fot. PAP/Tomasz Gzell

Prezydent Warszawy wiedział o patologiach w Warszawskim Szpitalu Południowym? Prokuratura wszczęła śledztwo wobec 28-letniego lekarza-milionera

Prezydent stolicy, Rafał Trzaskowski, miał wiedzieć o patologiach dziejących się w Warszawskim Szpitalu Południowym, ale zignorował alarmy pracujących tam lekarzy. Z kolei wobec odwołanego 28-letniego koordynatora SOR-u zostało wszczęte śledztwo. Opozycja zażądała szeregu dymisji politycznych.

Po niespełna tygodniu od wybuchu afery w Warszawskim Szpitalu Południowym 28-letni lekarz Dawid Kacprzyk został zwolniony z placówki. Nie jest już też członkiem Koalicji Obywatelskiej ani radnym dzielnicy Ursus. Odwołano także cały zarząd stołecznej placówki. Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, powiedział o nietolerowaniu tego typu patologii i zdecydowanych działaniach.

– Nie bronimy ludzi ani stanowisk, bronimy standardów. Żeby było jasne, tam, gdzie audyt pokaże jakiekolwiek nieprawidłowości, są konsekwencje i – jeżeli to będzie konieczne – będą kolejne konsekwencje – zapewnił Rafał Trzaskowski.

Nowy zarząd placówki ma być całkowicie apolityczny. Prezydent Warszawy przekonywał, że jako nadzorujący szpitale miejskie nie wiedział nic ani o 28-letnim koordynatorze SOR-u, ani o saloniku VIP dla polityków KO na tym oddziale.

– Nie miałem wcześniej żadnych informacji o możliwych nieprawidłowościach na SOR w Szpitalu Południowym – oświadczył prezydent Warszawy.

Tymczasem – jak podał portal „Zero.pl” – Rafał Trzaskowski miał już rok temu wiedzieć o tym, co dzieje się w Warszawskim Szpitalu Południowym. W lipcu zeszłego roku ordynator oddziału chirurgicznego tej placówki miał prosić o spotkanie z prezydentem i poinformować go o nieprawidłowościach na SOR-ze. Rafał Trzaskowski miał stwierdzić, że nie ma czasu na takie spotkanie. Po dwóch miesiącach ordynator został zwolniony.

– Powinni stanąć w prawdzie, przeprosić pacjentów, przeprosić mieszkańców Warszawy, przeprosić Polaków, bo to jest jawna niesprawiedliwość – zaznaczyła poseł Katarzyna Sójka z Prawa i Sprawiedliwości, b. minister zdrowia.

Stołeczny ratusz potwierdził, że Dawid Kacprzyk zwrócił Warszawskiemu Szpitalowi Południowemu 500 tys. zł z zarobionych w ubiegłym roku ponad 1,5 mln złotych. Miało to nastąpić poprzez skorygowanie kilkudziesięciu faktur. Działalnością byłego radnego KO już zajęła się prokuratora – przekazał minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek.

– Postępowanie już się toczy i – proszę mi wierzyć – będzie na pewno pod moim nadzorem, żebyśmy mogli powiedzieć, że wiemy wszystko o tej sprawie, wiemy komu stawiać zarzuty i jakie to mają być zarzuty – mówił na antenie Polsat News minister Waldemar Żurek.

W sprawne i rzetelne zajęcie się sprawą nie dał wiary poseł Michał Woś z PiS.

– Oznaka tego, że polityka Platformy Obywatelskiej ma osobiście nadzorować inny polityk PO, jakim jest Waldemar Żurek, to zapowiedź jak najgorszego standardu, a nie jak najlepszego – zwrócił uwagę poseł Michał Woś.

Prawnik dr Jarosław Świeczkowski wskazał, że prokuratura powinna działać natychmiast i zabezpieczyć majątek lekarza.

– Pan doktor prowadzi, a przynajmniej dotychczas prowadził, dość wystawny tryb życia. Zakup Porsche, mieszkania i tak dalej. Czy aby na pewno prokurator prowadzący ma pewność, że te środki wrócą do budżetu państwa? – postawił pytanie dr Jarosław Świeczkowski.

Gigantyczne zarobki młodego lekarza, partyjne nominacje w szpitalu, przyjmowania polityków KO bez kolejek w saloniku VIP – cały czas te tematy rezonują na sejmowych korytarzach. Nawet koalicjanci partii Donalda Tuska przyznają, że KO ma kłopoty.

– Problem wizerunkowy niewątpliwie jest i nie ma co zakłamywać rzeczywistości, bo to są fakty – ocenił poseł Sławomir Ćwik z Centrum.

Opozycja zażądała dymisji ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz sekretarza generalnego KO. Poseł Adrian Zandberg z partii Razem podkreślił, że bez wiedzy i pozwolenia Marcina Kierwińskiego zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego nie mógłby być obsadzony nominatami partyjnymi.

– Co jeszcze musi nawywijać ośmiornica Kierwińskiego w Warszawie, żeby w końcu były jakiekolwiek konsekwencje? Wszyscy wiemy, jak ten mechanizm działa, i właśnie wszyscy mogliśmy go zobaczyć – grzmiał poseł Adrian Zandberg.

Premier Donald Tusk po początkowych zapowiedziach o zdecydowanym zwalczaniu patologii w szeregach jego partii próbował przekierować uwagę opinii publicznej na Prawo i Sprawiedliwość.

– Gdyby rządził PiS, to ten młody człowiek z Warszawskiego Szpitala Południowego pewnie zostałby wiceministrem. Jak się rozhulała sprawa chociażby respiratorów, to chociażby Cieszyński z podsekretarza stanu został sekretarzem stanu – mówił premier Donald Tusk.

Pożar, który próbował gasić Donald Tusk, jest ogromny, bo dotyka również elektoratu Koalicji Obywatelskiej – zaznaczył politolog dr Andrzej Skiba,  

To nie musi się przełożyć na zmianę preferencji politycznych, ale może się przełożyć na demobilizację części elektoratu, co może być kluczową rzeczą przy wyborach w roku 2027 – ocenił dr Andrzej Skiba.

W ekspresowym tempie, bo niespełna w tydzień, rząd, a później większość sejmowa przegłosowała ustawę o powiązaniu informacji o wynagrodzeniach lekarzy z numerem PESEL. Nowe przepisy mają dać jednej z agencji rządowych wgląd w to, jaki lekarz, gdzie i ile zarabia. Nieoficjalnie, jeszcze przed wybuchem afery, resort zdrowia chciał zaczekać z wprowadzaniem reform jeszcze kilka miesięcy.

TV Trwam News

drukuj