Od września w szkołach obowiązuje dieta planetarna. A. Wawrzyniak: Stoją za tym organizacje ekologiczne, które twierdzą, że nie należy dbać o zdrowie naszych dzieci, tylko o planetę
Dieta planetarna to całkowite odejście od dbania o zdrowie dzieci na rzecz ideologii. Tak uważa rzecznik NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych Adrian Wawrzyniak. Od rozpoczętego we wtorek roku szkolnego zaczęły obowiązywać zmiany w zasadach żywienia przedszkolaków i uczniów. W ich jadłospisach zostanie bardzo mocno ograniczone mięso, zwłaszcza wieprzowina i wołowina. Będą dozwolone produkty odzwierzęce, ale w małych, kontrolowanych ilościach. Produkty z białkiem zwierzęcym będą zastępowane białkiem rolślinnym, czyli strączkami.
W zamyśle resortu zdrowia zmiany mają pomóc w przeciwdziałaniu otyłości wśród dzieci. Innego zdania jest jednak Adrian Wawrzyniak. Rzecznik rolniczej „Solidarności” ocenił, że za tymi zmianami najprawdopodobniej stoją pewne organizacje ekologiczne.
– Tutaj nie da się oprzeć, że tak naprawdę stoją za tym jakieś organizacje ekologiczne, które przewracają świat do góry nogami i twierdzą, że dzisiaj nie należy dbać o zdrowie naszych dzieci, tylko trzeba dbać o planetę. I to pewnie było przyczyną, która doprowadziła, że dieta planetarna tak naprawdę została wprowadzona. Świat staje na głowie. Ideologia ekologiczna, ideologia „zbawiania planety” głęboko weszła w Unię Europejską. Wprowadzanie tego dzisiaj jest po prostu kuriozalne – ocenił Adrian Wawrzyniak.
Krzysztof Strobel, autor kanału na yt, zajął sie tematem wytycznych ministerstwa dot. szkolnego jadłospisu. Dotrał do informacji, że ekspertem w dziedzinie żywienia polskich dzieci w szkołach jest firma produkująca leki na otyłość.
– „Dieta planetarna”, na którą powołuje się Ministerstwo Zdrowia, ma dokładnie jedno źródło: raport prywatnej komisji EAT-Lancet z Oslo. Zapłaciły za niego między innymi: fundacja IKEA — firma, która karmi blisko 600 milionów ludzi rocznie i przestawia swoją gastronomię na roślinną; Fundacja Rockefellera i fundacja kontrolująca Novo Nordisk — producenta Ozempicu i Wegovy, leków na otyłość – podkreślił Krzysztof Strobel.
Youtuber przedtswitł drogę, jaką raport trafił w ręce Ministerstwa Edukacji Narodowej.
– W maju 2023 organizacje lobbingowe zorganizowały prywatną kolację z ministrami. Nie konferencję naukową. Nie konsultacje publiczne. Kolację. Skąd to wiem? Pochwalili się nią we własnym raporcie rocznym, na stronie 26. A w Polsce? Fundacja ProVeg wysłała ministerstwu siedem stron uwag z gotowym brzmieniem paragrafów, a gdy rozporządzenie było jeszcze projektem, ogłosiła publicznie: „Cieszymy się, że Ministerstwo Zdrowia uwzględniło nasze sugestie”. Dziś ta sama fundacja sprzedaje szkołom szkolenia z wdrażania przepisu, za którym lobbowała. Lobbowali za przepisem. Przepis wszedł. Kasują za dostosowanie do przepisu. W biznesie takiemu modelowi gratuluje się na konferencjach. I wisienka: cztery dni przed podpisaniem polskiego rozporządzenia EAT ogłosiło wygaszanie swojej norweskiej fundacji. Robota skończona: doktryna wpisana w prawo, wehikuł można zamknąć. Sejm? Żaden poseł nie podniósł ręki — to akt wykonawczy ministra. Unia? Żadna dyrektywa tego nie wymagała – wyjaśnił.
Krzysztof Strobel zwrócił się do ministerstwa o to, czy zostały przeprowadzone badania skuteczności diety oraz czy został przeprowadzony pilotaż programu.
– W piśmie z 13 lipca 2026 roku, sygnatura ZPN.0164.10.2026.KM, które jest odpowiedzią na moje pytania, resort przyznał, że Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego nie badał skutków zdrowotnych diety planetarnej u dzieci i młodzieży w polskiej populacji. Przed wydaniem rozporządzenia nie przeprowadzono również odrębnego programu pilotażowego w placówkach oświatowych. To odpowiedź na mój wniosek o dostęp do informacji publicznej, nie cudza opinia z internetu – zaznaczył twórca internetowy.
Nowe przepisy oprócz wątpliwych zmian mają też pozytywny aspekt, ponieważ objęły asortyment szkolnych sklepików, eliminując między innymi żywność wysokoprzetworzoną. Jedynym dopuszczonym słodkim wyrobem w sklepikach ze śladową ilością cukru jest gorzka czekolada o zawartości minimum 70 procent suchej masy kakaowej.
RIRM/radiomaryja.pl



