Odsłonięto tablicę ku czci polskiego patrioty.

W podberlińskiej miejscowości Rangsdorf w obecności lokalnych władz niemieckich, polskich parlamentarzystów, polskiej dyplomacji, mniejszości polskiej oraz okolicznych mieszkańców odsłonięto tablicę poświęconą znanemu przedwojennemu działaczowi polonijnemu i posłowi na Sejm Pruski Janowi Baczewskiemu. Wydarzenie to jest bardzo istotne szczególnie dzisiaj na kilka tygodni przed 20-tą rocznicą podpisania traktatu polsko-niemieckiego.



Przed małym, drewnianym pomalowanym na niebiesko domkiem (niestety obecnie znoszonym przez pożar) w podberlińskiej miejscowości Rangsdorf, gdzie od 1928 do 1940 roku (do drugiej wojny światowej) mieszkał Jan Baczewski postawiono piękna tablicę informującą, że w tym miejscu mieszkał znany polski działacz mniejszości narodowych w Niemczech i jednocześnie wielki polski patriota, który był także posłem na Sejm Pruski. „Niebieski domek” – jak go nazywają okoliczni mieszkańcy – aż do 1939 roku należał do rodziny tego niemieckiego obywatela z polskimi korzeniami. Niestety 1-go września 1939 roku został on o piątej rano we własnym domu przez ówczesne niemieckie władze aresztowany i zesłany do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Niebieski domek Baczewskiego od razu przejął jakiś członek SA. Jan Baczewski był prekursorem i założycielem organizacji mniejszościowych w Niemczech. Znane jest jego powiedzenie, że: „Być Polakiem w Polsce to łatwo, być Polakiem w Niemczech to trudniejsze, ale być Polakiem w Niemczech i walczyć o polskość, to już trzeba zapisać na osobnej kartce”. Baczewski jako mniejszościowy poseł do Sejmu Prus (1922 -1928) zawsze dbał i walczył o interesy Polaków, a także innych mniejszości w Niemczech. To on w latach 1919-1920 kierował polską akcją plebiscytową na Warmii. Zainicjował działalność Związku Polaków w Prusach Wschodnich i Towarzystwa Szkolnego w Olsztynie (1920). Był współtwórcą Związku Polaków w Niemczech (1922), oraz założycielem Związku Mniejszości Narodowych w Niemczech (1924). Stworzył także w 1932 Związek Polskich Towarzystw Szkolnych, którego był prezesem.

Długa droga do powrotu pamięci.

Po wojnie pamięć o tym wielkim polskim patriocie zaczęła zanikać, aby w końcu zarówno w Polsce, jak i w Niemczech zniknęła na dobre. Aż siedemdziesiąt lat trzeba było czekać, żeby świat sobie o nim przypomniał. Sprawiły to m.in. wnuczki Baczewskiego, które w wyniku splotu kilku okoliczności postanowiły walczyć o pamięć o dziadku i prawa dla całej zapomnianej polskiej mniejszości w Niemczech. Doprowadziły do tego, że w 2009 roku i to dość nieoczekiwanie władze Brandenburgii uznały „Dom Baczewskiego” (Wohnhaus Baczewski) za chroniony pomnik kultury. Wydział ochrony Zabytków w Brandenburgii i krajowe Muzeum Archeologii przyznało w styczniu 2009 roku „domkowi Jana Baczewskiego” status pomnika kultury. Tym samym stał się ten budynek obiektem chronionym przez państwo. Niestety wkrótce potem w nadal niewyjaśnionych okolicznościach prawie doszczętnie spłonął. Obecny właściciel walczy w sądzie o odebranie „Niemieckiemu Domkowi” tego statusu, bowiem chce go wyburzyć i na tym miejscu postawić swój nowoczesny dom letniskowy. Sprawa jest w toku.

Upór wnuczek doprowadził do postawienie tablicy.

