Na premie zawsze się wysupła
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jacek Paszkiewicz najwyraźniej nie
odczuwa kryzysu. Mimo dramatycznie niskiego poziomu finansowania systemu ochrony
zdrowia stać go na przyznawanie nagród pieniężnych dyrektorom oddziałów
wojewódzkich. Federacja Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie
Zielonogórskie śle protesty do minister Ewy Kopacz i premiera Donalda Tuska.
"Pani Minister, w grudniu ub. roku przekonywała nas Pani, że w NFZ brakuje
pieniędzy na poprawę świadczeń medycznych naszych pacjentów. Wtórował Pani
premier, zapewniając, że gdy znajdą się środki pozwalające na pomoc w utrzymaniu
podstawowej opieki zdrowotnej, nie zapomni o swoich obywatelach" – czytamy w
liście otwartym, jaki Federacja Porozumienie Zielonogórskie (FPZ) wystosowało do
minister zdrowia oraz szefa rządu. Jego sygnatariusze wytykają, że prezes NFZ
Jacek Paszkiewicz "nie potrafił wyjaśnić aż 20 procent wydatków". Teraz
dowiadujemy się o nagrodach, jakie wtedy otrzymywali jego najbliżsi
współpracownicy za rzekomą gospodarność. Czy Państwo o tym nie wiedzieli? –
pytają autorzy protestu. Chodzi o premie, jakie prezes NFZ miał przyznać
dyrektorom oddziałów wojewódzkich Funduszu. – Pan premier i pani minister Kopacz
mówią, że nie ma środków finansowych na to, by prawidłowo diagnozować i leczyć
pacjenta. Tymczasem pan prezes Paszkiewicz przyznaje swoim pracownikom premie.
Na to środki finansowe są – podnosi Krzysztof Radkiewicz, wiceprezes PZ. – To
skandal, że szef instytucji powołanej w celu finansowania opieki medycznej
Polaków ogranicza środki na leczenie, aby wygenerować zyski do podziału w
koleżeńskim gronie – twierdzi.
Porozumienie Zielonogórskie podkreśla, że od sierpnia 2008 r. poziom
finansowania podstawowej opieki zdrowotnej się nie zmienia, a to uniemożliwia
utrzymanie odpowiedniego standardu opieki lekarskiej. Jak przypomina Radkiewicz,
w grudniu ubiegłego roku premier podczas spotkania z przedstawicielami PZ
przekonywał, że nie ma środków finansowych na to, by zwiększyć ich pulę na
świadczenia w ramach POZ. Tuż po tym – relacjonuje Radkiewicz – prezes
Paszkiewicz przyznał wysokie nagrody dla "większości dyrektorów Narodowego
Funduszu Zdrowia".
Ministerstwo zarządziło kontrolę
Według informacji wiceszefa FPZ, który powołuje się m.in. na źródła zbliżone do
resortu zdrowia, przyznawanie nagród pieniężnych dyrektorom oddziałów
wojewódzkich Funduszu miało miejsce nie tylko w roku 2009, ale też w roku
ubiegłym. NFZ tłumaczy, że w lipcu 2010 roku Ministerstwo Zdrowia przeprowadziło
kontrolę w NFZ za rok 2009 w sprawie nagradzania i premiowania dyrektorów
oddziałów wojewódzkich Funduszu. I rzeczywiście, okazało się, że większość z
nich otrzymała nagrody pieniężne. Fundusz nie ujawnia jednak żadnych kwot, bo –
jak tłumaczy – nie są to urzędnicy służby cywilnej, więc nie wolno ujawniać ich
wynagrodzeń. Jak zapewnia nasz rozmówca, plan wynagrodzenia dla pracowników
Funduszu jest częścią planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia przyjętego
przez Radę NFZ i zatwierdzonego przez komisje sejmowe: Zdrowia i Finansów
Publicznych, a następnie zatwierdzonego przez ministra zdrowia z kontrasygnatą
ministra finansów. Sposób dysponowania wynagrodzeniami jest określony w
zbiorowym układzie pracy.
Fundusz przyznaje, że premie przyznano 12 dyrektorom oddziałów wojewódzkich. NFZ
wyjaśnia, że kwota z budżetu Funduszu, jaka jest przeznaczana na koszty
administracyjne, stanowi 1 proc. (podczas gdy na świecie jest to 5-8 proc.). –
Najważniejsze to tzw. realizacja planu finansowego i dbałość o te – w przypadku
dyrektora oddziału mazowieckiego – 8 mld zł, następnie prawidłowe kontraktowanie
świadczeń na dany rok, następnie kontrola realizacji tych świadczeń. To są
najważniejsze zadania dyrektorów oddziałów wojewódzkich. Ci, którzy je zrobili
lepiej niż dobrze, dostali premie – tłumaczy Andrzej Troszyński z biura
prasowego centrali NFZ.
Co było powodem do przeprowadzenia kontroli w NFZ i czy premiowanie dyrektorów
oddziałów wojewódzkich miało miejsce w roku ubiegłym? Resort zdrowia zapewnia,
że na polecenie ministra zdrowia w ramach sprawowanego nad Narodowym Funduszem
Zdrowia nadzoru rozpoczęto w centrali NFZ kontrolę w zakresie przyznanych lub
wypłaconych w 2010 roku dyrektorom oddziałów wojewódzkich Narodowego Funduszu
Zdrowia innych niż wynagrodzenie zasadnicze świadczeń wynikających ze stosunku
pracy. Resort stwierdził ponadto, że w lipcu 2010 r. Rada Pomorskiego Oddziału
Wojewódzkiego NFZ wystąpiła do ministra zdrowia z wnioskiem o wyjaśnienie
okoliczności i warunków finansowych odwołania ze stanowiska dyrektora POW NFZ.
