Dworzański sam się rozliczył

Zarząd koła Platformy Obywatelskiej w piątek późnym wieczorem postanowił
przywrócić członkostwo Jarosławowi Dworzańskiemu, marszałkowi województwa
podlaskiego, na którym ciąży pięć prokuratorskich zarzutów. Marszałek
argumentacją zawartą we wniosku o przywrócenie członkowstwa przekonał zarząd
koła i radę regionu, w której już w sobotę jako pełnoprawny członek
uczestniczył, iż przedstawione mu przez prokuraturę zarzuty są niepoważne.

Marszałek województwa podlaskiego po naciskach szefów PO zawiesił swoje
członkostwo w tej partii w lutym. Powołał się wówczas na zapis w statucie
mówiący o tym, iż członek PO może to zrobić z ważnych powodów osobistych. Według
przepisów statutowych, zawieszenie członkostwa nie może jednak trwać dłużej niż
trzy miesiące, bo po tym terminie albo kolegę partyjnego się wyrzuca, albo znów
przyjmuje w szeregi partii. Koledzy Jarosława Dworzańskiego postanowili "dać mu
jeszcze jedną szansę". Dworzański w swoim wniosku o przywrócenie członkostwa
powołał się na statutowe zapisy dotyczące ważnych powodów osobistych. Statut
mówi, że w takiej sytuacji "na wniosek zainteresowanego, z chwilą ustania
przyczyn (osobistych) zawieszenia, zarząd koła przywraca jego członkostwo,
zawiadamiając o tym zarząd regionu".
Jarosław Dworzański tłumaczył, że przyczynami osobistymi, które skłoniły go do
zawieszenia członkostwa, było pięć prokuratorskich zarzutów. Usłyszał je w
lutym, jednak obecnie, jak to podał we wniosku o przywrócenie członkostwa,
przyczyny osobiste "ustały". Marszałek proszony przez dziennikarzy o
wyjaśnienie, dlaczego jego zdaniem przyczyny osobiste ustały, sugerował, iż
teraz, kiedy zapoznał się z dokumentami dotyczącymi jego sprawy, jest pewien, że
na podstawie zarzutów mu postawionych sąd nie rozpocznie procesu przeciwko
niemu.
– Dzisiaj, znając uzasadnienie, mając wgląd w dokumenty, oświadczam państwu, że
po przesłuchaniu 60 czy już może 70 osób nie ma żadnych dowodów na to, że ja czy
któryś z moich współpracowników popełnili przestępstwo – mówił Dworzański. Swoją
drogą ciekawe, skąd marszałek zna treść zeznań, skoro są one objęte tajemnicą?
Pod koniec lutego olsztyńska prokuratura postawiła marszałkowi województwa
podlaskiego Jarosławowi Dworzańskiemu (zgodził się na podawanie nazwiska)
zarzuty przekroczenia uprawnień związane z zatrudnianiem na stanowiska
urzędnicze oraz zarzut "przyjęcia obietnicy korzyści osobistej". Prokuratura
zarzuca marszałkowi, że ten w okresie od lipca do grudnia 2009 roku jako wysoki
funkcjonariusz publiczny, wykorzystując przyznane mu uprawnienia, podjął
działania z naruszeniem zasad otwartego i konkurencyjnego naboru na stanowiska
urzędnicze. Ponadto, że przyjął od Ignacego J., wicemarszałka województwa,
propozycję poparcia listy projektów z dofinansowaniem UE, w zamian za to, że
marszałek zatrudni jego krewnego.
W sumie w śledztwie zarzuty postawiono pięciu osobom, także m.in. Jackowi
Piorunkowi (zgodził się na podawanie nazwiska), członkowi zarządu województwa, i
byłemu wicemarszałkowi Ignacemu J., a także Zbigniewowi Nikitorowiczowi (zgodził
się na podawanie nazwiska), dyrektorowi gabinetu marszałka. Żaden z nich nie
przyznał się do zarzucanych mu czynów. Zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień
związanych z zatrudnianiem na stanowiska urzędnicze oraz "przyjęcia obietnicy
korzyści osobistej". Marszałek Jarosław Dworzański, wicemarszałek Jacek Piorunek
oraz Zbigniew Nikitorowicz są wysoko postawionymi członkami podlaskich struktur
PO. Kiedy usłyszeli prokuratorskie zarzuty, zawiesili swoje członkostwo w tej
partii.
Śledztwo wspólnie z CBA prowadzi olsztyńska prokuratura. – Spodziewam się, że
śledztwo to może potrwać do końca czerwca tego roku. Nie mogę jednak
zagwarantować, że w tym czasie uda się nam to postępowanie zakończyć –
poinformował "Nasz Dziennik" prokurator Piotr Miszczak, prowadzący śledztwo w
olsztyńskiej prokuraturze okręgowej. – Obecnie analizujemy liczne materiały
zgromadzone w tej sprawie – mówi o aktualnym stanie śledztwa prokurator Piotr
Miszczak.
 

Adam Białous

drukuj