Spotkanie Grupy Wyszehradzkiej w Budapeszcie
Szefowie rządów Polski, Czech, Słowacji i Węgier spotkają się dziś w ramach szczytu Grupy Wyszehradzkiej w Budapeszcie. Będą rozmawiać o listopadowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, bezpieczeństwie energetycznym i obronności.
Dr hab. Karol Karski – b. wiceszef resortu spraw zagranicznych podkreśla, że Polska w tej grupie odgrywa dosyć istotną rolę. Ekspert zwraca szczególną uwagę na umowę stowarzyszeniową UE i Ukrainy. Dla Polski jak mówi, jest to bardzo ważna kwestia.
– Jesteśmy zainteresowani tym, aby nasz bezpośredni sąsiad, uczestnik Partnerstwa Wschodniego, był jak najbardziej zbliżony do tego nurtu europejskiego. Ukraina stoi na rozdrożu, musi się zdecydować, czy chce być bliżej Rosji, czy bliżej UE. Okazuje się, że pośrednie rozwiązania nie są akceptowane przez obie strony. Czy posiedzenie Grupy Wyszehradzkiej przyniesie jakieś rozwiązania, trudno powiedzieć, natomiast faktem jest, że można by wzmocnić tę presję na Ukrainę, w celu nakłonienia jej do przyjęcia propozycji UE, a chodzi tu głównie o demokratyzację Ukrainy – stwierdza dr hab. Karol Karski.
Unia uzależniła podpisanie umowy od spełnienia przez Kijów kilku warunków, takich jak reformy prawa wyborczego i sądownictwa, czy uwolnienie byłej premier Julii Tymoszenko. Z kolei w Chorwacji, podczas zgromadzenia parlamentarnego NATO, politycy rozmawiają na temat przyszłości paktu północnoatlantyckiego.
Poseł Witold Waszczykowski – b. wiceminister spraw zagranicznych, który uczestniczy w spotkaniu podkreśla, że w przyszłym roku zapadnie m.in. decyzja co dalej z misją żołnierzy NATO w Afganistanie.
– Misję Afgańską oceniam dość ambiwalentnie, nie ma już takiego spektakularnego sukcesu, administracja afgańska może sobie nie poradzić bez sojuszników, bez wojsk NATO; w związku z tym rozpocznie się jednak debata na temat przedłużenia obecności, przynajmniej części wojsk w Afganistanie. I stoją przed nami następujące dylematy: jak i kiedy rozszerzać sojusz. Mamy już kilka państw kandydujących do sojuszu. To jest oczywiście Gruzja, ale wiele by nie zależało od wyborów, które w Gruzji będą za kilkanaście dni, natomiast są trzy państwa kandydackie na Bałkanach zachodnich, mówię o Macedonii, Bośni i Hercegowinie i Czarnogórze – mówi poseł.
RIRM
