Polityka rodzinna

O konieczności stworzenia założeń do realizowania polityki rodzinnej w Polsce

Po 17 latach budowania demokratycznego i suwerennego państwa oczywista staje się świadomość braku polityki rodzinnej w Polsce. Oznacza to między innymi, że państwo nie stworzyło mechanizmu realizacji zapisów konstytucyjnych. Artykuł 71 informuje: „państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych”, a także, że „matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa”.

Niestety, w praktyce prawodawczej zapisy te są nieobecne. Pozostajemy jednym z nielicznych państw świata, gdzie liczba osób na utrzymaniu gospodarstwa domowego nie ma żadnego wpływu na wysokość płaconych podatków, a rodzina wielodzietna nie może liczyć na żadne wsparcie.

Rodzina jest w Polsce najważniejszą wartością wymienianą na pierwszym miejscu w sondażach od wielu lat i pokoleń. Możemy się chlubić, że na tle innych krajów europejskich mamy największą liczbę zawieranych małżeństw, największą liczbę dzieci rodzących się w pełnych rodzinach. I pomimo częstych narzekań na zmiany, jakie przyniosło ostatnie dwudziestolecie, możemy mówić, że coś się nam udaje…

Potrzebujemy polityki rodzinnej

Rodzina jako podstawowa struktura społeczna wymaga specjalnych praw w zmieniającej się rzeczywistości. Ochrona macierzyństwa, ochrona ojcostwa to między innymi dostrzeżenie wysiłku i wkładu związanego z tymi funkcjami. Urlop macierzyński jest czasem zagwarantowanym ustawowo dla rodziny. Niedziela powinna być czasem wolnym od pracy, również dlatego, że jest to czas dla rodziny, kiedy wszyscy jej członkowie mogą się spotkać. W krajach Europy Zachodniej to główny motyw zakazu handlu w niedzielę.

Wydaje się, że pogodziliśmy się z obrazem rodziny wielodzietnej jako rodziny biednej, dysfunkcyjnej, chociaż nie wystarczy w Polsce być rodziną wielodzietną, aby móc liczyć na pomoc ustawową. W polskiej sytuacji rodzina, stając się wielodzietna, musi być biedna. Z czego to wynika? W rodzinie, gdy oboje rodziców pracuje, zarabia wspólnie około 3 tys. zł, gdy ma dwoje dzieci, dysponuje zatem 750 zł na osobę. W momencie gdy pojawia się następnych dwoje dzieci, jest to już 500 zł na osobę, a taka sytuacja wymaga najczęściej, aby matka została w domu. Wówczas dochody tej rodziny zmniejszają się, spadając do poziomu określanego jako minimum egzystencji. W Polsce połowa dzieci funkcjonuje na poziomie minimum socjalnego – to w tych przypadkach przyznawany jest zasiłek rodzinny. Niestety, 40 proc. rodzin z czworgiem dzieci, według raportu rządowego z 2006 r., znajduje się poniżej minimum egzystencji.

Wszystkie kraje europejskie wprowadzają mechanizmy wyrównujące sytuację ekonomiczną rodzin. Z jednej strony przez mechanizm podatkowy, z drugiej przez zasiłki wypłacane rodzicom z tytułu wychowywania dziecka. I to jest polityka rodzinna. Może ona być rozbudowana o szereg innych czynników, jak karty dużej rodziny, działalność stowarzyszeń rodzinnych różnego typu, projekty edukacyjne i zdrowotne. W Polsce można należeć do grupy najlepiej zarabiających, płacić 40 proc. podatku dochodowego i żyć na poziomie ubóstwa, gdyż państwo nie bierze pod uwagę, ile osób znajduje się na utrzymaniu danego gospodarstwa domowego.

Dlaczego brakuje dobrych rozwiązań

Wydaje mi się, że rodzina jest w Polsce dobrem chronionym przed ingerencją zewnętrzną, również państwową. Po długich doświadczeniach zaborów, komunizmu rodzina zawsze była ostoją niezależności i autonomii. I to tak dalece warunkuje nasze myślenie o rodzinie, że nie stworzyliśmy mechanizmów ją wspomagających. Tym faktem tłumaczyłabym aktualny brak polityki rodzinnej. Tworzenie tej polityki staje przed całym naszym społeczeństwem i osobami wybranymi do sprawowania władzy. Jest to zadanie tak ogromne, że jedynie połączywszy starania środowisk politycznych ze światem nauki, władzami samorządowymi i organizacjami pozarządowymi, możemy się z niego wywiązać w sposób, który odsunie katastrofę widzianą bardzo dokładnie przez ekonomistów i demografów.

