Brandenburgia rozprawia się z reliktami komuny
Politycy CDU w Brandenburgii chcą likwidacji ciągle widocznych we
wschodnich landach komunistycznych symboli. Jeszcze dalej idzie chadecka
młodzieżówka, postulując prawne zrównanie zakazu symboliki komunistycznej z
nazistowską.
Wiceszefowa partii CDU w Brandenburgii Saskia Ludwig już po raz kolejny, ale tym
razem bardzo konkretnie, jako członek landowego parlamentu, zażądała od władz
ścisłego wykazu wszelkich reliktów komunizmu. Ludwig chce wiedzieć, ile
przedszkoli nosi imiona znanych działaczy komunistycznych lub sowieckich
żołnierzy, ile boisk, hal sportowych, basenów, placów zabaw zostało nazwanych ku
czci sportowców, którzy współpracowali z reżimem komunistycznym. W swoim
zapytaniu poselskim Ludwig żąda odpowiedzi, ile jeszcze niemieckich szkół wciąż
jest nazywanych ku czci komunistów, ile ulic, placów i skwerów na terenie
Brandenburgi ciągle nosi nazwy pozostałe po okresie komuny. Ludwig pyta, ile
obrazów, statuetek, popiersi przedstawiających komunistów niemieckich i
sowieckich nadal funkcjonuje w przestrzeni publicznej. To samo dotyczy tablic
powieszonych na zlecenie komunistycznej SED w latach 1949-1990. Ile pieniędzy
wydaje rząd Brandenburgii na utrzymanie i konserwację takich symboli – pyta
polityk CDU. To pierwsze tak konkretnie sformułowane zapytanie, w którym poseł
żąda odpowiedzi na 23 precyzyjne zagadnienia dotyczące symboliki komunistycznej.
Na akcję poseł CDU natychmiast zareagowały środowiska lewicowe (wywodzące się z
partii komunistycznej), a część posłów lewicy nawet ostro zaprotestowała. Poseł
tej partii w Brandenburgii Gerrit Grosse zaatakował Ludwig i oskarżył ją, że
poruszając temat nieistniejącego – jego zdaniem – mentalnego przywiązania do
symboli komunistycznych, tak naprawdę odwraca uwagę społeczeństwa od prawdziwych
problemów.
Młodzieżówka CDU i CSU idzie jeszcze dalej i żąda prawnego zrównania zakazu
symboliki komunistycznej z nazistowską, która jest w RFN penalizowana. Podczas
ostatniego zjazdu partii w Lipsku członkowie chadeckiej młodzieżówki w
specjalnym oświadczeniu napisali: "Noszenie i prezentowanie publiczne
komunistycznych symboli powinno być zakazane, podobnie jak to się dzieje w
przypadku symboli nazistowskich". Chodzi przede wszystkim o odznaczenia, ordery,
plakaty, na których widoczne są symbole młota, sierpa i enerdowskiego cyrkla, a
także symbol komunistycznej młodzieżówki FDJ. Władze federalne CDU
zainteresowały się tematem i jak obiecał sekretarz generalny partii Hermann
Groehe, sprawa zostanie zbadana pod kątem wprowadzenia jej pod obrady
parlamentu.
Symbole reżimu komunistycznego są dla niemieckiego społeczeństwa śmiesznym
rekwizytem. W Berlinie dla turystów otwarto schron przeciwatomowy należący do
ostatniego komunistycznego przywódcy NRD Ericha Honeckera, powstaje
bar-restauracja o nazwie "Pod Firmą", gdzie wystrój wnętrza przypomina pokoje
przesłuchań komunistycznej policji Stasi. Berlińska lewica funduje Róży
Luksemburg okazałe popiersie. Ciągle w niemieckiej stolicy istnieją ulice Karola
Marksa, Róży Luksemburg, Ernsta Thaelmanna, są także: ulica Przyjaźni (z ZSRS),
pomnik sowieckiej armii, pomniki rewolucji socjalistycznej czy też pomnik Karola
Liebknechta.
Poziom wiedzy o komunistycznym reżimie w NRD jest żenująco niski. Mur berliński
– według większości Niemców – budowali Gorbaczow, Hitler lub Stalin, aby
ograniczyć ucieczki z Zachodu do NRD. Dla młodych ludzi mieszkających nad Renem
wschodnie Niemcy były krajem demokratycznym, integralną częścią RFN, w którym
nie było żadnej dyktatury.
Waldemar Maszewski Hamburg