"Po przeprowadzeniu analizy przedmiotowego wniosku podjęta została decyzja o
kompleksowym wyjaśnieniu kwestii objętych trwającym postępowaniem kontrolnym w
stosunku do wszystkich dyrektorów Oddziałów Wojewódzkich NFZ" – informuje MZ,
jednocześnie deklarując, że do Departamentu Ubezpieczenia Zdrowotnego MZ nie
wpłynęły żadne zawiadomienia od organów ścigania odnośnie do przedmiotu
kontroli. Co do kontroli przeprowadzonej w roku 2009, resort informuje, że
dotyczyła ona m.in. zakresu kontraktowania świadczeń opieki zdrowotnej.
Nie 66, tylko 6 groszy
Narodowy Fundusz Zdrowia nie kryje irytacji z powodu listu wystosowanego przez
Porozumienie Zielonogórskie. – Prezydium PZ dobrze wie, że szef NFZ nie
ograniczył środków na leczenie, aby "wygenerować zyski do podziału w koleżeńskim
gronie". Wynagrodzenia są częścią planu finansowego zaakceptowanego przez
sejmowe komisje Zdrowia oraz Finansów Publicznych, następnie ministrów zdrowia
oraz finansów, a koszty administracyjne systemu ochrony zdrowia w Polsce są
najniższe w Europie. W Czechach na przykład są trzykrotnie wyższe – odpowiada
Troszyński. – Gdyby być złośliwym, to generowaniem zysków do podziału w
koleżeńskim gronie można by nazwać pobieranie przez zarząd PZ od każdego członka
66 gr ze stawki kapitacyjnej, którą otrzymują z NFZ za każdego pacjenta. Razem
może to być nawet – nie pamiętam, ile osób mają pod swoją opieką lekarze
Porozumienia – około 10 mln zł rocznie. Trudno się oprzeć wrażeniu, że
oburzenie, o którym napisali członkowie prezydium PZ, to hipokryzja. Średnia
rzeczywista stawka miesięczna lekarza POZ wynosi ponad 30 tys. zł – mówi
Troszyński. Jak zapewnia NFZ, sposób dysponowania wynagrodzeniami jest określony
w zbiorowym układzie pracy. Do zadań dyrektorów oddziałów wojewódzkich należy
monitorowanie realizacji planu finansowego, podpisywanie i kontrola kontraktów
zdrowotnych. – Fundusz nie generuje zysków, ale dba o racjonalne wydawanie
pieniędzy na leczenie. Odbywa się to poprzez prawidłowe kontraktowanie
świadczeń, następnie rozliczanie ich, następnie kontrolę oraz monitoring
ordynacji lekarskiej. Za jakość wykonywania tych obowiązków są premiowani
dyrektorzy – tłumaczy Troszyński.
– Z tytułu członkostwa w Porozumieniu Zielonogórskim nasi koledzy płacą 6
groszy. 66 a 6 groszy to znacząca różnica. Z NFZ lekarz rodzinny otrzymuje
miesięcznie około 21 tys. zł brutto. Z tego musi utrzymać praktykę, więc dać
zatrudnienie rejestratorce, pielęgniarce, sprzątaczce, zapłacić za czynsz,
energię, gaz, kupić leki, które stosuje w gabinecie zabiegowym i przeznaczyć
pieniądze na diagnostykę. Z tego lekarzowi zostaje 4 czy 5 tys. zł miesięcznie,
od czego trzeba jeszcze zapłacić podatek i ZUS – ripostuje Radkiewicz.
Jak zaznaczają lekarze zgromadzeni w FPZ, udzielanie nagród jest nie na miejscu
w sytuacji, gdy finansowanie świadczeń w podstawowej opiece zdrowotnej
pozostawia wiele do życzenia. W ramach POZ odbywa się ponad 138 mln wizyt
rocznie. Według szacunków lekarzy rodzinnych, nakłady finansowe na podstawową
opiekę zdrowotną powinny wynieść około 20 proc. wszystkich środków
przeznaczanych na świadczenia zdrowotne (w naszym kraju wskaźnik ten wynosi
obecnie ok. 12 procent). – Umożliwiłoby to lekarzowi POZ zajęcie się pacjentem
na tyle skutecznie, żeby go albo wyleczyć, albo prowadzić choroby przewlekłe na
takim poziomie, by pacjenci nie musieli być tak często hospitalizowani i wracać
do specjalistycznej opieki zdrowotnej – mówi Jacek Krajewski, prezes PZ.
NFZ poinformował, że od 1 września br. zwiększy środki finansowe na opiekę nad
dziećmi w wieku do 6 lat w zakresie świadczeń POZ oraz środki na opiekę nad
osobami dorosłymi powyżej 65. roku życia. Skutki finansowe tej decyzji wyniosą w
okresie od 1 września do końca bieżącego roku ok. 62 mln zł, a w roku 2012 – ok.
186 mln złotych. Jednocześnie NFZ zastrzega, że "wskutek konfrontacyjnych i
niemerytorycznych wystąpień Federacji Porozumienie Zielonogórskie (FPZ),
mających często polityczny podtekst, w sposób obraźliwy atakujących premiera,
ministra zdrowia oraz NFZ, przedstawiciele Funduszu nie będą podejmować rozmów z
Zarządem FPZ". – Sama Pani widzi, jaka jest odpowiedź instytucji publicznej –
ucina krótko Radkiewicz.
Anna Ambroziak
