Dorn poza partią
Zarząd Główny Prawa i Sprawiedliwości zdecydował wczoraj, że nadszedł czas pożegnania PiS z Ludwikiem Dornem. Członkowie Prawa i Sprawiedliwości poparli tym samym wniosek prezesa tej partii Jarosława Kaczyńskiego o wykluczenie z jej szeregów Ludwika Dorna, który współtworzył Prawo i Sprawiedliwość. Dornowi pozostaje jeszcze prawo do odwołania się w ciągu 7 dni do koleżeńskiego sądu dyscyplinarnego.
Równo rok po wyborach Prawo i Sprawiedliwość pożegnało się ze swoim posłem, wcześniej marszałkiem Sejmu, wicepremierem, ministrem spraw wewnętrznych i administracji, a kiedyś także szefem klubu parlamentarnego Ludwikiem Dornem. Za wykluczeniem Dorna z PiS opowiedziały się 34 osoby, dwie się wstrzymały, a jedna była przeciw. W ocenie Dorna, taki rozkład głosów wynika z jawnego głosowania, gdyż posłowie PiS bali się opowiedzieć przeciwko wnioskowi prezesa swojej partii. – Gdyby dopuszczono tajne głosowanie, to wynik byłby inny. Może także zostałbym wydalony z partii, ale innym stosunkiem głosów – mówił Dorn. Były członek PiS ma prawo do odwołania się od decyzji zarządu głównego. Dorn zapowiedział już swoim byłym partyjnym kolegom, że z tego prawa skorzysta i że do założonej przez siebie partii jeszcze wróci. – Pozostanę PiS-owcem na wygnaniu i do Prawa i Sprawiedliwości jeszcze wrócę – powiedział Dorn. Biorąc jednak pod uwagę jego brak pokory, trudno przypuszczać, aby powrót do PiS nastąpił już niedługo, w wyniku tego odwołania. Do partii może wrócić, jak uważa, kiedy w Prawie i Sprawiedliwości dojdzie do „przesilenia”. To przesilenie może jednak, w ocenie Dorna, nadejść zbyt późno, gdy partia będzie już bardzo słaba. Ludwik Dorn zapowiedział, że nie zamierza ani tworzyć nowej partii, ani też przystępować do „formacji parapartyjnych” i chce pozostać posłem niezrzeszonym.
Jako „samotnego posła” Dorna może jednak czekać ciężki los. Poseł niezrzeszony praktycznie pozbawiony jest bowiem możliwości owocnej pracy w Sejmie.
Z wykluczeniem Dorna z PiS zbiega się rejestracja nowego koła w Sejmie, zakładanego przez… byłych posłów PiS, którzy odeszli z partii już w zeszłym roku po konflikcie z Jarosławem Kaczyńskim. To, że u marszałka Sejmu znajduje się już wniosek o rejestrację koła poselskiego Polska XXI, potwierdził nam Jarosław Sellin. Według niego, nowe koło nie będzie się jednak zajmować przeciąganiem jakiegokolwiek posła, a więc i Ludwika Dorna, na swoją stronę. Jednakże jeżeli tylko Dorn wyrazi wolę, to droga do współpracy jest jak najbardziej otwarta. – Uważam, że Ludwik Dorn jest wybitnym politykiem, bardzo zasłużonym i bardzo ciekawym intelektualnie – komplementował Sellin niedawnego kolegę z klubu PiS. Choć Dorn nie opuścił partii razem z Sellinem, Pawłem Zalewskim, Lucjanem Karasiewiczem, Piotrem Krzywickim, Jerzym Polaczkiem i Kazimierzem Ujazdowskim, to od połowy listopada, mimo że formalnie należał do PiS, był zawieszony w prawach członka. Przez ten rok nie szczędził jednak krytyki ani PiS, ani Jarosławowi Kaczyńskiemu za wodzowskie sprawowanie władzy.
Data „podziękowania” Dornowi zbiegła się również z rocznicą przegranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborów parlamentarnych. Symbolikę tej daty, skłaniającą do zakończenia sprawy, akcentował poseł PiS Jacek Kurski, jeszcze zanim zarząd główny podjął oficjalnie decyzję w sprawie Dorna, stwierdzając, że po roku od wyborów należy wreszcie skończyć z zajmowaniem się Ludwikiem Dornem. W ocenie Joachima Brudzińskiego, przewodniczącego Zarządu Głównego PiS, rozstanie z Dornem odbyło się w kulturalnej atmosferze. – Myślę, że dzisiejsze pożegnanie się z Ludwikiem Dornem odbyło się w sposób rzadko spotykany. Rozstaliśmy się według obowiązującej w naszej partii procedury – mówił Brudziński. – Ten scenariusz rozpisał od początku Ludwik Dorn. Eskalował działania, które musiały skutkować tą decyzją zarządu głównego – dodał Joachim Brudziński. Ludwik Dorn poinformował, że zarzut, jaki mu postawiono, dotyczył „obrażania członków partii”. Chodzi o „susłoizację” oraz „sułtana” i „eunuchów”. Tymi słowami Dorn określał sytuację w Prawie i Sprawiedliwości. W styczniu Ludwik Dorn przestrzegał na swoim internetowym blogu przed „polityczną, intelektualną i kulturową” „susłoizacją” Prawa i Sprawiedliwości.
W wywiadzie dla „Dziennika” Dorn powiedział, że sytuacja w PiS „przypomina sułtana otoczonego przez dwór eunuchów”.
Artur Kowalski
