Alfabet 2011 roku

A jak Angela Merkel
Zdaniem jednych, polityk tak potężny, że rządzi polską polityką z sąsiedniego
kraju, a na jedno jej skinienie premier Tusk zapomina, co jest polskim
interesem. Zdaniem innych, osoba dźwigająca ciężar przywództwa w pogrążonej w
kryzysie Europie. W ocenie niemieckich mediów, Angela Merkel jest skutecznym
liderem partii, który sprawnie pozbył się wszystkich konkurentów w partii, ale
doprowadził ją na skraj zupełnej bezideowości. Według brytyjskich gazet
finansowych, kanclerz winna jest pogłębiającego się kryzysu euro poprzez swoje
niezdecydowanie i próbę zawierania kompromisów wtedy, kiedy potrzebne jest
zdecydowane działanie. Prawdopodobnie wszystkie te opinie są prawdziwe.

B jak Bogdan Klich
To bardzo zastanawiające, że człowiek, który uzawodowił polską armię w ten
sposób, że praktycznie zredukował polskie Siły Zbrojne do kontyngentu polskiego
w Afganistanie, i za którego kadencji zginęło w katastrofach lotniczych więcej
polskich generałów niż w czasie II wojny światowej, otrzymał w ostatnich
wyborach ponad 95 tys. głosów. Czy to oznacza, że wyborcy są mocno
niedoinformowani? A może nie przeszkadzają im takie fakty, bo minister ma ładny
tembr głosu i dykcję? Czy może dali się przekonać, że Siły Zbrojne to wydatek
zbyt duży jak na ich kieszeń? A może dali sobie wmówić, że bardziej niż
nieudolności Klicha trzeba bać się "powrotu do władzy PiS"?

C jak celująco zdany egzamin
Za każdym razem, kiedy z ust prezydenta Komorowskiego albo premiera Tuska
słyszę, że "polskie państwo zdało egzamin", mam nieodparte wrażenie, że właśnie
go nie zdało. I może dlatego panowie premier i prezydent tak mówią?

D jak Donald Tusk
Pierwszy w historii polskiej polityki demokratycznej – czyli wliczając w to
również II RP – premier, który sprawował władzę przez całą kadencję i został
ponownie wybrany na stanowisko. Opanował doskonale sztukę reformatorskiego
wrażenia. Dowód na to, że zdyscyplinowana praca nad sobą daje cudowne efekty.
Premier kilka lat temu przeszedł coś na kształt psychoterapii i dziś potrafi
skupić się na tym, co daje mu sukces – zdefiniowany jako zdobycie i utrzymanie
władzy. Uprawia sport, przez co wygląda szczupło i młodo, pozostaje
konsekwentnie bez sentymentów wobec "politycznych przyjaciół". Wszystko to z
niewielkim pożytkiem dla Polski…

E jak euro
Strefa euro jest najważniejszym europejskim projektem politycznym ostatnich
dwóch dekad. Kryzys strefy euro jest zatem w pewnym sensie zakwestionowaniem
ostatniego dwudziestolecia integracji europejskiej. Dlatego właśnie europejscy
politycy nie potrafią sobie poradzić z tym problemem. Strefa jest ekonomicznie
nieoptymalna, bo powstała jako projekt w dużej mierze polityczny. Po dziesięciu
latach ten mechanizm zaczął działać w drugą stronę – polityka musi sobie
poradzić z konsekwencjami systemowej pokusy nadużycia, trwałej nierównowagi w
konkurencyjności gospodarek strefy euro oraz wielką i wciąż rosnącą górą długów.
Jak dotąd kolejne szczyty europejskie są w dużej mierze próbą przekonania tzw.
rynków, że herbata może stać się słodsza przez jej mieszanie – czyli że zmiany
organizacyjne są w stanie zastąpić reformy gospodarcze. Dziś prawie wszyscy w
Europie boją się drastycznych refom, których potrzeba jest jasna od… dobrych
dwudziestu lat.

