fot. flickr.com

Prowokacje Moskwy

Prężenie muskułów w postaci ćwiczeń wojskowych i możliwe prowokacje wzdłuż granicy – to tradycyjna sprawa Rosji. Tak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski skomentował eskalację sytuacji w Donbasie i informacje o rosnącej obecności rosyjskiego wojska przy ukraińskiej granicy.

Eskalacja na wschodzie Ukrainy jest widoczna od początku roku. W tym czasie zginęło 20 żołnierzy, a 57 zostało rannych. Tydzień temu doszło do ostrzału w Donbasie. Zginęło czterech ukraińskich żołnierzy. To największe jednorazowe straty od początku rozejmu, który wszedł w życie pod koniec lipca ubiegłego roku.

– Prężenie muskułów w postaci wojskowych ćwiczeń i możliwe prowokacje wzdłuż granicy – to tradycyjna sprawa Rosji. W ten sposób próbuje ona stworzyć atmosferę zagrożenia i jednocześnie nacisku podczas negocjacji w sprawie zawieszenia broni i o pokoju jako naszej wartości – powiedział Wołodymyr Zełenski.

Prezydent Ukrainy zapewnił, że Kijów „nie zatrzymuje się i nadal prowadzi rozmowy w sprawie rozejmu jako najszybszym kroku taktycznym”. Zaniepokojenie z powodu mobilizacji rosyjskiego wojska przy granicy z Ukrainą wyraziło NATO. Aktywność Rosji jest również wyzwaniem dla administracji prezydenta USA Joe Bidena. W tym tygodniu rozmawiała ona telefonicznie z wyższymi urzędnikami ukraińskimi w ramach poparcia dla polityki Kijowa.

– Większość ukraińskiej armii rozumie fatalność wszelkich działań prowadzących do ostrego konfliktu. Mam wielką nadzieję, że nie będą „podburzani” przez polityków, którzy z kolei będą „podburzani” przez Zachód, na czele ze Stanami Zjednoczonymi – stwierdził Siergiej Ławrow, rosyjski minister spraw zagranicznych.

Kreml poinformował, że niedawne ruchy rosyjskich wojsk i sprzętu wojskowego w pobliżu granic Rosji z Ukrainą miały na celu zapewnienie Moskwie własnego bezpieczeństwa i nikomu nie zagrażały.

– Federacja Rosyjska przesuwa swoje wojska na swoim terytorium według własnego uznania. Nikt nie powinien się tym przejmować, nikomu nie zagraża. Rosja podejmuje niezbędne działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa swoich granic – podkreślił Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla.

Trwające od siedmiu lat walki między siłami ukraińskimi a wspieranymi przez Rosję rebeliantami na wschodzie Ukrainy pochłonęły już ponad 13 tys. ofiar śmiertelnych.

TV Trwam News

drukuj