Kto chce Rosji w Sojuszu?

Sergiej Mironow, przewodniczący Rady Federacji Zgromadzenia Federalnego
Rosji, liczy na poprawę relacji polsko-rosyjskich i zbliżenie obu
krajów

Zmiana wizerunku, który stara się prezentować Rosja od czasu
katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, przekonała już
sporą część polskich polityków i publicystów. Okazuje się, że także amerykańscy
komentatorzy ulegli urokowi „nowych twarzy” Dmitrija Miedwiediewa i Władimira
Putina. Analityk amerykańskiego instytutu Foreign Affairs Charles A. Kupchan
twierdzi nawet, że należałoby przyjąć Rosję do NATO.

Jak twierdzi prof. Kupchan, członkowie Paktu Północnoatlantyckiego traktowali
dotychczas Moskwę jako „strategicznego pariasa”. Dziś jednak, w jego opinii,
Zachód potrzebuje współpracy z Rosją. Dlatego, jak dodaje, wyjątkowo kusząca
wydaje się perspektywa, w której Kreml staje się pełnoprawnym członkiem NATO.
Zdaniem Kupchana, co prawda państwa zachodnie sporo by ryzykowały, przyjmując
Rosję w szeregi Sojuszu, to jednak narażą się na jeszcze większe ryzyko, w ogóle
nie rozważając takiej możliwości.
W listopadzie odbędzie się szczyt NATO,
podczas którego członkowie paktu będą starali się wypracować nową koncepcję
strategii w kontekście własnego rozwoju. Jak to jest w zwyczaju na czoło
poruszonych kwestii wysuwają się relacje z Rosją. Od czasu upadku Związku
Sowieckiego Stany Zjednoczone wraz ze swoimi partnerami z NATO wypracowały w
miarę stabilny postzimnowojenny porządek, który efektywnie ograniczał zapędy
imperialne Rosji. W ostatnim czasie jednak w szeregi Sojuszu, a także Unii
Europejskiej zostały przyjęte kraje, które przez długie lata pozostawały pod
bezpośrednim wpływem Moskwy. Dlatego też, jak stwierdza amerykański komentator,
Rosja nie powinna być już postrzegana jako „parias”. W jego opinii, Rosja nie
powinna być traktowana tak jak w okresie po II wojnie światowej, czyli jako wróg
Zachodu, lecz jako siła, która może zasłużyć się w budowaniu pokoju. – Dlatego
przy ustalaniu nowej strategii euroatlantyckiej „zakotwiczenie” Rosji przy NATO
powinno stać się priorytetową sprawą – uważa Kupchan.
Jak twierdzi profesor z
Foreign Affairs, Rosja mogła czuć się upokorzona tym, że NATO sukcesywnie po
1990 roku skutecznie „wabi” państwa byłego bloku sowieckiego. Ówczesna
ekonomiczna i militarna zapaść Rosji i dynamiczny rozwój Zachodu mogły
przysłonić członkom NATO rzeczywisty obraz rozgoryczenia, jaki przeżywała
Moskwa. Od tego czasu, w opinii Kupchana, krajobraz strategiczny uległ znaczącej
przemianie. – Przede wszystkim wzrosły koszty trzymania Rosji z daleka od
stosunków euroatlantyckich. Ponowne scementowanie władzy na Kremlu oraz rosyjski
skok gospodarczy zawdzięczany wysokim cenom energii przywrócił ten kraj do
życia. Rosja jest dziś pewna siebie i zdolna, aby znów naciskać na NATO – uważa
prof. Kupchan.
Jak podsumowuje ekspert, właśnie z tych powodów Zachód pilnie
potrzebuje współpracy z Moskwą w wielu kwestiach, w tym takich jak: rozwój broni
nuklearnej w Iranie, przestrzeganie zakazu o rozprzestrzenianiu broni jądrowej,
stabilizacja sytuacji w Afganistanie, walka z terroryzmem czy bezpieczeństwo
energetyczne. Do bardzo zbliżonych wniosków doszli także przedstawiciele
polskich i rosyjskich władz w czasie rozmów bilateralnych. Podczas wizyty szefa
Rady Federacji Siergieja Mironowa w polskim Senacie wielokrotnie przypominano o
chęci zacieśniania relacji polsko-rosyjskich. Zdaniem Mironowa, który gościł w
naszej Ojczyźnie w ramach II Forum Regionów Polska – Rosja, sam fakt
przeprowadzenia takich negocjacji jest niezwykle znamienny i zwiastuje
„zwiększenie dynamiki” wzajemnych relacji. – Mieliśmy różne okresy współpracy. W
ostatnim czasie nasze relacje nie były najłatwiejsze, lecz możemy dołożyć
wszelkich starań, aby doprowadzić do zbliżenia naszych krajów – stwierdził
Mironow.

Łukasz Sianożęcki

drukuj