Potrzeba większej obecności młodych w Kościele

Z ks. abp. Sławojem Leszkiem Głódziem, metropolitą gdańskim, rozmawia Mariusz Kamieniecki



Początek roku to zawsze czas podsumowań. Które z wydarzeń dotyczących życia Kościoła w naszym kraju w minionym roku uważa Ksiądz Arcybiskup za najważniejsze?

– Zasadniczo był to rok spokojny. W polskim Kościele doszło do szeregu zmian strukturalnych, m.in. ks. kard. Józef Glemp zakończył swą posługę prymasowską, przyszedł nowy Prymas w osobie ks. abp. Henryka Muszyńskiego. Do tych zmian wszyscy, kapłani i wierni, musimy się przyzwyczaić. Był to także rok wielkich rocznic: obchody 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, a więc początek tej wielkiej ofiary, która zrodziła również świętych. 108 męczenników, których wyniósł na ołtarze Jan Paweł II, to owoc cierpień i Narodu, i Kościoła. Jako metropolita gdański mam szczególny tytuł do podkreślenia tego faktu z uwagi na pięciu męczenników gdańskich – czterech kapłanów i siostrę zakonną. Był to także rok, w którym Stolica Apostolska wydała dekret o heroiczności cnót Jana Pawła II i dekret o męczeństwie ks. Jerzego Popiełuszki, na których beatyfikacje tak bardzo wszyscy oczekujemy. Jest to tym bardziej ważne, że są to osoby, które były znane za życia większości Polaków.

Był to także czas zmagania się Kościoła o miejsce w życiu publicznym…

– Owszem, był to kolejny rok zmagania się Kościoła na płaszczyźnie obrony wartości chrześcijańskich, znaków religijnych, których uwieńczeniem jest krzyż Chrystusowy zakwestionowany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. To, co jest budujące w tym wszystkim, to natychmiastowa, jasna i bardzo zdecydowana odpowiedź naszych wiernych, ludzi dobrej woli, parlamentu i prezydenta RP, którzy stanęli w obronie krzyża. To jakby swoiste wyzwanie dla całej Europy, która chce czy nie chce, musi uznać to dziedzictwo wiary i wiano polskiego Kościoła, które wnosi do zjednoczonej Europy. Był to także czas konfliktów zbrojnych, których ofiarami są także synowie polskiej ziemi i synowie Kościoła – nasi żołnierze. Z tego też musimy sobie zdawać sprawę.

Jakie nadzieje towarzyszą Księdzu Arcybiskupowi w związku z nowym rokiem?

– Zgodnie z hasłem nowego programu duszpasterskiego dla Kościoła w naszym kraju chcielibyśmy naprawdę być świadkami Miłości. Jednak nie na hasłach opiera się cała działalność duszpasterska i ewangelizacja współczesnego świata. Osobiście chciałbym widzieć większe zaangażowanie i większą obecność młodzieży w Kościele. To prawda, że jest szereg akcji, jak chociażby Europejskie Spotkania Młodych, które teraz kończą się w Poznaniu, czy cykliczne Ogólnopolskie Spotkania Młodych nad Jeziorem Lednickim, które świadczą, że z tą młodzieżą nie jest tak źle. Dotyczy to jednak dość wąskiej grupy, i to nie może nas uspokajać czy wręcz usypiać. Moją nadzieją na ten nowy rok, a zarazem wysiłkiem duszpasterskim będzie pobudzenie katechetów, młodego duchowieństwa, aby zwrócili uwagę nie tylko na akcje, w których bierze udział tylko pewna grupa młodzieży, akcje, które są potrzebne, ale przede wszystkim, by skupili się na długofalowej, systematycznej, codziennej pracy nad kształtowaniem postaw całej młodzieży gimnazjalnej i licealnej. Wówczas będziemy mieć nie tylko elity, te małe lokomotywy, ale zadbamy jeszcze bardziej o prawidłowy wzrost całej młodzieży.


Dziękuję za rozmowę.


drukuj