Pamięta śmigłowce? Znajdzie pracę
Baza od nowego roku ma przejąć obowiązki po likwidowanym 36. Specjalnym
Pułku Lotnictwa Transportowego, ale obsługę VIP-ów będzie realizować już tylko
śmigłowcami. Według informacji, do których dotarł "Nasz Dziennik", ppłk Sławomir
Mąkosa, który obecnie w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego jest
dowódcą grupy działań lotniczych, obejmie stanowisko dowódcze w tworzonej na
Okęciu 1. Bazie Lotnictwa Transportowego.
Baza ma powstać na gruncie funkcjonującej obecnie 1. Bazy Lotniczej, której
struktury od nowego roku ulegną zmianie. Jest to związane z likwidacją specpułku,
która ma zakończyć się do końca tego roku. Według zapewnień Dowództwa Sił
Powietrznych, w 1. BLT zatrudnienie ma znaleźć większość personelu 36. SPLT. Na
pracę z pewnością mogą liczyć lotnicy i personel techniczny obsługujący
śmigłowce. Wiadomo bowiem, że nowa baza będzie realizować obsługę
najważniejszych w państwie osób w właśnie w oparciu o te maszyny.
Dlaczego Mąkosa? Zapewne decydujące są tu jego dawne doświadczenia jako pilota
śmigłowców. Takiej praktyki w ogóle nie ma obecny (od 20 sierpnia 2010 r.) szef
specpułku płk Mirosław Jemielniak, który jest pilotem samolotów transportowych
(m.in. M-28, An-28 czy CASA C295M), a wcześniej był dowódcą 8. Bazy Lotniczej w
Krakowie. Wprawdzie Mąkosa podobnie jak Jemielniak trafił do specpułku już po
katastrofie samolotu Tu-154M z 10 kwietnia 2010 r., ale wcześniej pracował dla
szefostwa Wojsk Lotniczych Sił Powietrznych RP. Był "człowiekiem dowództwa",
który do pułku trafił z misją zadbania o struktury i wizerunek jednostki mocno
nadszarpnięty zarówno aferą fakturową, jak i katastrofą Tu-154M.
Jednak w powodzenie misji ppłk. Mąkosy nie wierzą oficerowie Sił Powietrznych, z
którymi rozmawiał "Nasz Dziennik". Mąkosa od czasu rozwiązania 47. Szkolnego
Pułku Śmigłowcowego w Nowym Mieście nad Pilicą, które nastąpiło z końcem 2000
r., przeszedł do Dowództwa Sił Powietrznych, gdzie pracował za biurkiem. – O ile
pamiętam, Mąkosa zajmował się m.in. organizacją pokazów lotniczych – mówi jeden
z oficerów rezerwy Sił Powietrznych. – To człowiek niejako oderwany od lotniczej
rzeczywistości, bo od lat nie pracuje jako pilot. W nowej bazie za śmigłowce
powinien odpowiadać pilot systematycznie latający, który jest też dobrym
dowódcą. To ma związek chociażby z procesem nadawania uprawnień, sprawdzaniem
kwalifikacji itd. Przecież nie może być tak, że ponownie wejdziemy do tej samej
wody i znów, jak po odejściach pilotów ze specpułku w 2008 r., wszystko będzie
się odbywało bez mistrzów – kwituje zawodowy pilot w czynnej służbie latający na
maszynach transportowych.
Jak zaznacza, całe zamieszanie z rozformowaniem specpułku nie było potrzebne,
zwłaszcza że zaproponowana forma obsługi VIP-ów to półśrodek. – Jeśli ma istnieć
coś takiego jak pułk czy eskadra obsługująca VIP-y, to mają być w niej samoloty
i śmigłowce. Tak to działa w całym świecie. Rozwiązanie bazujące na śmigłowcach
to kolejny półśrodek. Nie wyobrażam sobie, by któryś z VIP-ów "kołysał się" np.
z Warszawy do Szczecina śmigłowcem z prędkością rzędu 250-280 km/h, gdy nawet
mniejszy samolot jest w stanie poruszać się z prędkością 400 km/h, dając przy
tym wyższy komfort podróży. Ponadto w warunkach oblodzenia śmigłowiec nie
poleci, a samolot tak. W mojej ocenie, cała ta reforma to mydlenie oczu – dodaje
nasz rozmówca. Według niego, w nowej strukturze na Okęciu raczej nie widać
miejsca dla płk. Jemielniaka. Podkreśla, że także jego powrót do Krakowa nie
byłby dobrym rozwiązaniem. Stworzyłoby to niezdrową sytuację, bo DSP musiałoby
znaleźć inne miejsce dla obecnego dowódcy bazy w Balicach. – Bardziej
prawdopodobne jest, że płk Jemielniak znajdzie posadę w DSP – zauważa. Jaką?
Trudno ocenić. Piloci uważają, iż płk Jemielniak nie ma wielkiego doświadczenia
dowódczego, to "BL-owiec" (służba w Bazie Lotniczej), i być może otrzyma
propozycję objęcia w DSP stanowiska związanego ze sprawami lotnictwa
transportowego.
"Nasz Dziennik" zwrócił się do rzecznika Ministra Obrony Narodowej z prośbą o
informacje dotyczące personalnego kształtu kadry dowódczej 1. Bazy Lotnictwa
Transportowego. Czekamy na odpowiedź.
Jeszcze do końca tego roku specpułk pracuje, ale w mocno okrojonej formie.
Jednostka może bowiem wykonywać swoje statutowe zadania tylko na śmigłowcach.
Wykorzystywane są jeszcze samoloty M-28, ale odbywają się na nich tylko loty
szkolne i treningowe. Pułk nie korzysta już z samolotów Jak-40, które trafią na
sprzedaż i do muzeum lotnictwa. Na Okęciu nie ma już Tu-154M, który został
przeniesiony do Mińska Mazowieckiego, gdzie oczekuje na przekazanie go do
Agencji Mienia Wojskowego i sprzedaż.
Marcin Austyn
