Nie płaci się dwa razy za to samo
Z dr Tanią Mastrapą, ekspertem w dziedzinie restytucji mienia, analitykiem
Mastrapa Consulting, rozmawia Mariusz Bober
Radca generalny Światowego Kongresu Żydów Menachem Z. Rosensaft zagroził
niedawno bojkotem ekonomicznym Polski, jeśli władze nie uchwalą ustawy
reprywatyzacyjnej. Reprezentuje on stanowisko Żydów domagających się restytucji
mienia w naszym kraju?
– Światowy Kongres Żydów (ang. WJC) próbował dystansować się od gróźb Menachema
Rosensafta. Kongres jako organizacja nie będzie popierać bojkotu Polski. Trudno
mi natomiast ocenić, czy większość środowisk żydowskich podziela opinię
Rosensafta. On jest po prostu bardzo eksponowaną postacią publiczną w USA.
Amerykańscy Żydzi rzeczywiście mogliby ogłosić bojkot polskiej gospodarki?
– Tak, żydowska społeczność w Stanach Zjednoczonych mogłaby zdecydować się na
taki krok. Nie sądzę jednak, że do bojkotu przyłączyłaby się administracja
amerykańska.
Środowiska żydowskie mogą próbować wywierać presję na polskie władze? Po
jakie środki nacisku mogą sięgnąć?
– Tak jak powiedziałam, wprowadzenie bojkotu przez władze USA jest wysoce
nieprawdopodobne. Administracja amerykańska może wystosować oficjalne
oświadczenie potępiające brak ustawy o restytucji mienia. Także Organizacja
Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie może wystosować takie oficjalne
oświadczenie i domagać się zwrotu własności. Ponadto władze USA w przeszłości
uzależniały przyznawanie pomocy [humanitarnej lub rozwojowej – przyp. red.] od
rozwiązania sprawy zwrotu własności prywatnej.
Stuart Eizenstat, pełnomocnik amerykańskiego sekretarza stanu, już
skrytykował władze Polski z tego samego powodu. Czy to oznacza, że administracja
amerykańska zapomniała o umowie podpisanej w 1960 r. z rządem PRL, na mocy
której USA przyjęły ryczałtowe odszkodowania za znacjonalizowane mienie swoich
obywateli i zobowiązały się do ich zaspokojenia?
– Stuart Eizenstat oświadczył, że wszystkie [wyróżnienie rozmówcy] roszczenia
majątkowe powinny zostać zaspokojone, nie tylko Żydów. Oczywiście on jest
świadomy, że prawo międzynarodowe w sprawach odszkodowań mówi wprost, iż
zgłaszający roszczenia nie może go otrzymać, jeśli zadośćuczynienie za tę samą
rzecz zostało już przekazane. Po prostu nie ma podwójnych rekompensat za to samo
mienie. Amerykańska Foreign Claims Settlement Commission [Komisja ds. Rozliczeń
Roszczeń Zagranicznych, podległa Departamentowi Sprawiedliwości agenda
rozliczająca roszczenia obywateli USA skierowane przeciw rządom innych krajów –
przyp. red.] posiada listę wszystkich zgłaszających roszczenia [wobec Polski –
przyp. red.], którzy otrzymali odszkodowania na mocy porozumienia z 1960 roku.
Eizenstat, wzywając nasz rząd do przyjęcia ustawy o restytucji mienia, uważa
zatem, że pewne grupy Żydów, byłych obywateli Polski, nie otrzymały odszkodowań
wynikających z tego porozumienia?
– Możliwe, że władze USA wydadzą oficjalne oświadczenie w sprawie wszystkich
[wyróżnienie rozmówcy] niezaspokojonych roszczeń. Wszyscy zarejestrowani
obywatele amerykańscy zgłaszający roszczenia nie byli Żydami i jest
prawdopodobne, że oświadczenie Eizenstata odnosiło się do tych (osób żydowskiego
pochodzenia, ale także innych narodowości), którzy opuścili Europę i uzyskali
obywatelstwo USA już po dokonaniu konfiskat i nacjonalizacji.
Można odnieść wrażenie, że o odszkodowania głównie zabiegają organizacje
żydowskie, określane przez prof. Normana Finkelsteina mianem "Przedsiębiorstwa
Holocaust"…
– Z pewnością są krytycy, którzy uważają, że organizacje żydowskie są
niepohamowane w swoich żądaniach. Trudno jest dokładnie ocenić, czy każda osoba
żydowskiego pochodzenia wspiera oświadczenia i działalność tych organizacji,
ponieważ pokazywanie różnic poglądów w zwartych społecznościach nie jest
popularne. Oczywiste jest, że większość osób, które pozbawiono własności,
chciałaby ją odzyskać albo przynajmniej uzyskać za nią jakąś formę rekompensaty.
Ale jest też oczywiste, że nikt nie zaakceptuje podwójnych odszkodowań za to
samo mienie.
