
Obraz autorstwa aleksandarlittlewolf na Freepik
Pogłębiający się kryzys w rolnictwie przez wysokie ceny paliw
Rosnące ceny paliw martwią nie tylko kierowców, ale też rolników. Przy rosnących kosztach paliwa i produkcji rolnej spadają ceny skupu części produktów rolnych. Prezydent Karol Nawrocki przedstawia swoje propozycje obniżki cen paliw.
Zboża już zebrane z pól. Przed rolnikami jeszcze zbiór roślin okopowych, kukurydzy i jesienne orki. Gospodarze nadal używają dużych ilości paliwa na polach. Paliwa, które jest rekordowo drogie – mówił rolnik Waldemar Mazurek.
– Koszty produkcji tak znacząco idą w górę, że na sto litrów paliwa trzeba sprzedać tonę pszenicy – podkreślił rolnik z gminy Jordanów Śląski, Waldemar Mazurek.
Ceny paliw wystrzeliły w górę, tymczasem ceny części produktów rolnych spadają i to mocno. Szczególnie dotyka to rolników mających bydło mleczne. W zeszłym roku producenci mleka mogli liczyć na około 2,5 złotego za litr. Teraz jest to 1,40 zł lub 1,50 zł, niektórzy producenci płacą 1,70 zł. Rolnik Krzysztof Szaciło zaznaczył, że opłacalność produkcji mleka jest katastrofalna,
– To jest spadek prawie o złotówkę na litrze. I teraz biorąc pod uwagę to, że na przykład wczoraj przyjechała dostawa ropy po 9 zł za litr w hurcie, to muszę sprzedać 5 litrów mleka, żeby kupić 1 litr ropy – wskazał Krzysztof Szaciło.
Wzrost cen ropy powoduje wzrost cen gazu, a to przekłada się na koszty nawozów, czy środków ochrony roślin. Rolnicy oczekują konkretnych działań od ministerstwa, które realnie wspomoże ich sytuację. Wiceminister Małgorzata Gromadzka stwierdziła, że działania już trwają. Jednocześnie za ceny paliw obarczyła prezydenta Karola Nawrockiego.
– Do połowy października będzie rozstrzygnięcie dotyczące ustabilizowania kwestii rynkowych, jeżeli chodzi o nawozy i kwestii cen. Ja jako producent rolny również liczę na pana prezydenta, że pan prezydent podpisze ustawę i pomoże polskiemu rolnictwu w tym kryzysie – mówiła Małgorzata Gromadzka.
Rząd po raz drugi przedstawił projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Poprzednią ustawę prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego, bo była niezgodna z Konstytucją RP, łamała zasadę „prawo nie działa wstecz” – przypomniał doradca prezydenta, Leszek Skiba.
– Możliwość nałożenia podatku na małe, średnie firmy, które funkcjonują w branży paliwowej właśnie w taki sposób, że te zyski z przeszłości mają być opodatkowane projektem, który dzisiaj został ponownie skierowany do pana Prezydenta – wskazał Leszek Skiba.
Drugi projekt rządowy jest identyczny z poprzednim, co krytykuje Szef Gabinetu Prezydenta RP, Paweł Szefernaker.
– Szanowni Państwo, ta ustawa ma działać wstecz. Premier Tusk, idąc po władzę w 2023 roku, mówił, że jego rząd będzie przedstawiał zmiany podatkowe najpóźniej na pół roku przed wejściem w życie, a tymczasem cofa się pół roku wstecz – akcentował Paweł Szefernaker.
Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta zwracają uwagę, że rządowa propozycja doprowadzi do dalszego wzrostu cen, bo firmy podatek przeniosą na klientów. Prezydent Karol Nawrocki przedstawia swój własny projekt ustawy, który ma obniżyć ceny paliw na stacjach. Konsekwencje braku rozwiązań zmniejszających ceny paliw dla rolników mogą być katastrofalne – wskazał przewodniczący Rolniczej „Solidarności”, Tomasz Obszański.
– Niestety ceny paliwa, ceny nawozów, a także ceny produktów rolnych, które są bardzo niskie, powodują to, że dzisiaj polskie gospodarstwa rolne będą się zamykały – tłumaczył Tomasz Obszański.
Rolnicy już teraz ograniczają swoją działalność, żeby obniżyć koszty produkcji, choćby na paliwie.
– Nie robimy niektórych rzeczy. Zaprzestaliśmy wykaszać pobocza, miedze śródpolne, żeby nie marnować paliwa, które jest konieczne. Prace, które nie są konieczne nie są wykonywane ze względów oszczędnościowych, paliwo jest bardzo drogie – mówił rolnik Tomasz Kłoda.
Poseł Krzysztof Ciecióra ostrzega, że jeśli rząd nie podejmie odpowiednich działań, rolnicy nie będą mogli spłacać zobowiązań, które mają.
– Grozi nam ograniczenie produkcji, grozi nam decyzja o braku wyjazdu w pole, grozi nam kolejna fala bankructw i kłopotów finansowych polskich rolników. Jest to bardzo realne – podkreślił Krzysztof Ciecióra.
Sytuacja w rolnictwie odstrasza młodych rolników, którzy coraz rzadziej chcą przejmować rodzinne gospodarstwa. Tylko między 2024 a 2025 rokiem zamknięto 22 tysiące małych gospodarstw rolnych.
TV Trwam News



