Płatne studia?

Jeżeli przyjąć rozumowanie prezesa PO Donalda Tuska i uznać, że zdecydowaną większość studentów stacjonarnych stanowią osoby zamożne, to wprowadzenie opłat za studia tak naprawdę nic nie zmieni, a jedynie uzdolnionej młodzieży z biedniejszych rodzin zamknie drogę do wyższej edukacji

Poziom finansowania nauki polskiej zdecydowanie na niekorzyść odbiega od wytycznych Strategii Lizbońskiej. Niezbędne są więc ustawiczne prace nad podniesieniem efektywności systemu finansowania nauki i jego odbiurokratyzowanie.

W kampanii wyborczej Platforma Obywatelska obiecała, po przejęciu przez nią władzy, stworzenie „Polski naszych marzeń”. Tymczasem jeszcze nie ukonstytuował się nowy rząd pod przewodnictwem PO, a już słyszymy, że w ramach oszczędności i „spełnienia naszych marzeń” ma być zlikwidowane Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Biorąc pod uwagę, że zarówno szkolnictwo wyższe, jak i nauka mają strategiczne znaczenie dla dynamicznego rozwoju Polski, pomysł ten jest wysoce niefortunny. Uważam, iż szkolnictwo wyższe i nauka muszą być reprezentowane w Radzie Ministrów na szczeblu ministerialnym, jeżeli mają skutecznie uczestniczyć w unowocześnianiu naszej gospodarki.

Zmienić sposób dystrybucji pieniędzy

Upraszczając nieco kwestię, należy stwierdzić, że zbyt mała efektywność nauki i szkolnictwa wyższego ma te same przyczyny. Dobitnie to wyjaśnił prof. Tadeusz Luty, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP), mówiąc, że źle wynagradzani naukowcy najczęściej dorabiają na drugim etacie, a to zjawisko dwuetatowości pogrąża całą sferę badań naukowych. W mojej opinii, jest to ocena trafna. Należy więc postulować, w ramach przyznanych, choć daleko niewystarczających środków finansowych, zmianę systemu dystrybucji pieniędzy w sferze nauki i szkolnictwa wyższego. Może to dotyczyć na przykład przeznaczania zbyt wielu środków na organizowanie różnych konferencji naukowych. Często bowiem organizacja konferencji jest dobrym interesem finansowym, lecz niekoniecznie naukowym. Nierzadko obserwuje się również dublowanie zakupów kosztownej aparatury badawczej w tych samych jednostkach badawczych.

Uważam, że głównym krokiem zwiększającym efektywność badań naukowych zarówno na uczelniach wyższych, jak i w instytucjach badawczych powinno być podniesienie wynagrodzeń naukowców do odpowiedniego poziomu. Zwróćmy uwagę na to, iż największym skarbem polskiej nauki są umysły badaczy, a nie tylko jej zasoby aparaturowe czy infrastruktura.

Pieniądze na podniesienie uposażenia nauczycielom akademickim nie mogą jednak, tak jak proponuje PO, pochodzić z części środków finansowych uzyskanych przez wprowadzenie wyłącznie płatnych studiów stacjonarnych.

Zauważmy, że obecnie już jedna trzecia studentów studiów stacjonarnych płaci za studia, ponieważ uczy się w wyższych szkołach niepublicznych. Jak dotychczas opłaty te nie obejmują studentów studiów stacjonarnych na wyższych uczelniach publicznych.

Jeżeli przyjąć rozumowanie prezesa PO Donalda Tuska (przedstawione w programie telewizyjnym „Prosto w oczy”) i uznać, że faktycznie zdecydowaną większość studentów stacjonarnych stanowią osoby zamożne, to wprowadzenie opłat za studia tak naprawdę nic nie zmieni, a jedynie uzdolnionej młodzież z biedniejszych rodzin zamknie drogę do wyższej edukacji.

Płatne studia mogą zmusić część studentów do wyjazdu za granicę

Wprowadzenie odpłatności za studia stacjonarne z pewnością spowoduje też, że część młodzieży w takiej sytuacji wybierze studia na zagranicznych uczelniach jako prestiżowe i bardziej atrakcyjne. Już teraz obserwujemy przypadki zabiegów o studentów trzeciego stopnia kształcenia wyższego (doktorantów), między innymi fizyki, przez duńskie ośrodki akademickie.

Wszyscy wiemy, jak duża jest pauperyzacja naszego społeczeństwa. Dziś koszty studiowania są i tak bardzo duże bez opłat za studia, w szczególności, jeżeli odbywają się one poza miejscem stałego zamieszkania studenta. Do tych kosztów zaliczyć trzeba opłaty za lokum, wyżywienie, ceny drogich podręczników akademickich, opłaty za komunikację miejską itp.

Młodzież uzdolniona rodzi się zarówno w dużych ośrodkach miejskich, jak i na tzw. prowincji, lecz nie oznacza to równych szans na zdobycie wyższego wykształcenia. Sposób rekrutacji na studia wyższe już na starcie eliminuje część młodzieży w wyniku mankamentów systemu edukacji na poziomie podstawowym i średnim.

Uważam, że obecnie jedyną dopuszczalną formą płatności za stacjonarne studia w uczelniach publicznych mogą być opłaty na konto wydziału wnoszone za egzaminy poprawkowe czy czesne za powtarzanie roku studiów.

Z pewnością należy popierać projekty umożliwiające studia wyższe uzdolnionej i pracowitej młodzieży pochodzącej ze wszystkich środowisk społecznych, na przykład takie, jak wprowadzenie bardzo nisko oprocentowanych kredytów studenckich czy inne formy wspomagania finansowego przez przyszłych pracodawców.

prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz,

kierownik Zakładu Fizyki Kwantowej, Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu

drukuj