Łukasz Mejza i Janusz Kowalski poza PiS. Mają być posłami niezależnymi
W ostatnich dniach z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwości odeszło dwóch posłów – Łukasz Mejza oraz Janusz Kowalski. Obaj politycy zadeklarowali, że będą posłami niezależnymi, wspierającymi obóz patriotyczny.
Łukasz Mejza w ostatnich tygodniach był oskarżany o wielokrotne przekraczanie prędkości na drodze. Miał uzbierać blisko 170 punktów karnych. Poseł zrzekł się immunitetu w tych sprawach. Równocześnie zadeklarował, że chce wziąć udział w tzw. freak fightach, czyli w pojedynkach w klatce, często bez zachowania sportowych zasad. Występują w nich kontrowersyjne postacie, m.in. Jacek Murański. To na niego w kampanii prezydenckiej powoływał się Donald Tusk, aby uderzyć w Karola Nawrockiego.
– Pan Murański mówi co wie o zadaniach pana Nawrockiego sprzed kilku lat – mówił premier Donald Tusk.
Łukasz Mejza odszedł z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Nigdy nie był członkiem partii Jarosława Kaczyńskiego.
„Nie pozwolę na to, aby przez moje obecne i przyszłe decyzje polityczne oraz te dotyczące działalności charytatywnej (które mogą być kontrowersyjne, ale służą wyższym celom) klub był obiektem ataku ze strony prorządowych mediów” – napisał na portalu X poseł Łukasz Mejza.
– On po prostu zrezygnował z członkostwa w klubie i to zamyka sprawę – powiedział prezes PiS, Jarosław Kaczyński.
Z partii oraz z klubu PiS odszedł również poseł Janusz Kowalski. Podobny krok polityk podjął w 2005 roku, gdy jako samorządowiec przystąpił do Platformy Obywatelskiej. Po latach wrócił do współpracy z PiS. Z rekomendacji partii po 2015 roku zarządzał spółkami Skarbu Państwa. Współpracował z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry, z poparciem której wystartował do Sejmu w 2019 roku z list PiS. Teraz krytykuje partię, głównie za błędy w zarządzaniu lokalnymi strukturami na Lubelszczyźnie.
– Nie ma mojej zgody na to, żebmy na poziomie centralnym walczył o silną prawicę, która będzie naprawiała Polskę, a jednocześnie jest tolerowanie układów lokalnych – mówił poseł Janusz Kowalski.
Media spekulują, że odejście może mieć związek z aferą ZondaCrypto. Według Wirtualnej Polski poseł Janusz Kowalski miał odwiedzać miejsca związane z prezesem upadłej giełdy kryptowalut. Polityk temu zaprzeczył i zapowiedział pozwanie redakcji w obronie swojego dobrego imienia.
TV Trwam News