F jak frondyści
Po kolejnych wyborach z Prawa i Sprawiedliwości zazwyczaj odchodzi grupa
znaczących polityków. Bez wątpienia dyscyplina w partii z każdym takim odejściem
rośnie. Pytanie tylko, czy niedługo więcej jej byłych ambitnych polityków nie
będzie poza partią niż wewnątrz. Być może założą nawet nowy RPP – Ruch
Pokrzywdzonych przez Prezesa.

G jak Gromosław Czempiński
Wiemy, że Gromosław Czempiński był czwartym "milczącym tenorem" Platformy
Obywatelskiej. Możemy się domyślać, że oddziaływał na jej politykę poprzez
Andrzeja Olechowskiego, którego niegdyś prowadził jako agenta w Genewie. Jego
protegowanym wydaje się również Paweł Piskorski – niegdysiejsze złote dziecko
polskiej polityki, cudownie wzbogacony w kasynie były prezydent Warszawy, a
dzisiejszy pan na dobrach Stronnictwa Demokratycznego. Co zatem oznacza niedawne
zatrzymanie niegdysiejszego (współ)reżysera polskiej sceny politycznej?
Można postawić kilka hipotez. Może generał Czempiński "chodził" za jakimś dużym
kontraktem publicznym, za którym "chodził" także jakiś inny – silniejszy od
niego – generał? Może generał – chroniony dotąd przez Amerykanów za oddane im
niegdyś przysługi – został "odstrzelony" przez grupę wierną wcześniejszemu,
dominującemu na tym terenie wschodniemu imperium? A może po prostu jest to
oznaka zachodzącej w polskich służbach specjalnych zmiany pokoleniowej? Według
tej hipotezy pokolenie ludzi, którzy przyszli do UOP na początku lat 90.,
pozbywa się starszych kolegów z komunistycznych formacji. Tylko czy byłaby to
zmiana na lepsze…

H jak HEGEMONIA
"Kondominium" – prezes Jarosław Kaczyński w ten sposób określił polskie realia
geopolityczne. Polska jest strefą podzielonych wpływów niemieckich i rosyjskich.
Jest w tym sądzie sporo racji, choć problemem pozostaje to, czym jest
dopełnienie owego "sporo". Polska oczywiście jest bardzo podatna na wpływy
silnych, historycznych hegemonów naszego obszaru. Z drugiej strony nikt nam nie
narzuca, kogo mamy sobie wybierać do rządzenia krajem.

I jak inwigilacja
Polska jest krajem o największej liczbie podsłuchów w Unii Europejskiej. Kraina
miłości…

J jak jedność
O jedność tradycyjnie walczy polska prawica. Walczy o jedność poprzez ciągłe
podziały.

K jak komisje Millera i Macierewicza
Każdy poważny człowiek musi przyznać, że to, co głoszą oficjalne ustalenia
komisji Millera, jest parodią wyniku dochodzenia. Duża część rządowej komisji
działała w konflikcie interesów, będąc właściwie sędziami we własnej sprawie,
poczynając od samego ministra, który nadzorując BOR, nie doszukał się w jego
działaniach zaniedbań, których doszukałby się nawet przedszkolak. Komisja nie
doszukała się winy żadnego wysokiego rangą przedstawiciela państwa. Co było do
przewidzenia. Problem w tym, że teraz wszyscy wiedzą, iż to, co jest oficjalną
prawdą, nie jest na pewno pełną prawdą.
Działający równolegle sejmowy zespół Antoniego Macierewicza zrobił wszystko to,
czego nie chciała zrobić komisja rządowa. Postawił pytania, które powinny być
postawione, i użył naukowych technik analizy, które były w jego zasięgu – wciąż
niewystarczających, ale i tak o wiele lepszych niż rządowe. Problem jednak w
tym, że sejmowemu zespołowi przewodzi polityk tyleż wybitny, co kontrowersyjny,
i bardzo duża część Polaków praktycznie nic nie wie o jego ustaleniach.
Pytanie zatem brzmi, jak i kiedy dowiemy się tego wszystkiego, czego możemy się
dowiedzieć o własnych siłach – czyli bez wsparcia strony rosyjskiej.

