Zaraza wojenna

Orzeł i reszka

Wojna zbiera swoje żniwo. Na misjach w Iraku i Afganistanie zginęło już ponad 20 polskich żołnierzy i kilkunastu cywilów. Toczące się wojny już nie dotyczą tylko krajów, w których są walki, ale coraz bardziej bezpośrednio ich skutki odczuwają tysiące polskich rodzin. Matki, ojcowie, żony, siostry, bracia, dzieci naszych żołnierzy dniami i nocami drżą o ich życie i zdrowie. Z niepokojem otwierają pocztę elektroniczną, nasłuchują każdego telefonu, z ogromnym napięciem śledzą doniesienia mediów.

Jakby tego było mało, ostatnio 7 naszych żołnierzy walczących w Afganistanie zostało oskarżonych o zbrodnię wojenną. Według wojskowych organów ścigania 16 sierpnia żołnierze ci otworzyli ogień w kierunku afgańskiej wioski Nangar Khel, a w osadzie nie było talibskich bojowników. Sześcioro Afgańczyków zostało zabitych, dwie kolejne osoby zmarły w wyniku odniesionych ran. Wśród poszkodowanych były dzieci i kobiety – trzy z nich zostały trwale okaleczone. Przed wyjazdem patrolu, w którego skład weszli oskarżeni o mord żołnierze, doszło do ataku na inny polski patrol. Warto sobie uświadomić, że polski kontyngent jest rozproszony i podporządkowany amerykańskiemu dowództwu i nie ma własnych środków rozpoznania z powietrza. Istotną okolicznością jest też to, że Polska ratyfikowała w 1991 roku protokół dodatkowy do konwencji genewskiej z 1977 roku, który nakłada na wojsko szczególną dbałość o bezpieczeństwo ludności cywilnej. Stany Zjednoczone nie ratyfikowały tego protokołu i inaczej w praktyce działań bojowych podchodzą do tej sprawy.

Sąd Garnizonowy w Poznaniu wydał nakaz aresztowania siedmiu żołnierzy, którzy brali udział w akcji w Nangar Khel. Zatrzymania dokonała Żandarmeria Wojskowa w kominiarkach. Żołnierzy, na oczach przerażonych najbliższych, rzucono na ziemię i zakuto w kajdanki. Sześciu z nich prokuratura zarzuciła zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi nawet dożywocie, jednemu postawiono zarzut ataku na niebroniony obiekt cywilny, może trafić do więzienia nawet na 25 lat. Sprawa wywołała szok: bohaterowie misji afgańskiej okazali się, według prokuratury wojskowej, zbrodniarzami.

Wojna przenosi się w jakimś sensie do Polski, a jej skutki zaczynamy odczuwać wszyscy. Większość Polaków jest jej przeciwna. Dyskutują o niej politycy, dziennikarze, dyskutują ludzie na bazarach. Dyskutuje też armia. – To nie była zbrodnia – żołnierze mieli prawo strzelać, wierzę w ich niewinność – powiedział jednej z rozgłośni dowódca Wojsk Lądowych gen. Waldemar Skrzypczak. Żołnierze z innych jednostek przygotowują pismo w obronie swoich aresztowanych kolegów. Janusz Kochanowski wypowiedział słowa, które wzbudziły oburzenie. Ta zbrodnia wojenna, według rzecznika praw obywatelskich, „obciąża nie tylko aresztowanych żołnierzy, lecz okrywa hańbą nas wszystkich”. „Zbrodnia ta plami nie tylko tradycję polskiego oręża, lecz również każe przemyśleć na nowo polską historię, w której to Polacy byli niewinnymi ofiarami obcej agresji, rzadko zaś zabójcami”. W podobnym tonie wypowiadają się i inni. Jeszcze nie zaczął się nawet proces sądowy, jeszcze nie została udowodniona wina, która w przypadku oskarżenia o zbrodnię wojenną wymaga udowodnienia, że jej sprawcy działali umyślnie, jeszcze nie zapadł wyrok, a już to tragiczne wydarzenie zaczyna być używane jako pretekst do dokonania przewartościowań w ocenie naszej historii i roli oręża polskiego.

Zaraza wojenna coraz bardziej obnaża swe ponure oblicze i zatruwa polską rzeczywistość. Wojny w Iraku i Afganistanie kosztują polskiego podatnika setki milionów złotych rocznie, których tak brakuje choćby na służbę zdrowia. Są – delikatnie rzecz ujmując – wątpliwe moralnie, ekonomicznie, politycznie. Bo z tego, że jesteśmy do bólu lojalnym sojusznikiem USA, niewiele dla Polski wynika, zwłaszcza w kontekście tego, że Waszyngton miał pomóc Polsce w poprawie stosunków z Rosją. To nie są nasze wojny, wbrew temu, co przy okazji wysyłania wojsk do Iraku w 2003 roku mówił z trybuny sejmowej Jarosław Kaczyński. Przynoszą płacz tysiącom polskich rodzin, a ostatnio są używane jako koronny argument, że Polacy dołączyli do grona narodów, które w toczonych przez siebie wojnach mordowały niewinnych cywilów.

Jan Maria Jackowski

drukuj