Święta droższe niż przed rokiem
Święta wielkanocne będą droższe niż przed rokiem. Polacy wskazują na rosnące ceny m.in. jaj i mięsa. Eksperci podkreślają, że obserwujemy efekty wysokich cen energii elektrycznej i wysokich cen paliw.
W tym roku na świąteczne zakupy wydamy o 4,5 proc. więcej niż przed rokiem.
– Jak robi się zakupy, to jest to odczuwalne, że ceny są zdecydowanie wyższe niż w zeszłym roku – mówił jeden z konsumentów.
Za zestaw 30 produktów niezbędnych do przygotowania świątecznych potraw zapłacimy o dziewięć złotych więcej, czyli ponad 209 złotych. Na wyższe ceny wskazują sami Polacy.
– Mięso podrożało i wszystko tak po trochu – ocenił jeden z konsumentów.
– Promocji trzeba szukać – stwierdził inny.
Prof. Bartosz Michalski, ekonomista, zauważył, że jaja – symbol świąt wielkanocnych – podrożały w ostatnim roku o 30 procent. Wyższe są ceny wędlin, kakao czy kawy. Z drugiej strony ceny masła spadły o 30 procent.
– Ceny poszły niewątpliwie do góry, one najsilniej uderzają przede wszystkim w osoby o najniższych dochodach. To będą emeryci, to będą renciści – wskazał prof. Bartosz Michalski.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości przekonują, że ceny żywności byłyby niższe, gdyby rządzący nie odrzucili projektu ich partii. PiS chciało zniesienia podatku VAT na żywność. Rządzący odrzucili propozycję, choć w 2023 r. wzywali do walki z wysokimi cenami.
– To będą najdroższe święta wielkanocne w historii. Drożyzna staje się symbolem tych rządów – mówił Donald Tusk w kwietniu 2023 roku.
Koalicja rządząca przekonuje, że sytuacja Polaków jest dobra.
– Wzrosty cen są o wiele niższe, ponieważ inflacja spadła – powiedział poseł Paweł Bliźniuk z Koalicji Obywatelskiej.
Ceny ciągle rosną, a rząd Donalda Tuska nie stara się walczyć ze skutkami drożyzny – mówił poseł Zbigniew Kuźmiuk z PiS. Przykładem tego jest długa bierność w czasie, gdy rosły ceny paliw.
– Mówiliśmy, że jeżeli będzie szybka reakcja na wzrost cen paliw, to inflacja się nie rozleje. Niestety była opóźniona o trzy tygodnie i mamy trzyprocentową inflację – zaznaczył polityk PiS.
W domowe budżety uderzają ceny żywności, ale też rosnące miesięczne rachunki, m.in. za prąd. Do tego dochodzą wysokie koszty ogrzewania. Media zauważają, że co trzecia polska rodzina planuje ograniczyć tegoroczne wydatki na święta. Działają tu znane zasady rynku – zaznaczył dr Jarosław Wąsowicz.
– Jeżeli rosną całościowe koszty funkcjonowania gospodarstw domowych, utrzymania tychże gospodarstw (…), rosną ceny, czyli koszty zakupu dóbr, to od pewnego momentu zaczyna spadać popyt – podkreślił ekspert.
Wysokie ceny są rządowi Donalda Tuska na rękę, gdyż od wyższych cen naliczane są wyższe podatki, a te wspierają budżet państwa naznaczony bardzo wysokim deficytem.
TV Trwam News



