Chiny drugą gospodarką świata
Chiny wyprzedziły Japonię i zajęły jej miejsce jako drugiej największej na
świecie gospodarki. Według szacunków z grudnia 2010 japońska gospodarka była
warta około 5,470 bilionów dolarów, podczas gdy w tym samym czasie wartość
chińskiej gospodarki wyceniono na blisko 5,8 bilionów dolarów. Zmiana na pozycji
wicelidera globalnej ekonomii nastąpiła głównie ze względu na spadek eksportu,
jakiego doświadczyło w ubiegłym roku Tokio, przy jednoczesnym niesamowitym
rozwoju przemysłu, jakim cieszy się obecnie Państwo Środka. Ale poziom
zamożności przeciętnego Japończyka jest wciąż dziesięć razy większy niż
Chińczyka.
Jak podkreślają analitycy, jeśli taka tendencja wzrostowa się utrzyma, wówczas
Chiny wysuną się na czoło tej klasyfikacji, spychając z pierwszego miejsca Stany
Zjednoczone już za około dekadę. – Wydaje się to całkiem realistyczną oceną:
twierdzenie, że w ciągu 10 lat Chiny będą gospodarką tych samych rozmiarów co
amerykańska – twierdzi Tom Miller, analityk chińskiego rynku.
Tokio walczy z kryzysem
Władze Japonii starają się bagatelizować przegonienie ich kraju przez Chiny.
Podkreślają, że nie przywiązują wagi do takich ocen, jednakże trudno zaprzeczyć
faktom, że Tokio zostało zepchnięte z drugiej pozycji, którą zajmowało pewnie
przez ponad 40 ostatnich lat. – Jako gospodarka nie rywalizujemy o rankingi, ale
pracujemy, aby podnosić poziom życia naszych obywateli – komentuje najnowsze
doniesienia minister gospodarki Japonii Kaoru Yosano. Szef resortu dodaje, że
wręcz jego kraj jest zadowolony z boomu ekonomicznego w Chinach i cieszy się z
dobrobytu swojego sąsiada. Państwo Środka jest bowiem obecnie najważniejszym
partnerem handlowym dla Tokio. Stanowi potężny rynek zbytu dla japońskich firm
elektronicznych, jak Sony czy producentów samochodów, jak Toyota czy Honda.
Jednocześnie także minister Yosano wyraził swoje zaniepokojenie napływającymi
informacjami w kwestii spekulacji wartością juana przez rząd w Pekinie.
Podkreślił, że w świetle tych doniesień jego kraj będzie bliżej obserwował
wszelkie ruchy i zmiany na rynkach walutowych. Ta obawa wynika także z faktu, że
w ostatnim czasie jen wyjątkowo umocnił się w stosunku do innych światowych
walut, w tym także do dolara. W związku z tym istnieje realne ryzyko jeszcze
większego pogłębienia się spadków, jakie notuje japoński eksport.
Obok eksportu także kilka innych czynników osłabiało w zeszłym roku gospodarkę w
Tokio. Wśród nich wymienia się przede wszystkim obniżenie się wydatków
konsumpcyjnych o ok. 0,7 proc. w ostatnich trzech miesiącach 2010 roku.
Analitycy oceniają, że prawdopodobnie sytuacja w tej materii nieco się poprawi
na początku tego roku, lecz nie oczekują oni w niej jakiegoś gwałtownego
ożywienia. Eksperci nie są tutaj optymistami, ponieważ wraz z końcem lutego mija
także termin przyznawania obywatelom przez państwo tzw. pakietów stymulujących
na zakup produktów trwałych. Ich zdaniem, właśnie nadchodzi najtrudniejszy czas
dla japońskiej ekonomii i nastąpi między marcem a czerwcem br. Władze obiecują
jednak, że pogorszenie się sytuacji gospodarczej nie będzie odczuwalne dla
zwykłych obywateli. Jednak także sytuacja na rynku wewnętrznym nie przedstawia
się dla Japonii najlepiej. Obywatele coraz częściej sięgają bowiem po produkty
importowane i tańsze, pochodzące choćby z Chin. Innym problemem, jaki wpływa
negatywnie na sytuację gospodarczą, jest starzejące się społeczeństwo japońskie.
Wydaje ono bowiem mniej, siła robocza jest relatywnie droga, a jednocześnie
bardzo nieelastyczna w działaniu.
Chiny są bogate – obywatele już mniej
Zupełnym kontrastem dla tego obrazu jest sytuacja Chin, gdzie fundamentem
rozwoju gospodarki tego kraju jest wspomniany boom przemysłowy, który przyczynia
się do rozwoju krajowych przedsiębiorstw oraz infrastruktury. Kwitnie również
eksport, zaś siła robocza jest wyjątkowo tania. Większość ekonomistów zgadza się
co do tego, że rozwój chińskiej ekonomii jest imponujący. Odnotowują także to,
że wskaźniki pokazują, że bogacą się również pojedynczy obywatele tego kraju. Te
informacje jednak nie oddają pełnej prawdy o różnicy między oboma krajami.
Podczas gdy średnie PKB w Japonii wynosi ok. 40 tys. dolarów na obywatela, to w
Chinach jest on blisko dziesięciokrotnie mniejszy, gdyż wynosi niewiele ponad 4
tys. dolarów na osobę. Tłumacząc najprościej, jak zauważają eksperci, oznacza to
nic innego jak to, że większość obywateli ChRL, zwłaszcza mieszkających na
terenach wiejskich, jest wciąż bardzo biednych. Statystyczny Japończyk jest
zdecydowanie bogatszy niż jego zachodni sąsiad mieszkający nad Jangcy.
Łukasz Sianożęcki
