwórczego,
które zawiera imperatyw, a zarazem sens i treść życia ludzkiego. Człowiek
otrzymał coś z góry, co zarazem stanowi wewnętrzny składnik jego istoty,
składnik, który jest światłem dla jego rozumu i wezwaniem dla jego wolności.
Człowiek, idąc za tym wezwaniem, sam sobie rozkazuje i zarazem przede wszystkim
sam sobie jest posłuszny. Na tym polega istota prawa naturalnego, którego
ośrodkiem centralnym jest sumienie. Jest to niezwykła godność i wywyższenie
człowieka, że może iść za światłem, które jest w nim i zarazem wiedzieć, że jest
to światło Boże, o którym może powiedzieć: "moje".
Przed upadkiem pierworodnym człowiek mógł z całą jasnością poznawać treść Bożego
wezwania zapisanego w istocie człowieka. Po odrzuceniu przyjaźni z Bogiem
sytuacja człowieka stała się trudniejsza. Jednak Chrystus jako Odkupiciel
dokonał nowego objawienia Prawa Bożego, czyli prawa życia. To nowe Prawo zostało
objawione w Jego Osobie, w Jego przyjściu, w Jego Słowie, w Jego ofierze
paschalnej, w której stał się pośrednikiem, arcykapłanem i ofiarą wyzwalającą
człowieka z niewoli grzechu. Jego Miłość, objawiona przez doskonały dar Siebie
samego, stała się treścią Nowego Prawa, które teraz obowiązuje każdego
człowieka. Według św. Pawła: "życie nasze jest ukryte z Chrystusem w Bogu" (Kol
3,3) i w ten sposób pozostaje w szczególnej relacji do Ojca, co rzuca niezwykłe
światło na dar życia. Na relację do Ojcostwa Bożego zwraca uwagę Jan Paweł II w
Liście do rodzin (nr 6). To oznacza nie tylko wprowadzenie daru życia w sferę
świętości (por. Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, s. 78), ale także poddanie
życia szczególnej miłości Ducha Świętego, który przygotowuje człowieka (i
ludzkość) do ostatecznego udziału w chwale Trójcy Przenajświętszej. W tym
świetle najwyższym słowem prawdy życia jest słowo "Ojcze nasz". Taka jest prawda
życia. Jakże odległa od tego, co nam pokazuje zmaterializowany, pogański i
bezbożny świat…
Ks. prof. Jerzy Bajda
