Chcą wziąć kobiety głodem

Wojna nerwów – tak można określić sytuację w likwidowanych Lubelskich
Zakładach Przemysłu Skórzanego. Na teren firmy wkroczyła Państwowa Inspekcja
Pracy.

Konflikt między pracownikami a właścicielami zakładów obuwniczych przybiera na
sile. Znienacka zwolnieni pracownicy w proteście przeciwko poniżającemu
traktowaniu już drugi dzień okupują część pomieszczeń firmy, a jej władze
odmawiają dialogu i wzmacniają siły ochroniarskie.
Na terenie zakładów pojawiła się wczoraj Państwowa Inspekcja Pracy. Inspektorzy
badają, czy zwolnienie grupowe ponad 140 pracowników LZPS przebiegało zgodnie z
prawem.
Po fiasku poniedziałkowych negocjacji związkowców z władzami spółki około 40
pracowników, w większości kobiet, spędziło noc w zakładzie. Nocą zarząd spółki
znacznie zwiększył liczbę ochroniarzy, a także postawił nowe metalowe bariery.
Dwie bramy prowadzące do zakładu są zablokowane z jednej strony przez agencję
ochrony, a z drugiej przez pracowników, którzy nie dopuszczają do wywozu
transportów obuwia.
Związkowcy twierdzą, że władze spółki Protektor usiłują głodem zmusić znajdujące
się wewnątrz zakładu kobiety do jego opuszczenia. – One tam mają tylko wodę do
picia, a ochroniarze zatrzymują każdego, kto chce podać im jedzenie –
relacjonuje Marcin Szewc, przewodniczący zakładowej "Solidarności". – Ochrona
zamówiła dla siebie obiad – wskazuje.
W południe jedna z protestujących zasłabła. Interweniowało pogotowie, lecz
kobieta odmówiła opuszczenia zakładu. W godzinach popołudniowych protestujący z
okrzykami: "Dajcie chleba!", zablokowali przebiegającą obok zakładów obuwniczych
ul. Kunickiego, żądając interwencji policji. Interwencji policji od poniedziałku
domagają się zarówno władze spółki, jak i związkowcy. Pierwsi poinformowali
funkcjonariuszy o bezprawnej okupacji pomieszczeń zakładowych przez pracowników,
a drudzy – o odmowie wydania rzeczy osobistych pozostawionych w miejscu pracy. W
sprawie odzyskania majątku związkowego protestujący zamierzają zwrócić się do
prokuratury.
W lubelskim urzędzie wojewódzkim odbyło się wczoraj zamknięte posiedzenie
Prezydium Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego poświęcone sytuacji w
przedsiębiorstwie LZPS Sp. z o.o.
Przypomnijmy, że zwolnienie ponad 140 pracowników odbyło się bez uprzedzenia,
tuż przed przerwą noworoczną, a wypowiedzenia doręczono pracownikom przesyłkami
kurierskimi do domów. – Potraktowali nas jak śmiecie – mówili "Naszemu
Dziennikowi" pracownicy z 30-letnim stażem.

Adam Kruczek Lublin
 

drukuj