fot. PAP/Łukasz Gągulski

Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił zażalenie na postanowienie oddalające protest ws. ważności referendum z 24 maja – tym samym referendum jest ważne, a premier może wyznaczyć datę wyborów prezydenta miasta

Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił we wtorek zażalenie na postanowienie oddalające protest ws. ważności referendum z 24 maja. Orzeczenie jest ostateczne i oznacza, że referendum jest ważne. Premier może wyznaczyć datę przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa.

– To jest prawomocne postanowienie. Nie przysługują od niego żadne środki odwoławcze – powiedział rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Krakowie, sędzia Tomasz Szymański.

Jak dodał, z uwagi na to, że postanowienie zapadło na posiedzeniu niejawnym oraz że na chwilę obecną nie sporządzono jego uzasadnienia (to sporządzane jest tylko na wniosek) motywy rozstrzygnięcia zostaną podane w odrębnym komunikacie.

Postanowienie sądu apelacyjnego oznacza też, że premier może wyznaczyć datę przedterminowych wyborów w stolicy Małopolski.

Ważność referendum, w wyniku którego 24 maja odwołany z urzędu prezydenta Krakowa został Aleksander Miszalski, kwestionował działacz opozycji w PRL Edward E. Nowak. Według niego na frekwencję i wynik referendum wpłynęło łamanie ciszy wyborczej. Sąd okręgowy 17 czerwca oddalił jego protest, uznając, że nie ma wystarczających dowodów na to, aby przypadki łamania ciszy zdecydowały o ważności referendum.

Przedstawione przez Nowaka dowody w sprawie pochodziły z serwisów społecznościowych i mediów. Według inicjatorów w czasie ciszy referendalnej, czyli 23-24 maja, odnotowano m.in. ok. 3,8 mln wyświetleń publikacji na platformie X i ok. 430 tys. wyświetleń na YouTube treści łamiących ciszę referendalną.

Sąd Okręgowy w Krakowie 17 czerwca ocenił, że choć część materiałów dowodowych miała charakter agitacyjny, to wnioskodawca nie udowodnił ich wpływu na wynik referendum. Sąd uznał również, że część dowodów nie miała charakteru agitacyjnego, a część miała charakter wieloznaczny, a przy części materiałów nie da się ustalić chwili ich publikacji; niektóre publikacje pojawiły się w internecie jeszcze przed ciszą referendalną.

O oddalenie protestu – jako bezzasadnego – zawnioskowała do sądu komisarz wyborcza w Krakowie, Dagmara Daniec-Cisło. Oceniła ona m.in., że w proteście nie przedstawiono ani jednego przypadku, ani jednej osoby, która pod wpływem materiałów dowodowych wnioskodawcy poszłaby na referendum.

Protest Edwarda E. Nowaka był jednym z czterech, które wpłynęły do sądu. Jako jedyny został rozpatrzony przez sąd. Pozostałym sąd nie nadał biegu z powodów formalnych, np. wniesienie protestu po terminie.

24 maja ponad 171,5 tys. Krakowian zgłosowało w referendum za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego (KO) z urzędu prezydenta miasta. Przeciwko odwołaniu było ponad 3,6 tys. mieszkańców. Do urn poszło łącznie ponad 176 tys. Krakowa. Aby referendum to było wiążące, w głosowaniu musiało uczestniczyć ponad 158,5 tys. mieszkańców. Procentowo frekwencja wyniosła 29,99 proc. przy progu ważności 26,98 proc.

Do czasu wyboru nowego włodarza funkcję prezydenta sprawuje wskazany przez premiera Donalda Tuska dotychczasowy wiceprezydent Krakowa, Stanisław Kracik.

Swoją kandydaturę na prezydenta miasta dotychczas zapowiedzieli: były prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś, Bartosz Bocheńczak (Konfederacja), Michał Drewnicki (PiS), jeden z inicjatorów referendum odwoławczego prezydenta miasta – Jan Hoffman, Michał Klimek (Konfederacja Korony Polskiej), Aleksandra Owca (Partia Razem), Monika Piątkowska (KO, PSL), Sławomir Pietrzyk (Socjaldemokracja Polska), Marta Ratuszyńska (ugrupowania Dobry Radom), celebrytka Marianna Schreiber, Grażyna Zofia Świat (Bezpartyjni Samorządowcy Małopolski), były radny Krakowa Łukasz Wantuch.

Termin wyborów wójta, burmistrza, prezydenta miasta, wyznacza premier. Na początku czerwca premier Donald Tusk pytany o datę przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa, mówił, że zostały złożone protesty dotyczące referendum i w związku z tą procedurą termin wyborów może wypaść we wrześniu. Ale – jak wówczas zaznaczył – decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma.

PAP

drukuj