Wielki upór wnuczek Jana Baczewskiego (Gabriela Baczewska-Pazda oraz Elżbieta Baczewska) doprowadził do tego, że władze lokalne Rangsdorfu nie tylko wyraziły zgodę na postawienie tablicy, ale także zorganizowały podniosłą uroczystość jej odsłonięcia, w której obok polskich parlamentarzystów, polskiej dyplomacji, mniejszości polskiej oraz okolicznych mieszkańców same wzięły udział. Z małego lokalnego wydarzenia, zrobiła się doniosła uroczystość z polską mniejszością w tle. Okazało się, że temat Jana Baczewskiego a przy okazji całej polskiej mniejszości i tej przedwojennej i tej obecnej jest żywy w sercach tutejszych Polaków. Wydarzenie w Rangsdorfie nabrało dużego znaczenia szczególnie teraz w przeddzień 20-ej rocznicy podpisania polsko-niemieckiego traktatu, bowiem pokazało wyraźnie, że takie oddolne inicjatywy jak ta przynoszą dużo więcej korzyści dla prawdziwego polsko-niemieckiego pojednania niż puste słowa przedstawicieli obydwu rządów centralnych. Gmina Rangsdorf odważyła się uczcić i uhonorować tablicą przedwojennego polskiego patriotę, działacza polskiej mniejszości, gdy w tym samym czasie władze w Berlinie zrywają polsko-niemieckie rozmowy prowadzone w ramach tak zwanego okrągłego stołu dotyczącego statusu i praw tutejszych Polaków.

Niemcy nie wypełniają treści traktatu.

Przemawiająca podczas uroczystości odsłonięcia tablicy ku czci Baczewskiego senator RP Dorota Arciszewska Mielewczyk oprócz serdecznych podziękowań właśnie lokalnym władzom, rodzinie Baczewskiego oraz polskiej mniejszości przypomniała, że już niedługo będziemy obchodzili 20. rocznicę podpisania traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, lecz jak zaznaczyła strona niemiecka nie wypełnia postanowień traktatowych. Pani Senator głośno i wyraźnie publicznie zaapelowała do obydwu rządów: „Dzisiaj, w tym miejscu, chcemy głośno zawołać i zaapelować do rządu obu krajów: zacznijcie rozwiązywać istniejące problemy, bo od uśmiechów nic samo nie ruszy z miejsca. Może warto kwestie sporne wypisać i określić mapę drogową, jak i kiedy te problemy zostaną rozwiązane, a przeszkody usunięte. Oczywistym i pozadyskusyjnym pozostaje, że ustawodawstwo III Rzeszy nie może dzisiaj obowiązywać! Oczywistym i pozadyskusyjnym pozostaje, że działacze Polonii muszą zostać zrehabilitowani przez Bundestag, zwłaszcza, że strona niemiecka taką obietnice wcześniej złożyła! Chcemy żyć z Niemcami w przyjaźni. Pomiędzy najbliższymi sąsiadami powinien panować duch współpracy i rozumienia. Przyjaźń między państwami musi opierać się na szacunku, prawdzie oraz stosowaniu zasady wzajemności. Jeżeli jedna ze stron odwraca się od tych wszystkich idei, to jak możemy budować wspólną przyszłość? Na jakim fundamencie? Jakie wartości będą wspierały ten gmach?

Reprezentuje ugrupowanie, któremu przyświeca maksyma jakże często wypowiadana przez ludzi „Solidarności”: „Nic o nas, nic bez nas!”. Pragnę zapewnić mniejszość polską w Niemczech, że byliśmy, jesteśmy i będziemy z Wami!

Niech ta oddolna inicjatywa będzie przykładem i impulsem dla władz centralnych.

