fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Wiceminister M. Sobkowiak – Czarnecka przekonuje, że polska armia jest gotowa na ewentualną wojnę z Rosją

„Jesteśmy absolutnie gotowi” – zapewnia wiceminister obrony, pytana o możliwość wojny z Rosją. Tymczasem eksperci wskazują na poważne luki w polskiej armii i to w czasie, gdy rosyjska presja na państwa NATO rośnie. Kreml nie musi jednak rozpoczynać pełnoskalowej wojny – coraz częściej sięga po dywersję i sabotaż.

Niegdyś dziennikarka – teraz wiceminister obrony narodowej, Magdalena Sobkowiak – Czarnecka, dostała w mediach publicznych w likwidacji pytanie o potencjalny konflikt zbrojny z Rosją. Urzędniczka złożyła daleko idącą deklarację.

– Na ile dziś jesteśmy gotowi, jeśli chodzi o uzbrojenie na ewentualną wojnę? w 100 procentach, 70, 50 czy może jeszcze mniej? – zapytała dziennikarka TVP  w likwidacji.

– Absolutnie jesteśmy gotowi – odpowiedziała Magdalena Sobkowiak – Czarnecka.

Armia rosyjska szykuje potężną, powszechną mobilizację na ok. pół miliona osób. Zaś od służb wywiadowczych państw sojuszniczych dowiadujemy się o potencjalnych działaniach Rosji wymierzonych m.in. w Polskę. Według byłego wiceministra obrony, Marcina Ociepy z PiS, takie słowa członka rządu były niefortunne.

– Zajmuje się ona raczej PR-em niż polityką obronną i jeszcze się uczy Ministerstwa Obrony Narodowej. Chce robić dobre wrażenie, ale czy to się przekłada na polską obronność – mam wielkie wątpliwości – zaznaczył Marcin Ociepa.

Słowa wiceminister Sobkowiak-Czarneckiej i absolutnej gotowości polskiej armii do obrony próbuje prostować kolega z resortu – wiceminister Cezary Tomczyk.

– Polska armia jest do tego gotowa, natomiast nie zbroimy się po to, żeby wprowadzić wojnę, tylko zbroimy się po to, żeby wojny nigdy nie było, ale żeby być na nią gotowymi – przekonywał Cezary Tomczyk.

Polska armia jest w trakcie transformacji. Obecne rekordowe wydatki mają dać efekt, że staniemy się trzecią siłą w Sojuszu NATO. Kupujemy sprzęt, a już posiadany modernizujemy. Z kolei krajowy zintegrowany system obrony powietrznej ma osiągnąć pełną gotowość operacyjną dopiero po 2030 roku – analizuje ekspert ds. obronności, prof. Marek Walancik.

– Nie da się być przygotowanym – i myślę, że nie ma takiego kraju, który jest przygotowany – w stu procentach do takich operacji i działań – ocenił prof. Marek Walancik.

Ale rosyjskie zagrożenie to także działania o charakterze wojny hybrydowej. Dobitnie przekonują się o tym Niemcy. W okolicach brandenburskiej elektrowni atomowej Jänschwalde ktoś próbował doprowadzić do zwarcia na liniach wysokiego napięcia. W rejonie lotniska w Lipsku znaleziono drona wyposażonego w materiały wybuchowe. Maszyna znajdowała się w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego.

Niemieckie służby badają, kto stał za aktami dywersji. Ale po incydencie w Lipsku  rząd w Berlinie zdecydował o zamknięciu rosyjskiego konsulatu generalnego w Bonn. Wypowiedział też umowę dotyczącą Rosyjskiego Domu w Berlinie.

– Rosja musi teraz zrozumieć, że jej podejście polegające na poszukiwaniu rozwiązań militarnych, próbach egzekwowania swoich żądań siłą, w tym metodami hybrydowymi, zawiodło. Myślę, że to jest sygnał, który teraz wysyłamy – podkreślił Johan  Wadephul, minister spraw zagranicznych Niemiec.

O zagrożeniach ze strony Rosji coraz częściej mówi, a właściwie straszy  premier Donald Tusk.

– Te tygodnie i miesiące będą także bardzo dużym wyzwaniem dla wszystkich państw w tej części Europy, właśnie ze względu na rosyjskie plany – przekonywał Donald Tusk.

Rosyjskie służby specjalne cały czas poddają nas działaniom dywersyjnym. Według byłego oficera służb specjalnych, dr. Romana Marca, mamy luki w ochronie obiektów strategicznych. Przykładem jest pożar w zakładach WB Electronics, produkującym drony.

– Zaskoczeniem dla mnie jest, że fabryka, która jest to prawda w rękach prywatnych, ale jednak produkuje komponenty istotne z punktu widzenia strategicznego, takowej ochrony nie posiadała – wskazał dr Roman Marzec.

Według ekspertów inwazja rosyjska nam nie grozi, ale Kreml mobilizuje wielkie siły, by zastraszać i paraliżować kraje NATO – zwłaszcza te, które jasno opowiadają się za dalszym wspieraniem Ukrainy.

TV Trwam News

drukuj