fot. pixabay.com

Posłowie pracują nad przepisami dot. asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami

W Sejmie trwają prace nad ustawą o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami. Na nowe przepisy czeka ponad 100 tysięcy osób. Chodzi o systemowe wsparcie, które ma pomóc w codziennym funkcjonowaniu. Rządowy projekt uznano za wiodący, ale na stole leżą też propozycje prezydencka i poselska.

Wprowadzenie systemowej asystencji osobistej było jedną ze stu obietnic Koalicji Obywatelskiej na pierwsze sto dni rządu. Mijają trzy lata, a prace nad projektami w tej sprawie ciągną się w Sejmie. Wiceminister Katarzyna Nowakowska zapewnia, że ustawa wejdzie w życie w 2028 roku.

– Już za moment wejście ustawy w życie. I po tym wejściu ustawy w życie 14 miesięcy będzie budowany system, gdzie od początku zakładaliśmy, że tak długo będzie to trwało, ponieważ on będzie obsługiwał wszystkie zgłoszenia, wszystkie wnioski i tak naprawdę całe zarządzanie systemem asystencji osobistej – tłumaczy Katarzyna Nowakowska.

Ustawa ma zagwarantować pomoc asystentów w codziennym funkcjonowaniu osób z niepełnosprawnościami, pomagając np. w zakupach, sprzątaniu, gotowaniu, przemieszczaniu się czy załatwianiu spraw. Wiodący projekt rządowy przewiduje jednak, że pomoc asystentów będzie przysługiwała maksymalnie do 65. roku życia. To wykluczy wielu seniorów z normalnego funkcjonowania – mówi prezes Fundacji Adaptacja, członek Rady do Spraw Osób Niepełnosprawnych i Seniorów, Kordian Kulaszewicz.

– Te osoby, które kończą 65 lat często potrzebują też wyjść do kina, do lekarza, do urzędu, załatwić swoje sprawy, a dzięki temu, że będzie skrócony właśnie ten wiek, nie będą mogli tych spraw załatwić i będzie z niekorzyścią dla usług opiekuńczych, a to nie jest usługa opiekuńcza – zaznacza Kordian Kulaszewicz.

Prezydent Karol Nawrocki zgłosił poprawki przedłużające opiekę do 70. roku życia. Proponował też obniżenie progu punktowego uprawniającego do przyznania asystencji. Rząd określił go na poziomie co najmniej 80 punktów przyznawanych przez Wojewódzki Zespół do spraw Orzekania o Niepełnosprawności. Prezydent proponował, aby było to 70 punktów. Większość sejmowa odrzuciła w trakcie prac komisji wszystkie propozycje głowy państwa.

– Pojawiły się również takie poprawki, które nie były na tym etapie przyjęte z różnych powodów. I tłumaczymy to również tym, że po dwóch latach działania ustawy będzie wykonany przegląd działania tej ustawy – wskazuje Katarzyna Nowakowska.

Rząd przekonuje, że osoby pominięte w ustawie będą mogły korzystać z dotychczasowych rozwiązań realizowanych przez resort rodziny oraz samorządy. Opozycja krytykuje rządowy projekt wskazując, że wyklucza on wiele osób z pomocy. Przykładem są osoby słabowidzące – mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości, Jan Mosiński.

– Mam nadzieję, że w Senacie nastąpi jakaś refleksja nad kształtem tej ustawy. Pytanie, co zrobi pan prezydent, którego ważne poprawki zostały też odrzucone, a które dawały pewien pełniejszy wymiar dla tego projektu ustawy – podkreśla Jan Mosiński.

Wprowadzenie przepisów to jedno, a ich realizacja to drugie. Poważnym problemem może okazać się zapewnienie równego dostępu do asystencji w całym kraju.

– W gminach wiejskich jest bardzo duży problem a propos osób niepełnosprawnych, które chciałyby skorzystać z asystentury, ponieważ nie ma osób, które mogą świadczyć te właśnie usługi. W miastach średnia ilość godzin powinna być od 6 do 8 godzin, a jest tak naprawdę 2 do 3 godzin – zauważa Kordian Kulaszewicz.  

Rząd przekonuje, że nie może wdrożyć wszystkich postulatów ze względu na ograniczenia budżetowe. Koszt rządowego projektu szacowany jest na 50 mld złotych przez kolejne 10 lat.

TV Trwam News

drukuj