L jak lider
Jarosław Kaczyński jest liderem największej partii opozycyjnej w polskim
parlamencie. Dla mnie frapujące są pytania: Dlaczego nie kieruje on pracą swojej
partii w parlamencie, jak zwykli to robić chyba wszyscy liderzy partii w
Europie? W jaki sposób chciałby zmienić Polskę wbrew całemu niemal
establishmentowi?

M jak media
Nie czerpię wiedzy z telewizji. Oglądam ją od czasu do czasu w ramach zawodowych
obowiązków śledzenia polityki i życia publicznego. Wiedzę o życiu codziennym
czerpię głównie ze źródeł pisanych – wielu polskich i zagranicznych. To sprawia,
że mam poczucie bycia dobrze poinformowanym. Prawdziwego zderzenia z
rzeczywistością doznaję wtedy, kiedy spotykam kogoś, kto informacje czerpie
tylko z telewizji lub – co gorsza – z jednej "Gazety". Wówczas okazuje się, że
żyjemy w dwóch rzeczywistościach. I czasami zastanawiam się, która jest bardziej
realna…

N jak niepodległość
W Święto Niepodległości w polskiej stolicy oficjalna defilada musiała zmienić
trasę, bo po Nowym Świecie biegało kilkudziesięciu niemieckich anarchistów z
pałkami. Mój kolega z pracy zauważył, że gdyby coś podobnego zdarzyło się 14
lipca we Francji (choć dziwnym trafem jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić), to
Francuzi po prostu by takich delikwentów zastrzelili (i może dlatego nie
potrafię sobie tego wyobrazić).
Z kolei lektura forum policyjnego poświęconego zamieszkom na placu Konstytucji
wskazuje na to, że oddziały prewencji zamknęły się w ulicy Marszałkowskiej
pomiędzy dwiema demonstracjami i postanowiły przepchnąć tę… większą. Jak ujął
to jeden z anonimowych policjantów: "Kulisy [dowodzenia] tą akcją przypominały
kulisy użycia pewnego [polskiego] moździerza w afgańskiej wiosce".

O jak ojciec Adam Boniecki

Ksiądz Adam Boniecki jest już byłym redaktorem naczelnym "Tygodnika
Powszechnego". Słowo "powszechny" jest oczywiście tłumaczeniem greckiego "katholikos".
Ojciec Boniecki jest kolejnym kapłanem, po Obirku, Bartosiu, Węcławskim,
Makowskim i innych, który odkrył, że woli być establishmentowym celebrytą.
Został uwiedziony lub uzależniony do tego stopnia, że bliżej mu do lewicowych
"przyjaciół" niż przełożonych własnego zgromadzenia.

P jak Palikot
Janusz Palikot wrócił na polską scenę polityczną. Ale nie oszukujmy się, ktoś
musiał mu dać… "szansę na odniesienie sukcesu". Kluczowe wydają się dwie
sprawy. Po pierwsze, praktycznie ciągła agitacja na rzecz RPP na antenie TVN24 w
tygodniu poprzedzającym wybory. Po drugie, podobnie jak w przypadku Leppera,
istotne wsparcie zza kulis życia społecznego. Być może fakt, że generał Marek
Dukaczewski został zgłoszony przez Ruch Palikota jako doradca przy sejmowej
Komisji ds. Służb Specjalnych, jest w tym kontekście najbardziej wymowny.

