Mimo reakcji ze strony Orlenu ceny paliw wciąż wyższe niż na początku marca. Opozycja zarzuca rządowi brak odpowiednich działań
Orlen rusza z promocją dla kierowców i obniża ceny hurtowe. Mimo to na stacjach zapłacimy więcej niż na początku miesiąca. Opozycja oskarża rząd o brak właściwej reakcji na kryzys na Bliskim Wschodzie i wskazuje, że wysokie ceny uderzają nie tylko w kierowców, ale także w rolników, co może odbić się na cenach żywności.
Prawo i Sprawiedliwość zarzuca rządzącym brak właściwej reakcji w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie i rosnących cen paliw.
– Nie ma obniżki VAT-u, nie ma obniżki akcyzy, nie ma obniżki opłat – zwrócił uwagę były premier, Mateusz Morawiecki.
Minister energii, Miłosz Motyka, przekonywał, że doszło do największego szoku podażowego od ponad pięćdziesięciu lat.
– Wedle szacunków i naszych analiz 20 milionów baryłek dziennie mniej trafia na rynek przez techniczną blokadę cieśniny Ormuz – wskazał Miłosz Motyka.
Minister przyznał jednak, że o paliwo nie musimy się martwić.
– Polska jest odporna na kryzysy, Polska ma zdywersyfikowane dostawy, Polska ma zabezpieczone w pełni magazyny, Polska w zakresie logistyki i dostaw paliwa, w zakresie logistyki i dostaw ropy naftowej jest w pełni zabezpieczona – zapewnił Miłosz Motyka.
Dlaczego więc, skoro jesteśmy odporni na kryzysy, skoro dostawy są zdywersyfikowane, a magazyny pełne, ceny na stacjach wzrosły? Uderzają po kieszeni nie tylko kierowców. To poważny problem także dla rolników, którzy właśnie wyjeżdżają do pracy w polu.
– Jadą na oparach i na tych oparach podjeżdżają na stację benzynową i tam widzą cenę za olej napędowy, przysłowiową ropę – 7,49 – mówił poseł PiS, Paweł Rychlik.
Wyższe koszty produkcji rolnej będą oznaczać wyższe ceny żywności. Orlen obniżył marżę detaliczną dla diesla, a od czwartku wchodzi w życie promocja na paliwo – 20 groszy mniej za litr. Ale przy użyciu aplikacji, tankując maksymalnie pięćdziesiąt litrów i tylko w weekendy. Spółka poinformowała w środę także o obniżce cen hurtowych.
Cena za metr sześcienny oleju napędowego spadła z 6359 zł do 6195 zł. To obniżka o 164 złote. Ale na początku wojny na Bliskim Wschodzie cena ze metr sześcienny oleju napędowego wynosiła 4809 zł, co oznacza, że mimo dzisiejszej obniżki cen hurtowych, ta i tak jest wyższa o prawie 1400 zł za metr sześcienny.
Opozycja apeluje o realne działania. Poseł PiS, była wiceminister rolnictwa, Anna Gembicka wskazała, jakie rozwiązania zostały wdrożone za rządów Prawa i Sprawiedliwości.
– Zwiększyliśmy dopłatę, zwrot za akcyzę do paliwa rolniczego do 2 zł. Na specjalnych warunkach, uzyskaliśmy zgodę Komisji Europejskiej. Rząd powinien powtórzyć takie działanie, powinien zwiększyć limit, jeśli chodzi o litry do hektara – podkreśliła Anna Gembicka.
Analityk rynku paliw, dr Jakub Bogucki, zwrócił uwagę, że choć cena ropy na giełdzie już spada, to ceny paliw na stacjach pozostaną wysokie.
– Jeszcze w najbliższym czasie ceny na pewno wysoko przekraczające 7 zł dla diesla i zbliżające się w kierunku 7 zł dla benzyny to jest rzeczywistość, z którą będziemy musieli się zmagać – zaznaczył dr Jakub Bogucki.
W piątek 27 lutego, na dzień przed atakiem USA na Iran, baryłka ropy kosztowała 73 dolary. W szczytowym punkcie – w ostatni poniedziałek – 120 dolarów – a obecnie baryłka ropy na giełdzie kosztuje 90 dolarów.
TV Trwam News



