M. Możdżonek: Projekt nowelizacji Prawa łowieckiego to paraliż ochrony przyrody i koniec obecnej formy rolnictwa. Polski nie stać na upaństwowienie łowiectwa
Projekt nowelizacji ustawy Prawo łowieckie został zrobiony po to, żeby wywołać polityczną awanturę. Gdyby wszedł w życie, sparaliżowałby pracę Polskiego Związku Łowieckiego, ochronę przyrody, gospodarkę rolną. To byłby absolutny koniec rolnictwa w takiej formie, jaką teraz mamy. PZŁ wykonuje gospodarkę łowiecką za 0 zł z kieszeni podatników. W przypadku upaństwowienia łowiectwa wciąż będzie gospodarowanie zwierzyną, ale już za pieniądze. A jakie? Obecnie około 8-9 mld zł rocznie. Czy państwo jest stać na coś takiego? Absolutnie nie – podkreślił Marcin Możdżonek, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej przy Polskim Związku Łowieckim, na antenie Radia Maryja w czwartkowej audycji „Aktualności dnia”.
Do Sejmu trafił obywatelski projekt o zmianie ustawy Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw. Polski Związek Łowiecki negatywnie ocenił propozycje przygotowane przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „UWAGA! Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre”.
– Projekt tej ustawy jest dużo mocniejszy niż kawa. Został zrobiony po to, żeby wywołać polityczną awanturę, wywołać burzę. Cel został osiągnięty. Gdyby taki projekt wszedł w życie, sparaliżowałby pracę Polskiego Związku Łowieckiego – paraliżuje ochronę przyrody, paraliżuje gospodarkę rolną, czyli rolnictwo sobie przestaje radzić. I do czego by to doprowadziło? Do kosztów – zaznaczył Marcin Możdżonek.
Gość Radia Maryja zwrócił uwagę, że „inicjatorom projektu zależy na tym, aby łowiectwo upaństwowić, dlatego że obecny model łowiectwa w Polsce opiera się na zasadzie państwa minimum”.
– Polski Związek Łowiecki jest zrzeszeniem niezależnym od państwa, wykonuje gospodarkę łowiecką za 0 zł z kieszeni podatników. Sami się składamy, sami wykonujemy swoją działalność, składki i tak dalej. A w przypadku upaństwowienia łowiectwa można zrobić sobie stowarzyszenie, fundację, działalność gospodarczą, wpisać w PKD „działalność łowiecka” i wykonywać te zadania. Czyli tak samo gospodarować zwierzyną, ale już za pieniądze. A jakie to są pieniądze? Obecnie około 8-9 mld zł rocznie. (…) Czy nas jest stać na coś takiego? Absolutnie nie – wskazał.
Pod projektem nowelizacji zebrano 200 tys. podpisów. W tym kontekście prezes Naczelnej Rady Łowieckiej przy Polskim Związku Łowieckim zarysował tło całej sytuacji. Jak powiedział, „wszystkie podpisy zostały zebrane w dużych ośrodkach miejskich, podczas festiwali muzycznych oraz innych inicjatyw”.
– Nikt nie poszedł do małego miasta, na wieś, do rolnika i nie zapytał się, czy powinny być takie zmiany. (…) Pomysł oddalenia polowania 700 m od budynków dot. 75-85 proc. powierzchni kraju to paraliż. W takiej sytuacji nie mamy pilnowania pól, nie mamy wypłacania odszkodowań, rolnicy ponoszą straty, jest absolutny koniec rolnictwa w takiej formie, jaką teraz mamy – ocenił Marcin Możdżonek.
– Jednym z zapisów w projekcie ustawy jest zakaz polowania po spożyciu alkoholu. Przecież takie zakazy obowiązują od 1995 roku. (…) Ustawa Prawo łowieckie była już 47 razy nowelizowana, co obnaża kolejne kłamstwo podnoszone przez aktywistów, którzy mówią, że ona jest z 1995 roku i czas najwyższy ją zmienić – dodał.
Mówiłem już wielokrotnie, że posiadacze legalnej broni to niezwykle praworządna grupa obywateli. Nie chcemy tracić pozwoleń na broń, a życie wbrew zasadom życia społecznego, a już w ogóle naruszenia i łamanie prawa do tego właśnie prowadzi. Uprzedzając komentarze laików – tak, złamanie prawa podczas polowania też tak się kończy. Dowodem na to jest m. in. Pan Mazguła.
— Marcin Możdżonek (@MarcinMozdzonek) October 4, 2026
Cała audycja z udziałem Marcina Możdżonka dostępna jest do odsłuchania [w tym miejscu].
radiomaryja.pl