Stanisław Kluza, obecnie przewodniczący Komisji Finansów Publicznych, od paru lat pokazuje konsekwencje zapaści demograficznej, jaka ma miejsce w Polsce. Wskaźnik zastępowalności pokoleń został po raz ostatni osiągnięty w Polsce w 1988 roku. Najniższy wskaźnik dzietności został osiągnięty w 2004 r. i wyniósł 1,22, co oznacza, że pokolenie dzieci narodzonych w tym czasie jest o 42 proc. mniej liczne od pokolenia swoich rodziców. Stanisław Kluza zauważa również, że od 2007 r. w wiek dorosły będą wkraczały pokolenia niżu demograficznego. Od 2010 r. starzenie się polskiego społeczeństwa radykalnie wzrośnie. Liczba osób w wieku produkcyjnym przypadających na osobę w wieku emerytalnym zmaleje o 50 procent. Nadmierne obciążenie młodych pokoleń na rzecz starszych zwiększa ryzyko „wtórnego regresu demograficznego” oraz utrudnia szansę wyrwania się ze spirali zmniejszających się pokoleń.

Jednym z rozwiązań stosowanych przez państwa europejskie jest otwarcie granic na imigrację ludności z uboższych krajów Afryki i Azji. Nie jest to rozwiązanie nieniosące za sobą kosztów ekonomicznych, a również bogate w koszty społeczne typu rozruchy, np. we Francji jesienią 2005 roku. Pośród czynników wyróżniających naszą sytuację na tle Europy jest tempo zmian demograficznych. Podobne procesy zachodziły w Europie Zachodniej dużo wcześniej i znacznie wolniej, i cały czas kraje europejskie szukają stosownych rozwiązań. W Polsce wydaje się, że brakuje refleksji i wynikających z niej działań na szczeblu państwowym. Trzeba tu przyznać, że były ustawy opracowane przez Sejm III kadencji (w czasach AWS) zawierające rozwiązania prorodzinne, między innymi odpisy podatkowe na dzieci. Ustawy te zostały zawetowane przez prezydenta Kwaśniewskiego i nie weszły w życie.

Bierzmy przykład z innych państw

Dla zobrazowania, jak może wyglądać polityka nakierowana na dobro rodziny, przyjrzyjmy się rozwiązaniom funkcjonującym od stu lat np. we Francji. Polityka względem rodziny inicjowana była przez stowarzyszenia rodzinne, powstające licznie na początku XX wieku, które za przykładem związków zawodowych formułowały swoje postulaty i stawały się partnerem władz politycznych.

Po pierwszej wojnie światowej w 1921 r. powstała Karta Dużej Rodziny. Zakładała ona stworzenie systemu wyrównującego koszty transportu kolejowego ponoszone przez rodzinę i wprowadziła system funkcjonujący do dzisiaj. Zniżki obejmują całą rodzinę – przy trojgu dzieci 30 proc., przy czworgu 40 proc., przy pięciorgu 50 proc., przy sześciorgu 75 proc. Przy czym rodzice, którzy wychowali pięcioro dzieci, zachowują prawo do zniżki do końca życia.

Podatki we Francji są płacone z uwzględnieniem liczby osób pozostających na utrzymaniu podatnika. A więc podatki w funkcji gospodarstwa domowego obliczane są na podstawie części, przez które dzielimy dochody. Dodatki na dzieci znacznie wzrastają od trzeciego dziecka i wypłacane są bez względu na dochody rodziców. Wysokość miesięcznego zasiłku na troje dzieci wynosi 390 euro. Pomoc socjalna stanowi osobny filar, do którego mają prawo wszyscy obywatele Francji mający niskie dochody. Dla rodzin wielodzietnych przewidziane jest bezpłatne szkolnictwo (bezpłatne podręczniki, które są własnością gminy i są kupowane średnio raz na 15 lat), oprócz tego jest możliwość korzystania z bezpłatnych wycieczek szkolnych (z częściową partycypacją rodziców według możliwości finansowych), itp.

Istnieje również Karta Licznej Rodziny, która upoważnia do wielu przywilejów. Do podstawowych z nich należą darmowe usługi komunikacyjne, zniżki w korzystaniu z zajęć w lokalnych ośrodkach kultury, np. zajęć sportowych. Muzea państwowe oferują darmowe bilety dla dzieci i młodzieży do lat 18. Matka pięciorga dzieci po przepracowaniu 15 lat ma prawo do emerytury.

Istnieją również rozwiązania lokalne mające zachęcać rodziców licznych rodzin do zamieszkiwania w danym regionie. W Paryżu Karta Rodzinna jest przeznaczona dla rodzin z trojgiem dzieci lub więcej albo z dziećmi niepełnosprawnymi. Daje prawo bezpłatnego wstępu do muzeów, parków, pływalni, pierwszeństwo do stołówek, świetlic, jak też do kredytu potwierdzonego niezbędnymi wydatkami (300 euro na rodzinę i na rok na wydatki pozaszkolne). Tych form wspierania rodzin we Francji jest o wiele więcej.

