Dla Polski 9 maja to nie „dzień zwycięstwa”
1. II wojna światowa zakończyła się na gruzach Reichstagu w Berlinie, a nie w
Moskwie. Na Kremlu w roku 1945 rozpoczęło się prawie półwieczne zniewolenie
narodów Europy Środkowo-Wschodniej. Polska wojna o niepodległy byt zakończyła
się nie w maju 1945 roku, ale w roku 1990.
2. W czasie gdy odbywała się moskiewska parada zwycięstwa roku 1945, w
sowieckim więzieniu czekali na „proces” przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego.
Część z nich została zamordowana, zanim odbyła „wyroki”. Wśród zamordowanych
byli komendant główny AK i wicepremier rządu RP. Upamiętnianie tamtej parady, z
udziałem marszałka Sejmu i Wojska Polskiego, jest brakiem szacunku dla ofiary
ich życia złożonej dla Polski.
3. Polska polityka historyczna powinna być sprzeciwem wobec postsowieckiej
wersji udziału i roli Związku Sowieckiego w II wojnie światowej. Państwo to było
agresorem i współinicjatorem wojennej tragedii narodów. Uznanie tego leży w
interesie zarówno Polaków, jak i Rosjan, którzy powoli uwalniają się od
miazmatów komunizmu, tak jak w interesie Polaków i Niemców była powojenna
denazyfikacja.
4. Czas bolesnej narodowej refleksji nad tragedią smoleńską z 10 kwietnia,
czas oczekiwania na odpowiedź, co było jej przyczyną, oraz czas przygotowań do
wyboru prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej powinien być wolny od udziału w
międzynarodowych paradach o wątpliwej dla Polski wymowie propagandowej. To
kwestia narodowej godności i poszanowania narodowych imponderabiliów.
