Mieszkańcy z niepokojem patrzą na termometry
Po kilku ostatnich dniach temperatur powyżej zera mieszkańcom
nadbużańskich miejscowości z gmin: Siemiatycze, Mielnik, Drohiczyn i Perlejewo,
znowu grozi powódź. Wszystkie służby ratownicze w województwie podlaskim zostały
postawione w stan gotowości.
Sytuacja nad Bugiem jest na tyle poważna, że starosta siemiatycki zwołał
powiatowy sztab kryzysowy. Pracuje on nad rozwiązaniem problemu jak
najsprawniejszej ewakuacji ludzi i zwierząt w razie nagłego podniesienia poziomu
wody w Bugu. Ta już przekroczyła stan ostrzegawczy o więcej niż pół metra. Choć
na szczęście nie jest to jeszcze stan alarmowy, miejscowi włodarze nie chcą
zostać przez żywioł zaskoczeni. – Przygotowujemy się do ewakuacji ludzi, mienia
i zwierząt – mówi Jan Zalewski, starosta siemiatycki. Gotowi do akcji ratunkowej
są również strażacy.
Wszystkie służby ratownicze w województwie podlaskim
zostały postawione w stan gotowości. Do niesienia pomocy przygotowanych jest
kilkanaście tysięcy strażaków zawodowych i ochotników. Do swojej dyspozycji mają
prawie 40 łodzi i pontonów motorowych oraz ciężki sprzęt pomocny przy umacnianiu
wałów. W przypadku wystąpienia krytycznej sytuacji do akcji ratowniczej może być
też użyte wojsko. Wojewoda podlaski nie wykluczył poza tym zatrudnienia
prywatnych firm do kruszenia zatorów z lodu na rzece.
Również mieszkańcy
zagrożonych zalaniem miejscowości nie czekają na rozwój wypadków z założonymi
rękami. Szykują się do opuszczenia swego dobytku, gdyż są pewni, iż powódź
nastąpi. Zamurowują wejścia do piwnic, przygotowują sprzęt pływający,
umieszczają pojazdy, urządzenia rolnicze i plony na wyżej położonych
terenach.
Niebezpiecznie mokro zrobiło się znów w Mościskach Dolnych, gdzie
niedawno z powodu zagrożenia powodzią ewakuowano mieszkańców części gospodarstw.
Zamarznięta woda wciąż stoi na gospodarskich podwórkach. Wdarła się też do
budynków gospodarskich. Mieszkańcy wsi z niepokojem patrzą na termometry, gdyż
ocieplenie może spowodować katastrofę.
Synoptycy starają się uspokajać
przerażonych obecną sytuacją pogodową mieszkańców nadbużańskich miejscowości.
Twierdzą, że trwające od kilku dni ocieplenie jest na szczęście na razie zbyt
słabe, by doprowadzić do gwałtownego topnienia mas śniegu.
Adam Białous
