Autentyczny i sprawiedliwy

Ojciec Wacław Bujak OFM, z parafii pw. Opieki św. Józefa w Rawie Ruskiej na terenie archidiecezji lwowskiej

Pontyfikat Ojca Świętego Jana Pawła II rozpoczął się, gdy byłem młody, i przebiegał w czasie mojej formacji zakonnej i życia kapłańskiego. Podobnie jak na każdego kapłana lata posługi Papieża Polaka nie pozostały bez wpływu także na moje życie, choć nie był to wpływ bezpośredni. Nigdy nie miałem okazji spotkać się ze Sługą Bożym osobiście, dlatego była to bardziej relacja duchowa ojca do syna, który poprzez udział w pielgrzymkach, relacjach telewizyjnych czy też studiując naukę Papieża, widział w Nim wzór i autorytet. Szereg słów Jana Pawła II wryło się w moją pamięć bardzo głęboko, funkcjonuje do dzisiaj i tak jak w przypadku Ewangelii mogę się nimi posiłkować, bo są niejako światłem na drogach życia. Chociażby słynne zdanie Papieża skierowane do młodzieży na Westerplatte: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”, to dla nas, ludzi często skłonnych do wygodnictwa, zachęta i motywacja do pracy nad sobą, do kształtowania postawy obowiązku wobec zadań, jakie stawia przed nami życie. Nie były to jednak tylko słowa, ale głęboka treść poparta autorytetem człowieka, który budzi zaufanie. Tak jak na pewnym etapie mojego życia zaufałem Ewangelii, podobnie zaufałem Ojcu Świętemu. Choć dzisiaj nie ma Go już wśród nas, to Jego wskazania są wciąż aktualne tak jak Ewangelia, której treści zaaplikowane w wymiarze duchowym przynoszą owoc, lecz nie od razu, ale dopiero po jakimś czasie. Często obserwowaliśmy Papieża na modlitwie, gdzie wyłączony wchodził jakby w inną rzeczywistość, rzeczywistość Pana Boga. Całym sobą był zanurzony w modlitwie i tylko wynurzał się z tego źródła, by być z nami i dla nas, ale tak naprawdę cały był przede wszystkim dla Boga i dopiero przez Boga dla ludzi. Ojciec Święty skupiał swą uwagę na człowieku, z którym się spotykał, podnosząc jego godność jako osoby ludzkiej. Często sięgam do słów zawartych w encyklice „Redemptor hominis”: „Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa”, które są kluczem, by człowiek mógł sam siebie zrozumieć, ale także poznać bliźniego. Szczególnie utkwiła w mej pamięci pielgrzymka papieska do Polski w 1991 roku, kiedy po odzyskaniu wolności i wydobyciu się z jarzma komunistycznej niewoli twardo i bardzo jednoznacznie interpretował i przypominał nam niby oczywiste Przykazania Boże. Próbował dotrzeć do nas, zafascynowanych wolnością z takim trudem wywalczoną, i przypomnieć nam o zadaniach, jakie z tego tytułu wynikają. Słysząc słowa Papieża o moralności chrześcijańskiej i ludzkiej, słowa twarde i do bólu szczere, wielu nazywało Go „konserwatystą”, tymczasem On otwarcie piętnował zło i nieprawość, przestrzegając nas przed zagrożeniami, jakie niesie życie. Podczas pielgrzymek Papieża często spotykaliśmy Go jako człowieka, nie zastanawiając się głębiej nad treścią nauki, jaką nam przekazywał. Teraz jest czas na refleksję pozbawioną euforii, czas na budowanie w każdym z nas człowieka sumienia, o którym tak wiele mówił Jan Paweł II. To szczególnie ważne w czasach liberalizacji życia, gdzie źle pojmowana wolność nie liczy się z drugim człowiekiem, jego godnością, a na pierwszym miejscu egoistycznie stawia własne „ja”, prowadząc na manowce. Tymczasem moralność budowana na Dekalogu, o czym przypominał nam Sługa Boży, jest w stanie zharmonizować ludzkie dążenia z planem Stwórcy. On sam, którego nieraz krytykowano, który nie zawsze spotykał się z przychylnością np. mediów, realizował Ewangelię w swoim życiu, a Jego nauczanie wypływało z głębi tego, w co sam wierzył i co czuł. Między słowem a czynem Papieża nie było rozbieżności. Szybko odczytała to młodzież, która znalazła w nim autorytet nauczyciela i przewodnika. Stawiał jasne, choć trudne wymagania, a przy tym wszystkim był autentyczny i sprawiedliwy. Emanował też swoją osobowością, dzięki czemu rozszczepione ludzkie osobowości, które wymagały zharmonizowania, mógł zgromadzić wokół Chrystusa i Jego nauki. Był człowiekiem dialogu, którego nie narzucał, ale który proponował. Czym był dla młodzieży Jan Paweł II, dobitnie ukazał czas Jego cierpienia i pożegnania ze światem. Tym samym pokazał nam, że cierpienia nie należy się lękać, że krzyż jest nieodłącznym aspektem ludzkiego życia, który można i należy przyjmować z pokorą poddania się woli Bożej. Jego wewnętrzna spójność w słowach i czynach oraz spokój będą nam towarzyszyć bardzo długo, stanowiąc element budujący obraz Pana Boga w świecie.

not. Mariusz Kamieniecki
drukuj