R jak Radosław Sikorski
W ciągu ostatniego roku dwukrotnie mogłem się przekonać, jak odbierane są w
Niemczech przemówienia przedstawicieli polskiej dyplomacji. Najpierw byłem
świadkiem wygłoszonego podczas polsko-niemieckiego seminarium naukowego
przemówienia polskiego ambasadora w Niemczech, pana Marka Prawdy. Ambasador
wygłosił swoje przemówienie po niemiecku, zmuszając swoich rodaków do założenia
słuchawek. Mówił o Europie i o tym, jak Polska pozostawiła za sobą ciemne czasy
izolacjonizmu, przestając być problemem dla Europy, stając się dla niej
dostarczycielem rozwiązań. Wystąpienie zostało znakomicie przyjęte przez
niemiecką profesurę. Mnie – zarówno w formie, jak i treści – zirytowało.
Drugim przemówieniem jest oczywiście wykład min. Radosława Sikorskiego w
Niemieckim Towarzystwie Polityki Zagranicznej. Abstrahuję od tego, kto je
napisał. (Według pliku zawieszonego przez pewien czas na stronie MSZ autorem był
Charles Crawford.) Istotne są różnice w odbiorze tego przemówienia między Polską
a Niemcami. W Polsce przemówienie ministra wywołało polityczną burzę opozycji
oraz trudno skrywaną konsternację strony rządowej. W Niemczech z kolei
pozostawiło naprawdę pozytywne wrażenie. Minister Sikorski zaproponował bowiem
pewną formułę mówienia o Europie, której nikt za naszą zachodnią granicą nie
potrafi wyartykułować.
W kategoriach polityki krajowej Sikorski złamał wszystkie standardy
demokratycznej kontroli nad polityką zagraniczną – o jego poczynaniach nie
wiedział ani premier (przynajmniej oficjalnie), ani Sejm (czyli koalicja i
opozycja), ani Komisja Spraw Zagranicznych. Co więcej, minister sprawiał
wrażenie, jakby jego mowa była lepsza niż jego własna późniejsza interpretacja
jej treści.

S jak szybka kolej
Nie będzie czegoś takiego w Polsce. Na razie mamy problem z tym, żeby przetrwał
drugi człon tego zwrotu.

T jak tuskobus
Powrócił sprawdzony w pierwszej kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego
autobus wyborczy. Premier ponownie przekonał Polaków do siebie cechami
prawdziwego przywódcy Narodu: zmarszczonym z zatroskania czołem, fajną kurtką z
kieszeniami, zajadaniem hot doga na kamieniu przy stacji benzynowej i twardym
stawieniem czoła kilku starszawym "kibolom".
Potknął się tylko na papryce i pytaniu "Jak żyć?". No, ale od czego jest pan
redaktor Jakub Sobieniowski z "Faktów"?

U jak upadek
Straszny jest upadek Grzegorza "Ja Ciebie Zniszczę" Schetyny. Po zaprzysiężeniu
premier Tusk powiedział (cytuję z pamięci): "Grzegorz Schetyna będzie chyba
przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych lub jakoś tak. Miałem to gdzieś
zapisane na kartce…".

W jak wielka partia ANTYREFORMATORSKA
Platforma Obywatelska to w coraz większym stopniu wielka koalicja
antyreformatorska. Partia Tuska jest dziś czymś na kształt gierkowskiej partii
komunistycznej, czyli połączeniem wielkiej agencji zatrudnienia (swoich) z
agencją ochrony (przed strasznym Kaczyńskim), z drabiną awansu społecznego (dla
niezbyt pracowitych).

Z jak zadłużenie
Problem pozostający stałym tematem polskiego życia publicznego. I słusznie. W
tej dziedzinie największe zasługi ma dwóch ekonomicznych celebrytów. Profesor
Krzysztof Rybiński, który porównał długi Tuska do długów Gierka, oraz profesor
Leszek Balcerowicz, który wywiesił w centrum Warszawy licznik zadłużenia kraju.
Niedawno zaś stwierdził, że to nieprawda, iż ocena polskiej wiarygodności
kredytowej jest istotnie związana z oceną strefy euro. Wymowny jest fakt, że
oprocentowanie długu czeskiego rośnie wyraźnie wolniej niż polskiego, a
oprocentowanie długu szwedzkiego relatywnie maleje. Innymi słowy, Polska ma taki
sam problem z nadmiernym zadłużeniem, co strefa euro, i być może to mogłoby być
jakimś przewrotnym uzasadnieniem zapisywania nas przez premiera Tuska do nowego
paktu fiskalnego UE, który nakazuje w praktyce trwałe zlikwidowanie deficytu
budżetowego.

 

Jan Filip Staniłko ekspert Instytutu Sobieskiego

 

drukuj