Do klasycznych instrumentów polityki rodzinnej należą: urlop macierzyński, urlop wychowawczy, zaliczanie okresu zajmowania się dziećmi do stażu emerytalnego, wsparcie rodziny w opiece nad małym dzieckiem, system niań, świetlic, żłobków i przedszkoli poszerzający się w miarę wzrostu liczby kobiet pracujących zawodowo. W Szwecji i Norwegii urlop macierzyński trwa prawie cały rok, w Anglii 9 miesięcy, w Niemczech, Belgii, Danii, Irlandii i Luksemburgu 16 tygodni, w Holandii i Portugalii 14 tygodni. Ale równie ważne są rozwiązania dotyczące urlopu wychowawczego. W większości krajów decyzja o wykorzystaniu urlopu wychowawczego wiąże się z wypłacaniem pensji lub zasiłku. Ponadto wydaje się, że we wszystkich krajach starej Europy zasiłki na dzieci wypłacane są bez względu na zarobki rodziców.

Czym innym jest polityka socjalna państw europejskich skierowana do jednostek w trudnych sytuacjach, wśród objętych nią znajdują się również rodziny. Są kraje z byłego kręgu krajów komunistycznych, które podjęły kroki w celu wzmocnienia rodziny. Na Łotwie w 2003 r. powołano Ministerstwo do spraw Dzieci i Rodziny. W Chorwacji już w 1996 r. powstał program rozwoju demograficznego. Przede wszystkim starano się wytworzyć atmosferę życzliwości i wsparcia wokół małżeństwa i rodziny, aby macierzyństwo stało się czymś ważnym. A jednocześnie zapewniono pomoc finansową. Kobieta, która urodzi trzecie dziecko, dostaje przez trzy lata 200 dolarów miesięcznie. Obejmuje to również następne dzieci. Ostatnio wsparcie finansowe wprowadzono również w Rosji (ok. 30 tys. zasiłku z racji urodzenia dziecka).

A jak jest u nas?

Sytuacja polska jest jeszcze inna i potrzeba pracy diagnozującej szczegółowo zadania polityki rodzinnej dla Polski. System podatkowo-fiskalny w Polsce promuje osoby samotne. Jesteśmy w zasadzie jedynym krajem w Europie (prócz Mołdawii i Albanii) niebiorącym pod uwagę w systemie podatkowym osób pozostających na utrzymaniu. Ponadto ci, którzy poświęcają się wychowaniu dzieci – czyli można by powiedzieć „przyszłemu wytwarzaniu dochodu narodowego” – są ewidentnie dyskryminowani (nie mogą pracować w ilości satysfakcjonującej pracodawcę, nie mogą się dokształcać, itp., a wtedy wszyscy traktują ich jak ludzi „drugiej kategorii”. Dzieci są traktowane jako dobro luksusowe, jeśli cię stać, to posiadaj dzieci. Kosztowne dobro, bo to od przedsiębiorczości rodziców będzie zależała ich przyszłość. Jesteśmy obarczani nie tylko odpowiedzialnością za obecny sukces dzieci, ale również tym, jak będą mogły wystartować w przyszłość.

System emerytalny jest przedstawiany jako skarbiec, do którego wrzucamy należne nam w przyszłości oszczędności, sprzeciw budzą wszelkie sformułowania, że jest to uzależnione od kondycji gospodarki i pracy przyszłych pokoleń.

W żadnym kraju nie pracuje się tyle godzin, ile w Polsce. Czas pracy staje się coraz większą fikcją, posuwaną do wpisywania ustawowego czasu pracy w miejsce faktycznego. Skutkiem tego jest brak czasu dla siebie i dla dzieci.

W żadnym kraju Unii Europejskiej nie ma zgody społecznej na doskonalenie zawodowe (np. studia uzupełniające) w soboty i niedziele. Jest to czas rodzinny. Świadczą o tym przykłady z Niemiec (gdzie pracę w piątek kończy się o 14.00, aby móc z rodziną wyjechać) czy Norwegii, gdzie całe rodziny przebywają ze sobą od piątkowego popołudnia do poniedziałkowego poranka. Kiedyś (szczególnie na Śląsku) biskupi stanęli w obronie niedzieli (w momencie propagowania tzw. systemu czterobrygadowego w górnictwie), wołając i zachęcając ludzi pracy, że „niedziela jest Boża i nasza”.

Poza tym ogromna liczba zajęć na studiach zaocznych planowanych jest w niedzielę. Tego dnia również odbywają się spotkania integracyjne w pracy bez rekompensaty w postaci dnia wolnego.

Osobnym problemem jest medialny obraz rodziny.

Od roku wraz z grupą rodziców dużych rodzin postanowiliśmy się zmierzyć z tym zagadnieniem. Zaczęliśmy od dyskusji internetowej (http://groups. com/group/pro-rodzina), do której nadal zapraszamy. Liczymy na to, że zostanie w Polsce podjęta szeroko rozumiana współpraca mająca na celu szybkie znalezienie rozwiązań dla sytuacji, w jakiej znalazła się polska rodzina. Nie może w niej zabraknąć głosów samych zainteresowanych. Z innymi materiałami dotyczącymi zagadnienia można zapoznać się na stronie internetowej www.pro-rodzina.pl.

Teresa Kapela

drukuj