Także poseł Arkadiusz Mularczyk, który współuczestniczył w odsłonięciu tablicy jest przekonany, że postać Jana Baczewskiego przypomniana w dniu dzisiejszym zarówno opinii publicznej w Niemczech jak i w Polsce pozwoli na przypomnienie i odkrycie na nowo tych wszystkich spraw dotyczących przedwojennej jak i obecnej mniejszości polskiej w Niemczech. „Mam nadzieję, że tak uroczyste odsłonięcie tablicy ku czci Jana Baczewskiego w Rangsdorfie pozwoli obecnie rządzącym zarówno w Warszawie jak i w Berlinie odświeżyć swoje dotychczasowe spojrzenie na problem Polonii, co powinno przyczynić się do pozytywnych rozwiązań dotyczących mieszkających w Niemczech Polaków” – powiedział poseł Mularczyk, dodając, że jeszcze jest dużo do zrobienia, aby doprowadzić do symetrii w przywilejach polskiej i niemieckiej mniejszości. „Mam nadzieję, że postać Jana Baczewskiego może być dobrym impulsem dla polskiego rządu, aby zdecydowanie bardziej nic obecnie zaangażował się w sprawy polskiej mniejszości w Niemczech – dodał poseł Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem Arkadiusza Mularczyka rację mają przedstawiciele polskich organizacji w Niemczech, którzy twierdzą, że przy obecnym stanie porozumienia absolutnie nie mamy co świętować w związku z przepadającą niedługo 20-tą rocznica polsko-niemieckiego traktatu. „Widząc jak naprawdę funkcjonuje ten traktat po dwudziestu latach uważam, że Polonia ma rację twierdząc, że nie ma co świętować” – powiedział Mularczyk, dodając, że jako polski parlamentarzysta będzie próbował mobilizować polski rząd aby jak najpoważniej zajął się sprawami polskiej mniejszości narodowej w Niemczech.

Być może odżyje pamięć o polskiej mniejszości.

Gabriela Baczewska-Pazda oraz Elżbieta Baczewska dziękując władzom lokalnych za pomoc w uroczystościach upamiętniających jej dziadka, a także dziękując wszystkim obecnym stwierdziły, że mają nadzieję, że odżyła w Rangsdorfie pamięć o Janie, Baczewskim. „Te zapomniane losy dziadka są losami polskiej mniejszości w Niemczech, której członkowie w okresie narodowego socjalizmu byli w okrutny sposób prześladowani a wielu z nich zostało zamordowanych. Nie zdołano jednak zlikwidować całej mniejszości polskiej w Niemczech. Liczna cześć przedstawicieli mniejszości polskiej z okresu międzywojennego przeżyła. Założyli oni rodziny, urodziły się im dzieci, które do dzisiaj żyją. Namacalnym przykładem tego, ze mniejszość polska się nie rozpłynęła jesteśmy my” – z dumą przypomniały obydwie panie Baczewskie.

Polska mniejszość jest i była.

Polska mniejszość narodowa w Niemczech oficjalnie istniała do 1940 roku, kiedy to ówczesny szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego III Rzeszy Herman Goering podpisał rozporządzenie, które spowodowało natychmiastową delegalizację wszystkich organizacji polskich na terytorium Rzeszy i konfiskatę ich mienia, ponadto skutkowało odebraniem im statusu mniejszości narodowej, a w konsekwencji doprowadziło do zamykania Polaków w obozach i ich mordowania. Od tego czasu niemiecka władza (wszystkie rządy) po prostu uznały, że polska mniejszość narodowa przestała istnieć. Dopiero działania obecnych polskich organizacji w Niemczech spowodowały, iż temat ten ponowie stanął na agendzie obydwu rządów. Środowiska polonijne wystosowały apel do kanclerz Angeli Merkel, aby Niemcy anulowały nazistowskie rozporządzenia o likwidacji polskiej mniejszości w III Rzeszy z 1940 roku. Zdaniem niemieckiej Polonii, uchylenie tego nazistowskiego rozporządzenia, oprócz korzyści wymiernych, miałoby bardzo symboliczne znaczenie w stosunkach polsko-niemieckich. Zdaniem wielu historyków i prawników Polacy nadal mają status mniejszości narodowej. Ekspertyza prawna (wykonana na wniosek MSZ) przeprowadzona przez prof. dra hab. Jana Sandorskiego (UAM), prof. dra hab. Andrzeja Saksona (Instytut Zachodni) i dra Michała Nowosielskiego (IZ) nie pozostawia żądnych wątpliwości, że rozporządzenie z mocą ustawy Goeringa z 1940 roku od początku było nieważne, tak więc obecnie obowiązuje stan sprzed wojny, co oznacza, iż mniejszość narodowa polska istnieje w Niemczech nadal nieprzerwanie minimum od 1922 roku. Jak do tej pory rząd niemiecki notorycznie odmawia uznania mieszkającym na tych ziemiach Polakom tego statusu.

 

Waldemar Maszewski, Rangsdorf.

drukuj