Ponadto władze Polski zwracają mienie gmin żydowskich, a prywatne osoby mogą
ubiegać się o zwrot własności w sądach. Jak odpowiedziałaby Pani w tej sytuacji
na powyższe groźby?
– Żadna osoba zgłaszająca roszczenia o odszkodowania (która nie otrzymała ich
wcześniej) nie powinna być szczególnie traktowana ze względów etnicznych bądź
rasowych. Jeśli polski rząd umożliwił dotąd jedynie taką formę zwrotu
indywidualnej własności prywatnej, poprzez sądy, każda osoba uprawniona do
rekompensat powinna wykorzystać tę drogę. Co prawda Polska jest jednym z
niewielu państw, które – tak na poważnie – nie rozwiązały sprawy zwrotu
skonfiskowanej własności. Duża część takiego mienia jest w posiadaniu "byłych"
komunistów. Gdyby każdy polski rząd naprawdę respektował prawo własności
prywatnej, wówczas skonfiskowane mienie dawno wróciłoby do prawowitych
właścicieli oraz ich spadkobierców. Zwrot własności, jeśli tylko jest możliwy,
jest z ekonomicznego punktu widzenia bardziej odpowiedni dla krajów, które
próbują naprawiać błędy komunistycznej gospodarki, mającej ciągle pustą kasę i
niebędącej w stanie wypłacać rekompensat.
W odpowiedzi na żądania Rosensafta i Eizenstata szef polskiego MSZ
przypomniał umowę o wypłacie rekompensat za przejęte mienie z 1960 r.,
publikując ją na stronie internetowej resortu. Można było odpowiedzieć na
powyższe żądania w bardziej skuteczny sposób?
– Wypowiadając się dla amerykańskiego radia publicznego Stuart Eizenstat (w
odniesieniu do roszczeń zgłaszanych wobec własności skonfiskowanej przez
kubański komunistyczny rząd), powiedział, że odszkodowania wypłacone przez
biedne kubańskie państwo miałyby symboliczny charakter, więc ostatecznie
przeprosiny za konfiskatę mogłyby być tak samo ważne jak pieniądze [wyróżnienie
rozmówcy]…
Czy postulaty środowisk żydowskich mogą być przedmiotem przyszłotygodniowych
rozmów prezydenta Baracka Obamy w Polsce?
– Tak. Obama prawdopodobnie oprze się w takim wypadku na tym, co powiedzą mu
jego doradcy. Obecny prezydent nie jest ekspertem w sprawach regionu Europy
Środkowo-Wschodniej, tak jak Condoleezza Rice, sekretarz stanu w administracji
poprzedniego prezydenta USA George´a W. Busha.
A może rząd Polski powinien poprosić go o listę osób, którym władze USA
przekazały odszkodowania z pieniędzy wypłaconych na mocy umowy z 1960 roku?
– Myślę, że należałoby poprosić Obamę o taką listę osób, którym przekazano
odszkodowania na mocy tego porozumienia. To pomogłoby władzom Polski unikać
wypłacenia podwójnych odszkodowań w odpowiedzi na roszczenia oparte na
międzynarodowym prawie dotyczącym roszczeń własnościowych.
Niedawno w kampanię roszczeniową włączył się rząd izraelski, który powołał
Grupę Zadaniową ds. Restytucji Mienia z Okresu Holokaustu (ang. HEART). Będzie
ona w stanie wymusić na krajach europejskich zwrot mienia?
– Żaden kraj nie może być zmuszony do wypłacania świadczeń innemu krajowi na
mocy międzynarodowego prawa dotyczącego roszczeń majątkowych, jeśli zachodzi
prawdopodobieństwo, że mógłby płacić podwójnie.
Ta sprawa może zaważyć na relacjach polsko-izraelskich?
– Wywieranie presji na kraje, aby przekazywały więcej niż raz odszkodowania za
to samo mienie, może wywołać nieprzyjazne reakcje wobec Izraela. Żaden
europejski kraj ani państwa z innych kontynentów nie są zobligowane do
podwójnych świadczeń tylko dlatego, że środki przeznaczone na rekompensaty nie
są satysfakcjonujące dla zgłaszających roszczenia. Dwustronne porozumienia
kompensacyjne są znane z tego, że zwykle dotyczą niewielkich sum, na co zgadzają
się obie strony porozumienia. A jednak rząd kraju, którego obywatele zgłaszają
roszczenia, reprezentuje ich w tych sprawach…
Dziękuję za rozmowę.
Dr Tania Mastrapa jest absolwentką wydziału stosunków międzynarodowych
Uniwersytetu w Miami, prawnikiem, ekspertem w dziedzinie restytucji
skonfiskowanego mienia, zwłaszcza w państwach postkomunistycznych. Założyła
amerykańską firmę konsultingową Mastrapa Consulting specjalizującą się w
sprawach odszkodowawczych kierowanych wobec władz Kuby i Wenezueli.
