Koniec rządowego programu CPN – ceny paliwa skoczyły średnio o złotówkę za litr
Ceny paliw poszły w górę – średnio o złotówkę za litr. To efekt zakończenia dwutygodniowego rządowego programu CPN. Na wielu stacjach utworzyły się w poniedziałek długie kolejki samochodów, dochodziło do kłótni między kierowcami, a nawet do rękoczynów. Były stacje, gdzie zabrakło paliwa.
Dantejskie sceny rozegrały się w poniedziałkowy wieczór na jednej ze stacji paliw w Wałbrzychu. Między mężczyznami doszło do bójki. Poszło o kolejkę do dystrybutora paliwa. W ostatnim dniu obowiązywania niższych cen na stacjach utworzyły się długie kolejki – każdy chciał skorzystać. W Wałbrzychu poszła w ruch nawet pałka teleskopowa.
Na wielu stacjach zainteresowanie kierowców było tak wielkie, że zabrakło paliwa. Rządowy program CPN obowiązywał dwa tygodnie. Od września kierowcy znów muszą zapłacić za litr paliwa średnio o złotówkę więcej.
Koalicja rządowa wskazuje, kto odpowiada za wysokie ceny paliw.
– Za wysokie ceny paliw – chcę podkreślić – odpowiedzialność ponosi Donald Trump – przekonuje Łukasz Michnik rzecznik Lewicy.
Nie tylko prezydent USA jest winny, ale także prezydent Polski, Karol Nawrocki, bo nie podpisał ustawy o nadmiarowych zyskach spółek paliwowych – słyszmy z klubu Koalicji Obywatelskiej.
– Taki był pomysł, żeby z tych środków, nadmiarowych zysków, finansować ewentualnie w dalszym ciągu ten program – tłumaczy poseł Zbigniew Konwiński, przewodniczący KP KO.
Ustawa o nadmiarowych zyskach spółek paliwowych zakładała wsteczne opodatkowanie, co byłoby niezgodne z prawem. Ponadto byłaby bezskuteczna, bo spółki paliwowe przerzuciłyby koszty nowego podatku na kierowców.
– Rząd powinien obniżać opodatkowanie, obakcyzowanie paliw w Polsce, natomiast też zdajemy sobie sprawę, że jest to mało prawdopodobne ze względu na nieprawdopodobnie trudną sytuację budżetową, spowodowaną wieloletnią nieodpowiedzialną polityką budżetową – podkreśla wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, Krzysztof Bosak.
Donald Tusk, jeszcze w opozycji, obiecywał Polakom paliwo po 5,19. Mówił, że wystarczy jedna prosta decyzja. Przypomniał to prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, wskazując jednocześnie, że dziś cena ropy i dolara jest niższa niż za rządów PiS.
– To jest po prostu dowód na to, że rząd, który doprowadził do ciężkiego kryzysu finansów publicznych, po prostu w ten sposób kosztem ludzi, kosztem Polaków, bo dzisiaj prawie każdy ma samochód, próbuje się ratować – zaznacza Jarosław Kaczyński.
Rządzący sami przyznają, że na kolejne obniżki cen paliw po prostu nie mają pieniędzy w budżecie państwa.
TV Trwam News


