fot. pixabay.com

Hodowcy bydła stawiają na sprzedaż bezpośrednią  

Hodowcy bydła coraz częściej decydują się na sprzedaż bezpośrednią. Dla gospodarzy oznacza to większą stabilność finansową, a dla klientów dostęp do sprawdzonego mięsa.

Konsumenci poszukują produktów wysokiej jakości, co nabiera szczególnego znaczenia w kontekście napływu na rynek żywności z krajów Mercosuru, która może nie spełniać europejskich norm. Polacy chcą także wspierać rodzime gospodarstwa.

O rynku bydła w Polsce oraz sytuacji na rynku mięsa wołowego rozmawiano w programie „Wieś – to też Polska” na antenie TV Trwam.

Gościem był Dominik Pleśnierowicz, hodowca bydła z gminy Strzelce, który prowadzi sprzedaż bezpośrednią.

Jak przyznał, rozpoczęcie takiej działalności wymaga nakładów finansowych, jednak w efekcie konsumenci otrzymują produkt klasy premium.

– Konsumenci chcą wrócić do tego, żeby kupować prosto od rolnika, żeby jednak zostawić te pieniądze u nas w kraju, lokalnie, ale największym plusem jest jakość, świeżość tego mięsa. Tu mają stuprocentową pewność, że nikt nie będzie, tak jak w gospodarstwie, że nikt jak ktoś ubije tę sztukę, nie będzie czekał tydzień czasu, bo przyjdzie lepszy czas na sprzedaż. Tylko jest to robione po prostu szybciutko i sprzedaż do klienta i na stół – zauważył Dominik Pleśnierowicz.

Hodowca zapowiedział, iż kolejnym krokiem będzie przetwórstwo mięsa. Dominik Pleśnierowicz podkreślił, że wołowina jest jednym z najprostszych mięs do przygotowania. W przypadku produktu wysokiej jakości wystarczą sól i pieprz – zaznaczył.

Polska jest znaczącym producentem wołowiny, a większość mięsa trafia na eksport.

RIRM

drukuj